sobota, 25 kwietnia 2026

List strzelca

Służący w 3. kompanii szczycieńskich strzelców Paul Döhler pisze do swojego brata, asystenta stacji (urzędnika kolejowego), w Riesa w Saksonii. 
Szczytno, dnia 16.06.01 r.
Drogi Bracie i Bratowo!
Otrzymałem Wasz list z 21. ubiegłego miesiąca, za który bardzo dziękuję. Chciałem odpisać już dawno, ale miałem bardzo mało czasu. 1 czerwca przeprowadziłem się z moim lejtnantem (porucznikiem) do miasta i zawsze jest tu coś do roboty, zanim wszystko zostanie urządzone; mamy też sporo służby ze względu na Manewry Cesarskie.
Drogi Bracie, co do moich dalszych losów (kariery), nie jestem jeszcze do końca zdecydowany, zresztą niczego nie da się jeszcze przewidzieć. Jeśli zechcę podpisać kapitulację (zobowiązanie do dalszej służby zawodowej), mogę to zrobić także po manewrach. U strzelców (jegrów) i tak nie mogę zostać. Pewnie będzie mi dość ciężko zamienić mój piękny zielony mundur na niebieski. Brat Otto odradza mi dalszą służbę; uważa, że kto teraz służy 12 lat, ten kończy z reumatyzmem albo gruźlicą. On dobrze wie, jakie trudy niesie teraz ze sobą życie żołnierskie.
Mieliśmy dzisiaj przegląd (inspekcję) dokonaną przez dowódcę naszego korpusu armijnego, generała piechoty, Jego Ekscelencję hrabiego Finck von Finckensteina. Powiedział: „Strzelcy, to co dzisiaj u was widziałem, było bardzo dobre. Mam nadzieję, że dorośliście do wymagań, jakie postawię wam podczas tych manewrów. Mam zamiar przydzielić was do dywizji kawalerii, nasmarujcie więc dobrze nogi, żebyście nadążyli”. No, całkiem ładne perspektywy nam się szykują. Z pełnym rynsztunkiem; w takim przypadku musielibyśmy pokonywać takie same dystanse jak kawaleria. Nieźle – pewnie wypadnie maszerować po 70 km dziennie. Myślę, że wtedy każdemu odejdzie ochota na dalszą służbę zawodową; po dwóch latach człowiek ma już serdecznie dosyć.
Co do zgłoszenia się na pocztę, myślę, że najlepiej jest zwrócić się pisemnie do głównego urzędu pocztowego. Kiedy w zeszłym roku, po poborze, zwróciłem się do głównego urzędu pocztowego w Charlottenburgu, już drugiego dnia przyszedł do mojego mieszkania listonosz z informacją, że mam się stawić następnego dnia na rozmowę. Pierwsze, o co zapytał mnie naczelnik, to czy byłem już w wojsku. Powiedziano mi, że gdybym był już po służbie, mógłbym zostać przyjęty od razu, jednak kandydatów cywilnych jest już przewidzianych zbyt wielu. Jeśli zostanę żołnierzem i po zakończeniu służby nadal będę miał ochotę pracować na poczcie, powinienem zgłosić się do głównego urzędu pocztowego w Berlinie.
Cóż, jeśli nie uda mi się dostać posady na kolei ani na poczcie, to i tak nie spuszczę nosa na kwintę. Nie rozpaczaj, świat jest wielki – "chwyć kostur w dłoń, a na spoczynek wszędzie znajdzie się samotny, chłodny grób".
Na tym kończę, z nadzieją, że u Was wszystkich wszystko w porządku, tak jak i u mnie.
Z wieloma pozdrowieniami,
Wasz brat, Albert


czwartek, 23 kwietnia 2026

List z Królewca do Karalene

Do Pana Dyrektora Patziga w Karalene (obecnie Zielony Bór, obwód kaliningradzki). Sprawy szkolno-edukacyjne.

