czwartek, 23 kwietnia 2026

Apel IPN-u

Chyba wszystkie delegatury IPN publikują ostatnio apele o przekazywanie prywatnych pamiątek. Jednak delegatura olsztyńska przygotowała – moim zdaniem – najbardziej demagogiczną wersję takiego apelu. Rozpoczyna go od przypomnienia aukcji, na której sprzedawano pamiątki z obozów koncentracyjnych. Tymczasem sam apel nie dotyczy tego typu przedmiotów, lecz w zasadzie wszelkich pamiątek rodzinnych, takich jak zdjęcia, listy, dzienniki czy legitymacje. O ile taki apel można by – z dużymi zastrzeżeniami – zrozumieć i zaakceptować w kontekście pamiątek związanych z obozami koncentracyjnymi, o tyle bardzo niepokojące jest jego rozszerzanie na pamiątki niemal współczesne, dotyczące na przykład życia codziennego w PRL-u.
https://odkrywca.pl/czy-mozna-handlowac-pamiatkami-z-obozow-koncentracyjnych-i-innych-obozow/?utm_source=chatgpt.com
W olsztyńskiej wersji czytamy: „To moment, który skłania do refleksji: czym dla nas jest pamięć historyczna? Czy może stać się towarem? Czy przeszłość powinna trafiać w prywatne ręce, gdzie znika z pola widzenia badaczy, edukatorów i społeczeństwa?”.
Jak traktować takie stwierdzenia? Odbieram je jako przejaw wywyższania się oraz deprecjonowania roli kolekcjonerstwa, które w Polsce coraz częściej – między innymi za sprawą takich instytucji jak IPN – przedstawiane jest jako zagrożenie dla dziedzictwa. Niekiedy towarzyszą temu kontrowersyjne, a wręcz absurdalne działania służb i instytucji publicznych. Wszystko to odbywa się pod płaszczykiem działań prowadzonych w szlachetnym celu i opiera się na fakcie, że większość społeczeństwa nie orientuje się w stanie faktycznym i zazwyczaj opowiada się po stronie tych, którzy mają łatwiejszy dostęp do mediów. Tego typu apele i działania są, delikatnie mówiąc, niekulturalne. Stanowią wyraz samozadowolenia, oderwania od rzeczywistości, a w istocie – braku profesjonalizmu.
Można by długo pisać o roli kolekcjonerstwa w ratowaniu i opracowywaniu pamiątek przeszłości oraz o tym, jak rynek wpływa na ich zachowanie. Warto dodać, że – w odróżnieniu od budzącej kontrowersje i bardzo kosztownej dla społeczeństwa działalności IPN-u – aktywność prywatnych kolekcjonerów nic społeczeństwa nie kosztuje, a przynosi wymierne korzyści. Powstają opracowania, często bardzo cenne pod względem historycznym zbiory, które są prezentowane na wystawach i udostępniane badaczom. Owszem, istnieje grupa historyków, która nie potrafi do tych zbiorów dotrzeć, ale to raczej świadczy o ich ograniczeniach niż o problemie samych kolekcji.
Zastanawiające jest również to, że wiele osób nie chce przekazywać pamiątek do zbiorów publicznych i woli oddać je (nie sprzedać) prywatnym kolekcjonerom. Część z nich – moim zdaniem często niesłusznie – bardzo krytycznie ocenia muzea i inne instytucje państwowe. Być może właśnie te instytucje powinny to przemyśleć i popracować nad swoim wizerunkiem, zamiast popadać w samouwielbienie. Z pewnością nie powinny też formułować apeli w tak aroganckim tonie.

Pierwotna wersia apelu IPN-u: 

środa, 22 kwietnia 2026

23 kwietnia 1905 nadano Juliusowi Strebeckowi honorowe obywatelstwo Szczytna

23 kwietnia 1905 roku Julius G. Strebeck otrzymał honorowe obywatelstwo Szczytna.
W 1880 roku wzniósł przy dzisiejszej ulicy Marii Skłodowskiej-Curie browar, który jednak nie sprostał konkurencji z wybudowanym w 1898 roku browarem Fr. Dauma.
Akt nadania honorowego obywatelstwa pochodzi ze zbiorów Muzeum Mazurskiego w Szczytnie.

My, magistrat i zgromadzenie radnych miejskich powiatowego miasta Szczytna, na mocy naszegoa mocy naszego prawa, zgodnie z § 6 ustawy miejskiej z dnia 30 maja 1853, przyznajemy rentierowi panu Juliusowi Strebeckowi, w dowód wdzięcznego uznania za jego liczne zasługi, które zdobył dzięki wieloletniej bezinteresownej działalności jako przewodniczący rady miejskiej na rzecz dobra miasta, przez co stał się dla obywateli wzorem prawdziwego ducha obywatelskiego, honorowe obywatelstwo miasta Ortelsburg.
Sporządzono urzędowo pod pieczęcią miasta i podpisem urzędowym.
Ortelsburg, 23 kwietnia 1905 r.
Magistrat – Rada Miejska ..

Hindenburg i Hitler

Historyczny dzień: 29 czerwca 1933 rok. Hitler odwiedza Hindenburga w Ogrodzieńcu (Neudeck), gdzie prezydent Rzeszy zatwierdził daleko idącą przebudowę rządu Rzeszy. Zdjęcie wykonano podczas przejażdżki powozem przez posiadłości w Ogrodzieńcu.   
S. & Co., Erfurt. Nr 1899.

Dawaj ludzi, którzy mieli być zbawcami niemieckiego narodu, a okazali się jego grabarzami. Czy ich historia, a przede wszystkim historia ludzi, którzy w te postacie wierzyli, czegoś nas nauczyła? A może nas, Polaków, to nie dotyczy...?

Zdjęcia z Ogrodzieńca: 


wtorek, 21 kwietnia 2026

Grenadier-Regiment König Friedrich Wilhelm I (2. Ostpreußisches) Nr. 3

Para naramienników żołnierza 3. Pułku Grenadierów im. Króla Fryderyka Wilhelma I (2. Wschodniopruskiego) Nr 3 z Królewca / Grenadier-Regiment „König Friedrich Wilhelm I.” (2. Ostpreußisches) Nr. 3.

1. Masurisches Infanterie-Regiment Nr. 146

Grupa żołnierzy z 146 Pułku Piechoty (1. Mazurskiego) / 1. Masurisches Infanterie-Regiment Nr. 146
S. Pfeifel, Photogrph, Allenstein O.-Pr.
Ta fotografia jest na tyle interesująca, że mogłaby znaleźć się na okładce książki poświęconej 146. pułkowi.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Warsztat w Szymanach

Szymany, obecna gmina Szczytno – warsztat samochodowy. Na pierwszym planie dwa Ople Olympia (OL 38) z tablicami rejestracyjnymi Wehrmachtu.
Zdjęcie ze zbiorów M. Rawskiego. 


Werkstatt in Gr. Schiemanen

2. Ostpreußisches Landwehr-Regiment Nr. 3

Żołnierze z punktu rekrutacyjnego 2. Wschodniopruskiego Pułku Landwehry nr 3 w Królewcu / 2. Ostpreußisches Landwehr-Regiment Nr. 3.
Fritz Krauskopf, Königsberg i. Pr. oraz Ostseebad Cranz.
Obieg: Königsberg, 29.03.1915 r.