Od pewnego czasu moje zainteresowania kolekcjonerskie coraz bardziej skręcają w stronę wojska w Prusach Wschodnich. Już wcześniej pisałem o tym, dlaczego warto zbierać zdjęcia niemieckich żołnierzy.
https://powiatszczycienskihistoria.blogspot.com/2025/01/dlaczego-warto-publikowac-zdjecia-z.html
Temat wojska sam w sobie jest bardzo interesujący dla kolekcjonera, choćby dlatego, że zachowało się wiele przedmiotów z nim związanych. Mnie jednak najbardziej fascynuje świadomość, że ci niemieccy żołnierze, ukazani na fotografiach, nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczali, jak potoczy się historia — że nasz region stanie się częścią Polski, a ich zdjęcia trafią do zbiorów jakiegoś Polaka.
Historia niemieckiego wojska na tym terenie wciąż pozostaje mocno zaniedbana. Polscy historycy jeszcze do niedawna właściwie się nią nie interesowali.
W historii, wbrew temu, co wielu sądzi, nie chodzi tylko o pisanie o tym, co się lubi, ani o skupianie się wyłącznie na własnych krzywdach czy winach innych. Historia to możliwie pełne i obiektywne opisanie danego zjawiska — przedstawienie dziejów konkretnej miejscowości czy regionu. A tego nie da się zrobić bez uwzględnienia roli wojska. Pomijanie tego aspektu jest po prostu nieprofesjonalne. Czasy PRL-u, gdy władza narzucała historykom tematy, którymi „wolno” im się zajmować, dawno już minęły — niestety, nie dla wszystkich. Poziom upolitycznienia i mitologizacji polskiej historii, nie tylko tej popularnej, wbrew temu, co często myślimy, wcale nie odbiega tak bardzo od tego, co obserwujemy choćby w Rosji.
Mając w swoich zbiorach różne przedmioty związane z wojskiem, warto dążyć do ich jak najpełniejszego i jak najbardziej profesjonalnego opisu, przy użyciu właściwej terminologii. Aby robić to dobrze, trzeba zdobyć odpowiednią wiedzę.
Wbrew niektórym komentarzom, naprawdę ma znaczenie, jakie naramienniki noszą żołnierze widoczni na zdjęciach. Przykładem mogą być fotografie Wilhelma Lindwedela, który początkowo służył w III batalionie 2. Pułku Piechoty w Kętrzynie (Rastenburgu), później przekształconym w 23. Pułk Piechoty. Zdjęcia te stanowią ciekawe źródło do zrozumienia procesu rozrostu Wehrmachtu, opartego na kadrach Reichswehry. Kadry te były tak przygotowywane, by podoficerowie Reichswehry mogli stać się oficerami w Wehrmachcie. To bardzo interesujące, gdy można prześledzić tę przemianę na przykładzie konkretnego człowieka — jego zdjęć, dokumentów i korespondencji. Warto też podkreślić, że takie osobiste pamiątki znakomicie uzupełniają materiały przechowywane w archiwach.
Oczywiście Wehrmacht dopuścił się licznych zbrodni, a jego szeregi w przeważającej mierze przesiąknęła ideologia nazistowska. Żołnierze ci stanowili armię naszych wrogów, niemniej jednak nie sposób wymazać ich z kart historii. Jako jej istotny i tragiczny element wymagają rzetelnego zbadania – tym bardziej, że potomków tych żołnierzy ich historia często już nie interesuje. Nas, jako gospodarzy miejscowości, w których stacjonowali, interesować powinna jak najbardziej. W odróżnieniu od byłych mieszkańców naszego regionu, którzy dawniej pisali o tych żołnierzach wyłącznie pozytywnie i przedstawiali ich — tu akurat zgodnie z prawdą — jako świetnych żołnierzy i towarzyszy, my możemy, jeśli potrafimy, opisać ich obiektywnie.
Temat wojska sam w sobie jest bardzo interesujący dla kolekcjonera, choćby dlatego, że zachowało się wiele przedmiotów z nim związanych. Mnie jednak najbardziej fascynuje świadomość, że ci niemieccy żołnierze, ukazani na fotografiach, nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczali, jak potoczy się historia — że nasz region stanie się częścią Polski, a ich zdjęcia trafią do zbiorów jakiegoś Polaka.
Historia niemieckiego wojska na tym terenie wciąż pozostaje mocno zaniedbana. Polscy historycy jeszcze do niedawna właściwie się nią nie interesowali.
W historii, wbrew temu, co wielu sądzi, nie chodzi tylko o pisanie o tym, co się lubi, ani o skupianie się wyłącznie na własnych krzywdach czy winach innych. Historia to możliwie pełne i obiektywne opisanie danego zjawiska — przedstawienie dziejów konkretnej miejscowości czy regionu. A tego nie da się zrobić bez uwzględnienia roli wojska. Pomijanie tego aspektu jest po prostu nieprofesjonalne. Czasy PRL-u, gdy władza narzucała historykom tematy, którymi „wolno” im się zajmować, dawno już minęły — niestety, nie dla wszystkich. Poziom upolitycznienia i mitologizacji polskiej historii, nie tylko tej popularnej, wbrew temu, co często myślimy, wcale nie odbiega tak bardzo od tego, co obserwujemy choćby w Rosji.
Mając w swoich zbiorach różne przedmioty związane z wojskiem, warto dążyć do ich jak najpełniejszego i jak najbardziej profesjonalnego opisu, przy użyciu właściwej terminologii. Aby robić to dobrze, trzeba zdobyć odpowiednią wiedzę.
Wbrew niektórym komentarzom, naprawdę ma znaczenie, jakie naramienniki noszą żołnierze widoczni na zdjęciach. Przykładem mogą być fotografie Wilhelma Lindwedela, który początkowo służył w III batalionie 2. Pułku Piechoty w Kętrzynie (Rastenburgu), później przekształconym w 23. Pułk Piechoty. Zdjęcia te stanowią ciekawe źródło do zrozumienia procesu rozrostu Wehrmachtu, opartego na kadrach Reichswehry. Kadry te były tak przygotowywane, by podoficerowie Reichswehry mogli stać się oficerami w Wehrmachcie. To bardzo interesujące, gdy można prześledzić tę przemianę na przykładzie konkretnego człowieka — jego zdjęć, dokumentów i korespondencji. Warto też podkreślić, że takie osobiste pamiątki znakomicie uzupełniają materiały przechowywane w archiwach.
Oczywiście Wehrmacht dopuścił się licznych zbrodni, a jego szeregi w przeważającej mierze przesiąknęła ideologia nazistowska. Żołnierze ci stanowili armię naszych wrogów, niemniej jednak nie sposób wymazać ich z kart historii. Jako jej istotny i tragiczny element wymagają rzetelnego zbadania – tym bardziej, że potomków tych żołnierzy ich historia często już nie interesuje. Nas, jako gospodarzy miejscowości, w których stacjonowali, interesować powinna jak najbardziej. W odróżnieniu od byłych mieszkańców naszego regionu, którzy dawniej pisali o tych żołnierzach wyłącznie pozytywnie i przedstawiali ich — tu akurat zgodnie z prawdą — jako świetnych żołnierzy i towarzyszy, my możemy, jeśli potrafimy, opisać ich obiektywnie.
Nie ma potrzeby zamieszczania pod każdym zdjęciem przypomnienia o charakterze armii niemieckiej w czasach nazistowskich — w Polsce to oczywiste. Zbrodnie popełnia każda armia uczestnicząca w wielkiej wojnie, także amerykańska. Wehrmacht jednak, z racji swojej ideologii i skali działań, był pod tym względem wyjątkowy.
Moim kolekcjonerskim marzeniem jest zdobycie zdjęć sowieckich żołnierzy z naszego regionu z 1945 roku.
Chciałbym kiedyś zobaczyć w Olsztynie wystawę poświęconą historii niemieckiego wojska w tym mieście. Nietrudno jednak zgadnąć, dlaczego z różnych powodów taka wystawa nie jest dziś możliwa.
Od jakiegoś czasu na Facebooku banuję wszystkie osoby, które zostawiają głupie komentarze pod zdjęciami niemieckich żołnierzy. Za „głupie” uważam nawet te, w których autorzy grzecznie pytają, po co publikuję takie zdjęcia. Skończyłem z dyskusjami z takimi ludźmi i ich dowartościowywaniem. Głupota jest w praktyce nieuleczalna. Z drugiej strony są też tacy, którym nie spodobały się moje dyskusje i żarty z „środowisk patriotycznych”. Nie mogę nic na to poradzić, że ktoś „połknął kij od szczotki” i nie rozumie ironii ani sarkazmu.
Podsumowując: jeśli ktoś nie lubi widoku niemieckich żołnierzy — w pełni to rozumiem. Nie ma przymusu obserwowania mojej strony. Warto jednak powstrzymać się od głupich komentarzy — nie tylko dlatego, że można za nie ode mnie dostać bana.
Moim kolekcjonerskim marzeniem jest zdobycie zdjęć sowieckich żołnierzy z naszego regionu z 1945 roku.
Chciałbym kiedyś zobaczyć w Olsztynie wystawę poświęconą historii niemieckiego wojska w tym mieście. Nietrudno jednak zgadnąć, dlaczego z różnych powodów taka wystawa nie jest dziś możliwa.
Od jakiegoś czasu na Facebooku banuję wszystkie osoby, które zostawiają głupie komentarze pod zdjęciami niemieckich żołnierzy. Za „głupie” uważam nawet te, w których autorzy grzecznie pytają, po co publikuję takie zdjęcia. Skończyłem z dyskusjami z takimi ludźmi i ich dowartościowywaniem. Głupota jest w praktyce nieuleczalna. Z drugiej strony są też tacy, którym nie spodobały się moje dyskusje i żarty z „środowisk patriotycznych”. Nie mogę nic na to poradzić, że ktoś „połknął kij od szczotki” i nie rozumie ironii ani sarkazmu.
Podsumowując: jeśli ktoś nie lubi widoku niemieckich żołnierzy — w pełni to rozumiem. Nie ma przymusu obserwowania mojej strony. Warto jednak powstrzymać się od głupich komentarzy — nie tylko dlatego, że można za nie ode mnie dostać bana.
Żołnierze 2. Pułku Piechoty ze Szczytna przed wejściem do jednego z budynków koszarowych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz