wtorek, 31 marca 2026

Nieśmiertelnik - Nachrichten-Ersatz-Abteilung 1

Nieśmiertelnik żołnierza 1. kompanii 1. Oddziału Zapasowego Wojsk Łączności (Nachrichten-Ersatz-Abteilung 1).
Oddział został utworzony 8 sierpnia 1939 roku w Królewcu. Sformowano go wraz z zapasowym plutonem psów i początkowo podporządkowano 151. Dywizji, a od 11 grudnia 1939 roku – 141. Dywizji. 1 października 1940 roku oddział przeniesiono do Kutnej Hory, natomiast 2 sierpnia 1941 roku ponownie do Królewca. Od 29 maja 1942 roku podlegał dowódcy wojsk łączności. 15 września 1942 roku oddział został podzielony – poprzez włączenie Oddziału Zapasowego Wojsk Łączności 11 – na Oddział Zapasowy Wojsk Łączności 1 oraz Oddział Szkoleniowy Wojsk Łączności 1. W lutym 1945 roku oddział rozwiązano w Królewcu.
Na podstawie: Lexikon der Wehrmacht.

niedziela, 29 marca 2026

Ersatz Jäger-Rekruten-Depot

2 sierpnia 1914 roku dowodzony przez kapitana H. Wiellina 1. (Wschodniopruski) Rezerwowy Batalion Strzelców przeniósł się ze Szczytna do Olsztyna, do koszar 150. Pułku Piechoty, gdzie został ostatecznie sformowany. W jego skład weszły cztery kompanie.
W lutym 1915 roku batalionowi przydzielono 1. kompanię karabinów maszynowych, która początkowo była wyposażona w zmodyfikowane rosyjskie karabiny. 11 listopada batalion powrócił do Szczytna. W październiku 1916 roku utworzono 2. kompanię karabinów maszynowych, a w 1918 roku – pluton wyposażony w lekkie moździerze i granatniki.
Od początku wojny do 28 maja 1915 roku batalion, będąc w składzie I Korpusu Rezerwowego dowodzonego przez generała Bellowa, wziął udział w bitwach pod Gąbinem, Tannenbergiem, nad jeziorami mazurskimi oraz w walkach na Litwie i w Kurlandii.

W trakcie wojny w koszarach 150. Pułku Piechoty funkcjonował zapasowy ośrodek szkoleniowo-uzupełniający 1. (wschodniopruskiego) Rezerwowego Batalionu Strzelców (Ersatz Jäger-Rekruten-Depot).


 Obieg: Allenstein 23.07.1915.



Obieg: Allenstein 2.12.1915.

3. Ostpreußisches Landwehr-Regiment Nr. 4

Żołnierze Ersatz 3. Ostpreußisches Landwehr-Regiment Nr. 4. Zdjęcie wykonano w Juditten. W środku podoficer odznaczony Żelaznym Krzyżem.
Obieg: Königsberg, 30.04.1916 r.
Paul Schweppe pisze prawdopodobnie do żony Marthy do Berlina. Informuje, że otrzymał jej list, pyta o znaczki oraz wspomina, że skończył mu się boczek. Komentuje też fotografię, twierdząc, że jest nieudana.
 


sobota, 28 marca 2026

Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 59

Żołnierze z zapasowego batalionu Rezerwowego Pułku Piechoty nr 59 (Ersatz-Bataillon, Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 59).
Na początku 1914 roku  Pułku Piechoty nr 59 wchodził w skład XX Korpusu i stacjonował w Iławie (I i II batalion) oraz w Działdowie (III batalion). 
Rezerwowy Pułk Piechoty nr 59 został utworzony po mobilizacji w sierpniu 1914 roku i stacjonował w Królewcu. Wchodził w skład tzw. Głównej Rezerwy Twierdzy Królewiec. Służył jako załoga obronna miasta oraz zaplecze szkoleniowe dla frontu wschodniego.
Obieg: Królewiec, 8.02.1915 r.



Atelier Germania (Inh. Paul Rdschun) Königsberg i. Pr. Vorder Roßgarten 43-44.


czwartek, 26 marca 2026

Rominten

Żołnierze z II batalionu 22. Pułku Piechoty (Infanterie-Regiment 22) z Gołdapi i pomnik jelenia przed pałacykiem myśliwskim Wilhelma II Hohenzollerna w Rominten.

Zapasowy Batalion Piechoty nr 45

Żołnierz (sanitariusz) II Zapasowego Batalionu Piechoty nr 45 (8. Ostpreußisches Infanterie-Regiment Nr. 45). Pułk ten w 1914 roku stacjonował w Insterburgu, a częściowo (II batalion) w Darkehmen. W sierpniu utworzono batalion zapasowy, składający się z czterech kompanii, oraz dwa punkty rekrutacyjne.
Obieg: Königsberg, 15.05.1915 r.


środa, 25 marca 2026

Defilada Batalionu Pionierów im. Księcia Radziwiłła (1. wschodniopruskiego) nr 1

Królewiec - koszary pionierów, Kalthof. Defilada Batalionu Pionierów im. Księcia Radziwiłła (1. wschodniopruskiego) nr 1 / Pionier-Bataillon „Fürst Radziwill” (1. Ostpreußisches) Nr. 1 przed generałem dowodzącym I Korpusem Armijnym, baronem von der Goltzem, z okazji obchodów 125-lecia istnienia batalionu – 24 maja 1905 roku.


Szczytno - park Andreska

Szczytno - park Andreska i pomnik Bismarcka. Według lokalnych „środowisk patriotycznych” obecne władze Szczytna planują odbudowę widocznego na tej pocztówce pomnika Bismarcka, co jest oczywistą bzdurą i świadomym kłamstwem. Zamieszanie, jakie w związku z tą sprawą powstało — w tym wizyta byłego ministra oświaty, obecnego kandydata na premiera, który stwierdził, że mieszkańców Szczytna trzeba „repolonizować” — jest już częścią historii parku. W historii tego miejsca zapisała się przed laty również pewna szczycieńska radna SLD, która nie zgodziła się na ustawienie w parku tablicy przypominającej ufundowanie go przez Richarda Andersa. 
Gdy chodzę po tym parku, myślę sobie, że oba te przypadki są świadectwem naszego lokalnego kołtuństwa i głupoty. Szkoda, że osoby zaangażowane w tę kwestię nie brały pod uwagę tego, jak zostaną w przyszłości ocenione. Obecnie dla nas ważniejsze są jakieś fobie niż to, by ten park jakoś wyglądał. Bo żeby wyglądał tak jak przed wojną, nie ma na to najmniejszych szans. Nie mam tu na myśli oczywiście odbudowy pomnika Bismarcka, tylko ogólny stan obiektu i znajdującej się w nim infrastruktury.

Na odrocie pocztówki znajduje się korespondecja wysłana pocztą polową ze stpemplem 337. Batalionu Strzelców Krajowych (Landesschützen-Bataillon 337). Batalion ten został sformowany 11 czerwca 1940 roku w obozie Tiborlager (obecnie Cibórz koło Świebodzina), w III Okręgu Wojskowym. Po sformowaniu został skierowany do Królewieca. Początkowo stacjonował na poligonie Stablack (obecnie Kamińsk/Stablawk koło Górowa Iławeckiego). Następnie przeniesionogo do miejscowości Heydekrug (obecnie Szyłokarczma na Litwie). 11 sierpnia 1942 roku jednostka została przeniesiona do Gliwic. 14 sierpnia 1942 roku 3. kompania batalionu została odesłana do Laponii jako 1. kompania 309. Batalionu Strzelców Krajowych. W 1943 roku batalion stacjonował w Chorzowie gdzie podlegał Dowódcy ds. Jeńców Wojennych VIII (Kommandeur der Kriegsgefangenen VIII).
Obieg: 14.06.1941 r. 
Pocztówka ze zbiorów M. Rawskiego. 