W nawiązaniu do rozporządzenia z dnia 8 bieżącego miesiąca, niniejszym zawiadamia się Pana, że zawarty w nim zakaz dotyczący "Historii Niemiec" [„Die deutsche Geschichte für Schule und Haus” / Historia Niemiec dla szkoły i domu] autorstwa radcy konsystorialnego i szkolnego Kohlrauscha, nie ogranicza się jedynie do wydania, które ukazało się w roku 1819, lecz dotyczy tego dzieła w ogóle, a tym samym również jego późniejszych wydań.”
Królewiec, dnia 29 września 1824 r.
Podpisano:
Królewsko-Pruskie Konsystorium 
Borowski

Friedrich Kohlrausch (1780–1867) był wybitnym pedagogiem i reformatorem szkolnictwa. Pełnił funkcję Radcy Konsystorialnego i Szkolnego. Uważał, że historia nie powinna być tylko suchą listą dat i bitew. Twierdził, że powinna budzić w uczniach uczucia patriotyczne i poczucie tożsamości narodowej. To właśnie to "budzenie ducha" stało się problematyczne dla władz w okresie reakcji po Kongresie Wiedeńskim.

Christian Friedrich Patzig w 1811 roku został powołany na stanowisko pierwszego dyrektora nowo powstałego Królewskiego Seminarium Nauczycielskiego w Karalene.

Ludwig Ernst von Borowski (1740–1831) to postać legendarna w Królewcu. Był jednym z najbliższych przyjaciół najsłynniejszego filozofa tamtych czasów – Immanuela Kanta – oraz jednym z nielicznych uczniów, którzy mieli prawo bywać u niego na obiadach. Napisał jedną z pierwszych i najważniejszych biografii Kanta.
W momencie podpisywania listu (1824 r.) Borowski był u szczytu kariery i piastował godność generalnego superintendenta Prus Wschodnich. W 1829 roku król Fryderyk Wilhelm III nadał mu tytuł arcybiskupa. Był doradcą króla i cieszył się jego ogromnym zaufaniem.




Grenadier-Regiment Kronprinz (1. Ostpreußisches) Nr. 1

Żołnierz z 1 Pułku Grenadierów im. następcy tronu (1 Wschodniopruskiego) / Grenadier-Regiment Kronprinz (1. Ostpreußisches) Nr. 1. 
Obieg: Königsberg 13.07.1915 r. 


Tysiąclecie Państwa Polskiego

24 kwietnia 1966 roku na Placu Juranda w Szczytnie odbyła się uroczystość przejęcia sztafety Tysiąclecia Państwa Polskiego. Sztafeta dotarła do Szczytna z Myszyńca.

Apel IPN-u

Chyba wszystkie delegatury IPN publikują ostatnio apele o przekazywanie prywatnych pamiątek. Jednak delegatura olsztyńska przygotowała – moim zdaniem – najbardziej demagogiczną wersję takiego apelu. Rozpoczyna go od przypomnienia aukcji, na której sprzedawano pamiątki z obozów koncentracyjnych. Tymczasem sam apel nie dotyczy tego typu przedmiotów, lecz w zasadzie wszelkich pamiątek rodzinnych, takich jak zdjęcia, listy, dzienniki czy legitymacje. O ile taki apel można by – z dużymi zastrzeżeniami – zrozumieć i zaakceptować w kontekście pamiątek związanych z obozami koncentracyjnymi, o tyle bardzo niepokojące jest jego rozszerzanie na pamiątki niemal współczesne, dotyczące na przykład życia codziennego w PRL-u.
https://odkrywca.pl/czy-mozna-handlowac-pamiatkami-z-obozow-koncentracyjnych-i-innych-obozow/?utm_source=chatgpt.com
W olsztyńskiej wersji czytamy: „To moment, który skłania do refleksji: czym dla nas jest pamięć historyczna? Czy może stać się towarem? Czy przeszłość powinna trafiać w prywatne ręce, gdzie znika z pola widzenia badaczy, edukatorów i społeczeństwa?”.
Jak traktować takie stwierdzenia? Odbieram je jako przejaw wywyższania się oraz deprecjonowania roli kolekcjonerstwa, które w Polsce coraz częściej – między innymi za sprawą takich instytucji jak IPN – przedstawiane jest jako zagrożenie dla dziedzictwa. Niekiedy towarzyszą temu kontrowersyjne, a wręcz absurdalne działania służb i instytucji publicznych. Wszystko to odbywa się pod płaszczykiem działań prowadzonych w szlachetnym celu i opiera się na fakcie, że większość społeczeństwa nie orientuje się w stanie faktycznym i zazwyczaj opowiada się po stronie tych, którzy mają łatwiejszy dostęp do mediów. Tego typu apele i działania są, delikatnie mówiąc, niekulturalne. Stanowią wyraz samozadowolenia, oderwania od rzeczywistości, a w istocie – braku profesjonalizmu.
Można by długo pisać o roli kolekcjonerstwa w ratowaniu i opracowywaniu pamiątek przeszłości oraz o tym, jak rynek wpływa na ich zachowanie. Warto dodać, że – w odróżnieniu od budzącej kontrowersje i bardzo kosztownej dla społeczeństwa działalności IPN-u – aktywność prywatnych kolekcjonerów nic społeczeństwa nie kosztuje, a przynosi wymierne korzyści. Powstają opracowania, często bardzo cenne pod względem historycznym zbiory, które są prezentowane na wystawach i udostępniane badaczom. Owszem, istnieje grupa historyków, która nie potrafi do tych zbiorów dotrzeć, ale to raczej świadczy o ich ograniczeniach niż o problemie samych kolekcji.
Zastanawiające jest również to, że wiele osób nie chce przekazywać pamiątek do zbiorów publicznych i woli oddać je (nie sprzedać) prywatnym kolekcjonerom. Część z nich – moim zdaniem często niesłusznie – bardzo krytycznie ocenia muzea i inne instytucje państwowe. Być może właśnie te instytucje powinny to przemyśleć i popracować nad swoim wizerunkiem, zamiast popadać w samouwielbienie. Z pewnością nie powinny też formułować apeli w tak aroganckim tonie.

Pierwotna wersia apelu IPN-u: 

środa, 22 kwietnia 2026

23 kwietnia 1905 nadano Juliusowi Strebeckowi honorowe obywatelstwo Szczytna

23 kwietnia 1905 roku Julius G. Strebeck otrzymał honorowe obywatelstwo Szczytna.
W 1880 roku wzniósł przy dzisiejszej ulicy Marii Skłodowskiej-Curie browar, który jednak nie sprostał konkurencji z wybudowanym w 1898 roku browarem Fr. Dauma.
Akt nadania honorowego obywatelstwa pochodzi ze zbiorów Muzeum Mazurskiego w Szczytnie.

My, magistrat i zgromadzenie radnych miejskich powiatowego miasta Szczytna, na mocy naszegoa mocy naszego prawa, zgodnie z § 6 ustawy miejskiej z dnia 30 maja 1853, przyznajemy rentierowi panu Juliusowi Strebeckowi, w dowód wdzięcznego uznania za jego liczne zasługi, które zdobył dzięki wieloletniej bezinteresownej działalności jako przewodniczący rady miejskiej na rzecz dobra miasta, przez co stał się dla obywateli wzorem prawdziwego ducha obywatelskiego, honorowe obywatelstwo miasta Ortelsburg.
Sporządzono urzędowo pod pieczęcią miasta i podpisem urzędowym.
Ortelsburg, 23 kwietnia 1905 r.
Magistrat – Rada Miejska ..

Hindenburg i Hitler

Historyczny dzień: 29 czerwca 1933 rok. Hitler odwiedza Hindenburga w Ogrodzieńcu (Neudeck), gdzie prezydent Rzeszy zatwierdził daleko idącą przebudowę rządu Rzeszy. Zdjęcie wykonano podczas przejażdżki powozem przez posiadłości w Ogrodzieńcu.   
S. & Co., Erfurt. Nr 1899.

Dawaj ludzi, którzy mieli być zbawcami niemieckiego narodu, a okazali się jego grabarzami. Czy ich historia, a przede wszystkim historia ludzi, którzy w te postacie wierzyli, czegoś nas nauczyła? A może nas, Polaków, to nie dotyczy...?

Zdjęcia z Ogrodzieńca: