Na podstawie: Lexikon der Wehrmacht.
wtorek, 31 marca 2026
Nieśmiertelnik - Nachrichten-Ersatz-Abteilung 1
Na podstawie: Lexikon der Wehrmacht.
niedziela, 29 marca 2026
Ersatz Jäger-Rekruten-Depot
3. Ostpreußisches Landwehr-Regiment Nr. 4
sobota, 28 marca 2026
Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 59
Na początku 1914 roku Pułku Piechoty nr 59 wchodził w skład XX Korpusu i stacjonował w Iławie (I i II batalion) oraz w Działdowie (III batalion).
Rezerwowy Pułk Piechoty nr 59 został utworzony po mobilizacji w sierpniu 1914 roku i stacjonował w Królewcu. Wchodził w skład tzw. Głównej Rezerwy Twierdzy Królewiec. Służył jako załoga obronna miasta oraz zaplecze szkoleniowe dla frontu wschodniego.
Obieg: Królewiec, 8.02.1915 r.
czwartek, 26 marca 2026
Rominten
Zapasowy Batalion Piechoty nr 45
środa, 25 marca 2026
Defilada Batalionu Pionierów im. Księcia Radziwiłła (1. wschodniopruskiego) nr 1
Szczytno - park Andreska
wtorek, 24 marca 2026
1. Wschodniopruski Pułk Artylerii Polowej nr 1, II dywizjon
poniedziałek, 23 marca 2026
2. Wschodniopruski Pułk Piechoty Landwehry nr 3
Liczący dwa bataliony 3. Pułk Piechoty Landwehry utworzono 2 sierpnia 1914 roku w Królewcu. Tam również sformowano batalion zapasowy, którego żołnierzy widzimy na tej fotografii. Jednostka weszła w skład załogi twierdzy Królewiec jako jej główna rezerwa.
Obieg: Królewiec, 25.09.1915 r.
Szczytno - dzień plebiscytu
„Deutsche Arbeit, deutscher Fleiß, finden stets der Mühe Preis! Masuren ist und bleibt Deutsch!!!”
„Niemiecka praca, niemiecka pilność, zawsze znajdują nagrodę za trud! Mazury są i pozostaną niemieckie!!!
niedziela, 22 marca 2026
1. Pułku Artylerii Pieszej „von Linger”
Reichsarbeitsdienst 1/13
Nieśmiertelniki RAD 1/13. Według spisów obóz ten znajdował się we wsi Gehsen, Kreis Insterburg. Możliwy jest również związek z obecnie opuszczoną osadą w powiecie kętrzyńskim – Sałpik Dolny (Nieder Salpkeim) lub jej okolicami.
Szczytno - Stanisław Biczysko
sobota, 21 marca 2026
Piwnice Wielkie - 1915 rok
Obóz żeńskiej Służby Pracy Rzeszy w Przystani (Stawkach)
Widoczny na tych fotografiach obóz żeńskiej Służby Pracy Rzeszy (Reichsarbeitsdienst) był zlokalizowany w Przystani (Paßdorf) – obecnie to teren wsi Stawki (Staken) w powiecie węgorzewskim. Zdjęcie przedstawiające barak sygnowane jest: Fotomeister Paul Hoffmann, Angerburg. Na ostatniej fotografii widzimy budowę Kanału Mazurskiego.
Zdjęcia przedstawiające milicjantów
Przyznam, że jeśli chodzi o te komentarze, często miałem dylemat, co z nimi robić. Z oczywistych względów krytyka Milicji Obywatelskiej jest uzasadniona. Nie jest to tak odległa historia jak w przypadku niemieckich żołnierzy i wciąż żyje wielu ludzi, którzy byli w nią zaangażowani lub przez milicję skrzywdzeni.
Niestety w wielu przypadkach publikowane u mnie komentarze są przejawem prymitywnego antykomunizmu, często stymulowanego przez współczesne środowiska prawicowe. Prawda jest taka, że w latach 60. i 70. zdecydowana większość społeczeństwa nie była antykomunistyczna. Dla wielu ludzi możliwość jawnego sprzeciwu wobec systemu była czymś niewyobrażalnym — a jeśli już ktoś się na to decydował, bywał postrzegany jak szaleniec. Dziś, gdy antykomunizm nie wymaga żadnego wysiłku ani ryzyka, stał się masowy. Warto zauważyć, że czym innym były lata powojenne, a czym innym okres środkowego PRL-u, gdy społeczeństwo było w dużej mierze pogodzone ze swoim losem i próbowało się w systemie urządzić. Bardziej zaradni wstępowali do milicji, dzięki czemu — w odróżnieniu od reszty społeczeństwa — mogli żyć na nieco wyższym poziomie. Nie była to motywacja szczególnie szlachetna.
Oczywiście, obok zapewniania porządku i ścigania przestępstw, milicja zajmowała się także ochroną władzy komunistycznej oraz zwalczaniem osób otwarcie sprzeciwiających się systemowi. Czym jednak jeszcze kilka lat temu zajmowały się — w innej skali — służby w Polsce?
Co ciekawe, niektórzy wykładowcy i absolwenci szczycieńskiej szkoły po 1989 roku zapomnieli o swoich legitymacjach PZPR i przeszli na drugą, prawicowo-kościelną stronę. Mając doświadczenia z różnymi byłymi milicjantami, zdecydowanie wolę osoby o poglądach lewicowych lub liberalnych. Ci co przeszli na prawicową stronę, to często zwykłe kanalie. Uważam też, że lepsi są zwykli, opurtunistyczni ludzie służący systemowi niż różnego rodzaju współcześni radykałowie i fanatycy. Przykładem może być polski wywiad, który po zmianie systemu podjął współpracę z Amerykanami.
Przy okazji taka ciekawostka: znam historię pewnego oficera z jednostki wojskowej w Lipowcu, który przez długi czas nie chciał wstąpić do partii, co powodowało dla niego trudności. W końcu jednak się złamał i wstąpił. Dziś jest fanatycznym zwolennikiem PiS-u. Dodam, że to nie jest zły człowiek. Może ktoś z sympatyków prawicy wyjaśni, czy ta osoba jest „komuchem”?
Szkoła oficerska Milicji Obywatelskiej jest niezwykle ważnym elementem historii Szczytna. Jej pracownicy — niezależnie od oceny moralnej — obok inżynierów z Unimy/Unitry stanowili lokalną elitę intelektualną miasta, które mimo niewielkiej liczby mieszkańców pozostaje ośrodkiem akademickim. Jaką „dziurą” byłoby Szczytno bez tej szkoły? Jej wykładowcy nie zajmowali się ściganiem przeciwników systemu w mieście. Żyli tutaj i nierzadko pozytywnie wpływali na rozwój lokalny, czego przykładem była działalność Gabriela Stanka, bez którego nie powstałaby dzisiejsza Szkoła Podstawowa nr 6. A co najważniejsze, tego wszystkiego nie byłoby, gdyby Niemcy nie wybudowali w Szczytnie koszar.
Szkoła i jej kadra były elementem tamtego systemu — i jeśli zachodziła taka potrzeba, słuchaczy kierowano do tłumienia „zamieszek” (nie mam pewności, czy dotyczyło to wyłącznie lat 60., czy także późniejszych okresów). Pracownicy, tacy jak legendarny w Szczytnie Stanisław Gołota, łączyli działalność zawodową z propagandą, m.in. poprzez aktywność filatelistyczną. Gdyby nie ich pozycja i funkcje, taka działalność nie miałaby takiej skali.
Nie bez powodu Szczytno bywało określane mianem „czerwonego miasta”. Wielu jego mieszkańców ma lub miało w rodzinach osoby związane ze szkołą milicyjną. O ile historia samej uczelni jest dość dobrze znana, o tyle jej wpływ na miasto pozostaje niedoceniony i wciąż wymaga solidnego opracowania.
Wykładowcy szkoły nie byli prostymi „komuchami”. Często dobrze orientowali się w nieoficjalnej historii Polski, dostrzegali absurdy systemu i ziewali na partyjnych zebraniach. Jednocześnie uważali, że system jest trwały, a walka z nim bezsensowna. Przede wszystkim chcieli żyć w miarę wygodnie. Przykładanie dzisiejszej miary do tamtych czasów, gdy zostaliśmy ukształtowani przez szkołę i politykę historyczną, oddala nas od ich zrozumienia.
Dlaczego trzeba zajmować się historią niemieckich żołnierzy?
Temat wojska sam w sobie jest bardzo interesujący dla kolekcjonera, choćby dlatego, że zachowało się wiele przedmiotów z nim związanych. Mnie jednak najbardziej fascynuje świadomość, że ci niemieccy żołnierze, ukazani na fotografiach, nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczali, jak potoczy się historia — że nasz region stanie się częścią Polski, a ich zdjęcia trafią do zbiorów jakiegoś Polaka.
Historia niemieckiego wojska na tym terenie wciąż pozostaje mocno zaniedbana. Polscy historycy jeszcze do niedawna właściwie się nią nie interesowali.
W historii, wbrew temu, co wielu sądzi, nie chodzi tylko o pisanie o tym, co się lubi, ani o skupianie się wyłącznie na własnych krzywdach czy winach innych. Historia to możliwie pełne i obiektywne opisanie danego zjawiska — przedstawienie dziejów konkretnej miejscowości czy regionu. A tego nie da się zrobić bez uwzględnienia roli wojska. Pomijanie tego aspektu jest po prostu nieprofesjonalne. Czasy PRL-u, gdy władza narzucała historykom tematy, którymi „wolno” im się zajmować, dawno już minęły — niestety, nie dla wszystkich. Poziom upolitycznienia i mitologizacji polskiej historii, nie tylko tej popularnej, wbrew temu, co często myślimy, wcale nie odbiega tak bardzo od tego, co obserwujemy choćby w Rosji.
Mając w swoich zbiorach różne przedmioty związane z wojskiem, warto dążyć do ich jak najpełniejszego i jak najbardziej profesjonalnego opisu, przy użyciu właściwej terminologii. Aby robić to dobrze, trzeba zdobyć odpowiednią wiedzę.
Wbrew niektórym komentarzom, naprawdę ma znaczenie, jakie naramienniki noszą żołnierze widoczni na zdjęciach. Przykładem mogą być fotografie Wilhelma Lindwedela, który początkowo służył w III batalionie 2. Pułku Piechoty w Kętrzynie (Rastenburgu), później przekształconym w 23. Pułk Piechoty. Zdjęcia te stanowią ciekawe źródło do zrozumienia procesu rozrostu Wehrmachtu, opartego na kadrach Reichswehry. Kadry te były tak przygotowywane, by podoficerowie Reichswehry mogli stać się oficerami w Wehrmachcie. To bardzo interesujące, gdy można prześledzić tę przemianę na przykładzie konkretnego człowieka — jego zdjęć, dokumentów i korespondencji. Warto też podkreślić, że takie osobiste pamiątki znakomicie uzupełniają materiały przechowywane w archiwach.
Oczywiście Wehrmacht dopuścił się licznych zbrodni, a jego szeregi w przeważającej mierze przesiąknęła ideologia nazistowska. Żołnierze ci stanowili armię naszych wrogów, niemniej jednak nie sposób wymazać ich z kart historii. Jako jej istotny i tragiczny element wymagają rzetelnego zbadania – tym bardziej, że potomków tych żołnierzy ich historia często już nie interesuje. Nas, jako gospodarzy miejscowości, w których stacjonowali, interesować powinna jak najbardziej. W odróżnieniu od byłych mieszkańców naszego regionu, którzy dawniej pisali o tych żołnierzach wyłącznie pozytywnie i przedstawiali ich — tu akurat zgodnie z prawdą — jako świetnych żołnierzy i towarzyszy, my możemy, jeśli potrafimy, opisać ich obiektywnie.
Moim kolekcjonerskim marzeniem jest zdobycie zdjęć sowieckich żołnierzy z naszego regionu z 1945 roku.
Chciałbym kiedyś zobaczyć w Olsztynie wystawę poświęconą historii niemieckiego wojska w tym mieście. Nietrudno jednak zgadnąć, dlaczego z różnych powodów taka wystawa nie jest dziś możliwa.
Od jakiegoś czasu na Facebooku banuję wszystkie osoby, które zostawiają głupie komentarze pod zdjęciami niemieckich żołnierzy. Za „głupie” uważam nawet te, w których autorzy grzecznie pytają, po co publikuję takie zdjęcia. Skończyłem z dyskusjami z takimi ludźmi i ich dowartościowywaniem. Głupota jest w praktyce nieuleczalna. Z drugiej strony są też tacy, którym nie spodobały się moje dyskusje i żarty z „środowisk patriotycznych”. Nie mogę nic na to poradzić, że ktoś „połknął kij od szczotki” i nie rozumie ironii ani sarkazmu.
Podsumowując: jeśli ktoś nie lubi widoku niemieckich żołnierzy — w pełni to rozumiem. Nie ma przymusu obserwowania mojej strony. Warto jednak powstrzymać się od głupich komentarzy — nie tylko dlatego, że można za nie ode mnie dostać bana.
piątek, 20 marca 2026
Nieśmiertelnik Infanterie-Ersatz-Bataillon 43
czwartek, 19 marca 2026
II batalion 22. Pułku Piechoty z Gołdapi
środa, 18 marca 2026
23. Pułk Piechoty
Pamiątkowa fotografia oficerów i podoficerów 23. Pułku Piechoty / Infanterie-Regiment 23 wykonana w Kętrzynie (Rastenburgu) po 1936 roku.
Hans Max Albert von Zschüschen z Królewca
25. Pułk Piechoty z Kętrzyna w Polsce
Fotografie te wykonano w Wirowie koło Sokołowa Podlaskiego. Przedstawiają one budynek przedwojennego seminarium nauczycielskiego, zajęty przez żołnierzy 23. Pułku Piechoty z Kętrzyna (Rastenburga). Gmach seminarium, mieszczący się w dawnym klasztorze prawosławnym, znajdował się niedaleko Bugu, który jesienią 1939 roku stanowił granicę pomiędzy ZSRR a III Rzeszą. Żołnierze 23. Pułku mieli więc za zadanie zabezpieczać pobliską granicę.
Z opisów zdjęć wynika, że również te ze śniegiem wykonano w październiku 1939 roku. Czy faktycznie w październiku tego roku spadł na Mazowszu śnieg?
Na zdjęciach grupowych bez problemu można rozpoznać właściciela albumu fotograficznego — Wilhelma Lindwedela, z którego pochodzą te fotografie.


.jpg)










.jpg)
hhh.jpg)






.jpg)





.jpg)


.jpg)