Ortelsburg, Ostpr. – Bismarck-Denkmal mit Stadtpark



wtorek, 24 marca 2026

1. Wschodniopruski Pułk Artylerii Polowej nr 1, II dywizjon

Zalepka listowa – 1. Ostpreußisches Feldartillerie-Regiment Nr. 1 / 1. Wschodniopruski Pułk Artylerii Polowej nr 1, II dywizjon. Dowództwo tego pułku oraz I dywizjon stacjonowały w KrólewcuII dywizjon stacjonował w Insterburgu.

poniedziałek, 23 marca 2026

2. Wschodniopruski Pułk Piechoty Landwehry nr 3

Fotografia żołnierzy zapasowego batalionu 2. Wschodniopruskiego Pułku Piechoty Landwehry nr 3 (Ersatz-Bataillon, 2. Ostpreußisches Landwehr-Regiment Nr. 3) podczas posiłku. W środku stoi oficer z cyfrą „3” na pokrowcu pikielhauby.
Liczący dwa bataliony 3. Pułk Piechoty Landwehry utworzono 2 sierpnia 1914 roku w Królewcu. Tam również sformowano batalion zapasowy, którego żołnierzy widzimy na tej fotografii. Jednostka weszła w skład załogi twierdzy Królewiec jako jej główna rezerwa.
Obieg: Królewiec, 25.09.1915 r.


Szczytno - dzień plebiscytu

Szczytno / Ortelsburg. Zdjęcie wykonano w dniu plebiscytu – 11 lipca 1920 roku. Widać na nim kończący się (oficjalnie zakończony w listopadzie 1924 roku) proces odbudowy miasta po zniszczeniach I wojny światowej oraz plebiscytowe hasło propagandowe:
„Deutsche Arbeit, deutscher Fleiß, finden stets der Mühe Preis! Masuren ist und bleibt Deutsch!!!”
„Niemiecka praca, niemiecka pilność, zawsze znajdują nagrodę za trud! Mazury są i pozostaną niemieckie!!!
Zdjęcie ze zbiorów M. Rawskiego. 

niedziela, 22 marca 2026

1. Pułku Artylerii Pieszej „von Linger”

Żołnierz z 2. punktu rekrutacyjnego 1. Pułku Artylerii Pieszej „von Linger” (Ostpreußisches Fußartillerie-Regiment „von Linger“ Nr. 1) przy moździerzu w jednym z fortów Twierdzy Królewiec. Obok: moździerz 21 cm M1899. 
Korespondencja: Königsberg, d. 17. 5. 15




Reichsarbeitsdienst 1/13

Nieśmiertelniki RAD 1/13. Według spisów obóz ten znajdował się we wsi  Gehsen, Kreis Insterburg. Możliwy jest również związek z obecnie opuszczoną osadą w powiecie kętrzyńskim – Sałpik Dolny (Nieder Salpkeim) lub jej okolicami.


Szczytno - Stanisław Biczysko

Wyższa Szkoła Oficerska Ministerstwa Spraw Wewnętrznych im. gen. Franciszka Jóźwiaka „Witolda” w Szczytnie. W środku: pułkownik Stanisław Biczysko. Obok: Zbigniew Nowakowski – trener judo; w szkole odpowiadał za logistykę(?), a później był zastępcą komendanta. Kobieta to Halina Biedrzycka z ZHP, późniejsza dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 im. Marii Konopnickiej w Szczytnie.

sobota, 21 marca 2026

Piwnice Wielkie - 1915 rok

Piwnice Wielkie / Gross Piwnitz. Ciężko odczytać nadawcę, ale w tym czasie w Piwnicach Wielkich stacjonował Armierungs-Bataillon 55. Tego typu kartek z tej miejscowości zachowało się sporo. 
Korespondencja została napisana w Piwnicach Wielkich 14.02.1915 roku. Nadano ją jako feldpost w Willenbergu 17 lutego 1915 roku.
Ze zbiorów M. Rawskiego.


Obóz żeńskiej Służby Pracy Rzeszy w Przystani (Stawkach)

Widoczny na tych fotografiach obóz żeńskiej Służby Pracy Rzeszy (Reichsarbeitsdienst) był zlokalizowany w Przystani (Paßdorf) – obecnie to teren wsi Stawki (Staken) w powiecie węgorzewskim. Zdjęcie przedstawiające barak sygnowane jest: Fotomeister Paul Hoffmann, Angerburg. Na ostatniej fotografii widzimy budowę Kanału Mazurskiego.




Zdjęcia przedstawiające milicjantów

Od zdjęć niemieckich żołnierzy jeszcze większe emocje i agresję budzą publikowane przeze mnie na Facebooku fotografie milicjantów — słuchaczy i kadry Wyższej Szkoły Oficerskiej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych im. gen. Franciszka Jóźwiaka-„Witolda” w Szczytnie. Tu już ewidentnie wkracza polityka, której osobiście na swojej stronie staram się unikać.
Przyznam, że jeśli chodzi o te komentarze, często miałem dylemat, co z nimi robić. Z oczywistych względów krytyka Milicji Obywatelskiej jest uzasadniona. Nie jest to tak odległa historia jak w przypadku niemieckich żołnierzy i wciąż żyje wielu ludzi, którzy byli w nią zaangażowani lub przez milicję skrzywdzeni.
Niestety w wielu przypadkach publikowane u mnie komentarze są przejawem prymitywnego antykomunizmu, często stymulowanego przez współczesne środowiska prawicowe. Prawda jest taka, że w latach 60. i 70. zdecydowana większość społeczeństwa nie była antykomunistyczna. Dla wielu ludzi możliwość jawnego sprzeciwu wobec systemu była czymś niewyobrażalnym — a jeśli już ktoś się na to decydował, bywał postrzegany jak szaleniec. Dziś, gdy antykomunizm nie wymaga żadnego wysiłku ani ryzyka, stał się masowy. Warto zauważyć, że czym innym były lata powojenne, a czym innym okres środkowego PRL-u, gdy społeczeństwo było w dużej mierze pogodzone ze swoim losem i próbowało się w systemie urządzić. Bardziej zaradni wstępowali do milicji, dzięki czemu — w odróżnieniu od reszty społeczeństwa — mogli żyć na nieco wyższym poziomie. Nie była to motywacja szczególnie szlachetna.
Oczywiście, obok zapewniania porządku i ścigania przestępstw, milicja zajmowała się także ochroną władzy komunistycznej oraz zwalczaniem osób otwarcie sprzeciwiających się systemowi. Czym jednak jeszcze kilka lat temu zajmowały się — w innej skali — służby w Polsce?
Co ciekawe, niektórzy wykładowcy i absolwenci szczycieńskiej szkoły po 1989 roku zapomnieli o swoich legitymacjach PZPR i przeszli na drugą, prawicowo-kościelną stronę. Mając doświadczenia z różnymi byłymi milicjantami, zdecydowanie wolę osoby o poglądach lewicowych lub liberalnych. Ci co przeszli na prawicową stronę, to często zwykłe kanalie. Uważam też, że lepsi są zwykli, opurtunistyczni ludzie służący systemowi niż różnego rodzaju współcześni radykałowie i fanatycy. Przykładem może być polski wywiad, który po zmianie systemu podjął współpracę z Amerykanami.
Przy okazji taka ciekawostka: znam historię pewnego oficera z jednostki wojskowej w Lipowcu, który przez długi czas nie chciał wstąpić do partii, co powodowało dla niego trudności. W końcu jednak się złamał i wstąpił. Dziś jest fanatycznym zwolennikiem PiS-u. Dodam, że to nie jest zły człowiek. Może ktoś z sympatyków prawicy wyjaśni, czy ta osoba jest „komuchem”?
Szkoła oficerska Milicji Obywatelskiej jest niezwykle ważnym elementem historii Szczytna. Jej pracownicy — niezależnie od oceny moralnej — obok inżynierów z Unimy/Unitry stanowili lokalną elitę intelektualną miasta, które mimo niewielkiej liczby mieszkańców pozostaje ośrodkiem akademickim. Jaką „dziurą” byłoby Szczytno bez tej szkoły? Jej wykładowcy nie zajmowali się ściganiem przeciwników systemu w mieście. Żyli tutaj i nierzadko pozytywnie wpływali na rozwój lokalny, czego przykładem była działalność Gabriela Stanka, bez którego nie powstałaby dzisiejsza Szkoła Podstawowa nr 6. A co najważniejsze, tego wszystkiego nie byłoby, gdyby Niemcy nie wybudowali w Szczytnie koszar.
Nie chodzi o ich wybielanie, ale o zauważenie, że nie była to „ubecja”. Zresztą z różnych relacji wynika, że zwykli milicjanci nie darzyli bezpieki sympatią, podobnie jak kadra szkoły nie zawsze utrzymywała dobre relacje z milicjantami z miejscowej komendy.
Szkoła i jej kadra były elementem tamtego systemu — i jeśli zachodziła taka potrzeba, słuchaczy kierowano do tłumienia „zamieszek” (nie mam pewności, czy dotyczyło to wyłącznie lat 60., czy także późniejszych okresów). Pracownicy, tacy jak legendarny w Szczytnie Stanisław Gołota, łączyli działalność zawodową z propagandą, m.in. poprzez aktywność filatelistyczną. Gdyby nie ich pozycja i funkcje, taka działalność nie miałaby takiej skali.
Nie bez powodu Szczytno bywało określane mianem „czerwonego miasta”. Wielu jego mieszkańców ma lub miało w rodzinach osoby związane ze szkołą milicyjną. O ile historia samej uczelni jest dość dobrze znana, o tyle jej wpływ na miasto pozostaje niedoceniony i wciąż wymaga solidnego opracowania.
Wykładowcy szkoły nie byli prostymi „komuchami”. Często dobrze orientowali się w nieoficjalnej historii Polski, dostrzegali absurdy systemu i ziewali na partyjnych zebraniach. Jednocześnie uważali, że system jest trwały, a walka z nim bezsensowna. Przede wszystkim chcieli żyć w miarę wygodnie. 
Przykładanie dzisiejszej miary do tamtych czasów, gdy zostaliśmy ukształtowani przez szkołę i politykę historyczną, oddala nas od ich zrozumienia.
Antykomunizm przed „Solidarnością” był czymś rzakim i bez wątpienia szlachetnym. Większość społeczeństwa starała się po prostu funkcjonować w ówczesnych realich. Ludzie brali udział w pochodach pierwszomajowych, nauczyciele i uczniowie przygotowywali stosowne akademie i konkursy, uczyliśmy się języka rosyjskiego, przenikaliśmy ówczesną propagandą, czego pozostałości można obserwować obecnie, o dziwo często wśród tak zwanych przedstawicieli „środowisk patriotycznych”, a niektórzy wstępowali do milicji, dzięki czemu można było nie tylko dostać szybciej mieszkanie, ale też i znaleźć ładniejszą żonę, zwłaszcza jeśli było się oficerem.
Nie ma więc sensu wyzywać widocznych na zdjęciach milicjantów. Trzeba te fotografie, jak każde źródło historyczne, opisać i — uwzględniając realia epoki — zrozumieć. Nie można pozwolić, by współczesny, często prymitywny i politycznie stymulowany antykomunizm wpływał na nasze postrzeganie historii. Jestem przekonany, że rodzice i dziadkowie większości tych współczesnych komentujących u mnie antykomunistów nawet nie myśleliby o buncie wobec tamtego systemu, a nierzadko potrafili się w nim jakoś urządzić.
W związku z powyższym, pod publikowanymi przeze mnie zdjęciami milicjantów wprowadzam politykę zerowej tolerancji i za wszelkie prymitywne komentarze będę bez ostrzeżenia banował. Krytyka milicji nie jest tu zakazana, jest wręcz wskazana — ale powinna być rzeczowa i pozbawiona prymitywnych inwektyw. Jednocześnie przypominam, że będę wdzięczny za pomoc w opisie publikowanych przeze mnie zdjęć oraz za wszelkie uwagi, również te krytyczne, które pozwolą zrozumieć i uchwycić klimat tamtych lat.


Fot. Szczytno - promocja oficerska. 

Dlaczego trzeba zajmować się historią niemieckich żołnierzy?

Od pewnego czasu moje zainteresowania kolekcjonerskie coraz bardziej skręcają w stronę wojska w Prusach Wschodnich. Już wcześniej pisałem o tym, dlaczego warto zbierać zdjęcia niemieckich żołnierzy. 
https://powiatszczycienskihistoria.blogspot.com/2025/01/dlaczego-warto-publikowac-zdjecia-z.html
Temat wojska sam w sobie jest bardzo interesujący dla kolekcjonera, choćby dlatego, że zachowało się wiele przedmiotów z nim związanych. Mnie jednak najbardziej fascynuje świadomość, że ci niemieccy żołnierze, ukazani na fotografiach, nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczali, jak potoczy się historia — że nasz region stanie się częścią Polski, a ich zdjęcia trafią do zbiorów jakiegoś Polaka.
Historia niemieckiego wojska na tym terenie wciąż pozostaje mocno zaniedbana. Polscy historycy jeszcze do niedawna właściwie się nią nie interesowali.
W historii, wbrew temu, co wielu sądzi, nie chodzi tylko o pisanie o tym, co się lubi, ani o skupianie się wyłącznie na własnych krzywdach czy winach innych. Historia to możliwie pełne i obiektywne opisanie danego zjawiska — przedstawienie dziejów konkretnej miejscowości czy regionu. A tego nie da się zrobić bez uwzględnienia roli wojska. Pomijanie tego aspektu jest po prostu nieprofesjonalne. Czasy PRL-u, gdy władza narzucała historykom tematy, którymi „wolno” im się zajmować, dawno już minęły — niestety, nie dla wszystkich. Poziom upolitycznienia i mitologizacji polskiej historii, nie tylko tej popularnej, wbrew temu, co często myślimy, wcale nie odbiega tak bardzo od tego, co obserwujemy choćby w Rosji.
Mając w swoich zbiorach różne przedmioty związane z wojskiem, warto dążyć do ich jak najpełniejszego i jak najbardziej profesjonalnego opisu, przy użyciu właściwej terminologii. Aby robić to dobrze, trzeba zdobyć odpowiednią wiedzę.
Wbrew niektórym komentarzom, naprawdę ma znaczenie, jakie naramienniki noszą żołnierze widoczni na zdjęciach. Przykładem mogą być fotografie Wilhelma Lindwedela, który początkowo służył w III batalionie 2. Pułku Piechoty w Kętrzynie (Rastenburgu), później przekształconym w 23. Pułk Piechoty. Zdjęcia te stanowią ciekawe źródło do zrozumienia procesu rozrostu Wehrmachtu, opartego na kadrach Reichswehry. Kadry te były tak przygotowywane, by podoficerowie Reichswehry mogli stać się oficerami w Wehrmachcie. To bardzo interesujące, gdy można prześledzić tę przemianę na przykładzie konkretnego człowieka — jego zdjęć, dokumentów i korespondencji. Warto też podkreślić, że takie osobiste pamiątki znakomicie uzupełniają materiały przechowywane w archiwach.
Oczywiście Wehrmacht dopuścił się licznych zbrodni, a jego szeregi w przeważającej mierze przesiąknęła ideologia nazistowska. Żołnierze ci stanowili armię naszych wrogów, niemniej jednak nie sposób wymazać ich z kart historii. Jako jej istotny i tragiczny element wymagają rzetelnego zbadania – tym bardziej, że potomków tych żołnierzy ich historia często już nie interesuje. Nas, jako gospodarzy miejscowości, w których stacjonowali, interesować powinna jak najbardziej. W odróżnieniu od byłych mieszkańców naszego regionu, którzy dawniej pisali o tych żołnierzach wyłącznie pozytywnie i przedstawiali ich — tu akurat zgodnie z prawdą — jako świetnych żołnierzy i towarzyszy, my możemy, jeśli potrafimy, opisać ich obiektywnie.
Nie ma potrzeby zamieszczania pod każdym zdjęciem przypomnienia o charakterze armii niemieckiej w czasach nazistowskich — w Polsce to oczywiste. Zbrodnie popełnia każda armia uczestnicząca w wielkiej wojnie, także amerykańska. Wehrmacht jednak, z racji swojej ideologii i skali działań, był pod tym względem wyjątkowy.
Moim kolekcjonerskim marzeniem jest zdobycie zdjęć sowieckich żołnierzy z naszego regionu z 1945 roku.
Chciałbym kiedyś zobaczyć w Olsztynie wystawę poświęconą historii niemieckiego wojska w tym mieście. Nietrudno jednak zgadnąć, dlaczego z różnych powodów taka wystawa nie jest dziś możliwa.
Od jakiegoś czasu na Facebooku banuję wszystkie osoby, które zostawiają głupie komentarze pod zdjęciami niemieckich żołnierzy. Za „głupie” uważam nawet te, w których autorzy grzecznie pytają, po co publikuję takie zdjęcia. Skończyłem z dyskusjami z takimi ludźmi i ich dowartościowywaniem. Głupota jest w praktyce nieuleczalna. Z drugiej strony są też tacy, którym nie spodobały się moje dyskusje i żarty z „środowisk patriotycznych”. Nie mogę nic na to poradzić, że ktoś „połknął kij od szczotki” i nie rozumie ironii ani sarkazmu.
Podsumowując: jeśli ktoś nie lubi widoku niemieckich żołnierzy — w pełni to rozumiem. Nie ma przymusu obserwowania mojej strony. Warto jednak powstrzymać się od głupich komentarzy — nie tylko dlatego, że można za nie ode mnie dostać bana.


Żołnierze 2. Pułku Piechoty ze Szczytna przed wejściem do jednego z budynków koszarowych.

piątek, 20 marca 2026

Nieśmiertelnik Infanterie-Ersatz-Bataillon 43

Nieśmiertelnik żołnierza 4. kompanii 43. Zapasowego Batalionu Piechoty.
Infanterie-Ersatz-Bataillon 43 został utworzony 26 sierpnia 1939 roku w Insterburgu, w I okręgu wojskowym. Początkowo podlegał 151. Dywizji i stanowił oddział uzupełniający dla 1. Dywizji Piechoty. Od 8 grudnia 1939 roku przeszedł pod dowództwo 141. Dywizji.
15 września 1940 roku został przeniesiony do Laun w Protektoracie Czech i Moraw, a 17 lipca 1941 roku ponownie do Insterburga.
1 października 1942 roku został podzielony na Infanterie-Ersatz-Bataillon 43 oraz Reserve-Infanterie-Bataillon 43. Reserve-Infanterie-Bataillon 43 przeniesiono na Białoruś, gdzie podporządkowano go Reserve-Grenadier-Regiment 1 w 141. Dywizji Rezerwowej. Infanterie-Ersatz-Bataillon 43 od tego dnia podlegał Dywizji 401.
15 października 1942 roku oba bataliony przemianowano odpowiednio na Grenadier-Ersatz-Bataillon 1 oraz Reserve-Grenadier-Bataillon 1. Batalion rezerwowy stacjonował w grudniu 1943 roku w Kojdanowie.
Grenadier-Ersatz-Bataillon 43 w lutym 1944 roku przemianowano na Grenadier-Ersatz- und Ausbildungs-Bataillon 43. Reserve-Grenadier-Bataillon 43 został 28 lutego 1944 roku wykorzystany do odtworzenia 291. Dywizji Piechoty, tworząc II batalion Grenadier-Regiment 506.
9 czerwca 1944 roku Grenadier-Ersatz- und Ausbildungs-Bataillon 43 został rozwiązany, a jego pozostałości rozdzielono pomiędzy Grenadier-Ersatz-Bataillon 1 i 22.
Na podstawie: Lexikon der Wehrmacht.

czwartek, 19 marca 2026

II batalion 22. Pułku Piechoty z Gołdapi

Wczoraj do moich zbiorów trafił kolejny album fotograficzny. Należał on do żołnierza służącego w II batalionie, 7. kompanii 22. Pułku Piechoty (Infanterie-Regiment 22) w Gołdapi.
Zdjęć w albumie jest dosyć dużo, niestety wszystkie są nieopisane. Brak w nim fotografii z Polski — znajdują się tam jedynie zdjęcia z Europy Zachodniej.
Zapewne dzięki stopniowemu publikowaniu kolejnych fotografii oraz uwagom odbiorców tej strony uda się ustalić wiele szczegółów dotyczących poszczególnych zdjęć.

Podczas rozbudowy Wehrmachtu w I Okręgu Wojskowym utworzono Pułk Piechoty Gumbinnen.
I batalion sformowano w Gąbinie z pododdziałów 1. Pułku Piechoty.
II batalion sformowano w Gołdapi, również z pododdziałów 1. Pułku Piechoty.
III batalion utworzono w Gąbinie na bazie III batalionu 1. Pułku Piechoty.
Batalion szkolny sformowano w Tylży na bazie batalionu szkolnego 1. Pułku Piechoty.
15 października 1935 roku, podczas ujawniania jednostek (zdejmowania kryptonimów), pułk otrzymał nazwę 22. Pułk Piechoty (Infanterie-Regiment 22). Batalion szkolny stał się wówczas III batalionem 43. Pułku Piechoty. Jednostkę przydzielono do 1. Dywizji Piechoty.
6 października 1936 roku, poprzez przemianowanie 6. batalionu uzupełnień, utworzono batalion uzupełnień 22. Pułku Piechoty w Gąbinie. 1 października 1940 roku dowództwo pułku wraz z III batalionem przekazano do 121. Dywizji Piechoty w celu sformowania dowództwa oraz I batalionu 405. Pułku Piechoty. Straty kadrowe zostały później uzupełnione.
W maju 1942 roku III batalion został rozwiązany z powodu ciężkich strat. 12 listopada 1942 roku pułk przemianowano na 22. Pułk Fizylierów (Füsilier-Regiment 22).
Za uzupełnienia dla jednostki odpowiedzialny był 22. Zapasowy Batalion Piechoty.
Dowódcy pułku: pułkownik Arnold Altvater-Mackensen – od sformowania do 30 listopada 1935 roku, pułkownik Hermann Schaefer – od 1 grudnia 1935 do 30 września 1936 roku, generał major Walther Lichel – od 1 października 1936 do 10 listopada 1938 roku, pułkownik Ernst Schreder – od 10 listopada 1938 do 5 października 1940 roku i pułkownik Franz Scheidies – od 5 października 1940 do marca 1942 roku. 
Na podstawie: Lexikon der Wehrmacht.


Właściciel albumu. 
Fot: J. Ryba, Goldap


Foto-Atelier J. Ryba, Goldap Ostpr.


Fotograf K. Kaftan, Goldap.

środa, 18 marca 2026

23. Pułk Piechoty

Pamiątkowa fotografia  oficerów i podoficerów 23. Pułku Piechoty /  Infanterie-Regiment 23 wykonana w Kętrzynie (Rastenburgu) po 1936 roku. 

Hans Max Albert von Zschüschen z Królewca

Hans Max Albert von Zschüschen, ur. w Moguncji 4 sierpnia 1879, zm. w Królewcu 23 marca 1934, major w stanie spoczynku oraz od września 1928 roku dyrektor straży pożarnej w Prusach Wschodnich. 24 lipca 1915 roku ożenił się z Margarethe Wiegmann z Wiesbaden.

Fot: Oskar Goetze-Janson, Foto-Atelier, Königsberg i. Pr., Weißgerberstraße 22a.


25. Pułk Piechoty z Kętrzyna w Polsce

Fotografie te wykonano w Wirowie koło Sokołowa Podlaskiego. Przedstawiają one budynek przedwojennego seminarium nauczycielskiego, zajęty przez żołnierzy 23. Pułku Piechoty z Kętrzyna (Rastenburga). Gmach seminarium, mieszczący się w dawnym klasztorze prawosławnym, znajdował się niedaleko Bugu, który jesienią 1939 roku stanowił granicę pomiędzy ZSRR a III Rzeszą. Żołnierze 23. Pułku mieli więc za zadanie zabezpieczać pobliską granicę.

Z opisów zdjęć wynika, że również te ze śniegiem wykonano w październiku 1939 roku. Czy faktycznie w październiku tego roku spadł na Mazowszu śnieg?

Na zdjęciach grupowych bez problemu można rozpoznać właściciela albumu fotograficznego — Wilhelma Lindwedela, z którego pochodzą te fotografie.