Co jakiś czas pojawiają się tu lekko agresywne komentarze. A to komuś nie podobają się zdjęcia młodych kobiet z lat 70. z Mrągowa, inna osoba stwierdziła, że chyba jestem chory, bo zbieram stare wieszaki na ubrania. Co dziwne, praktycznie zniknęły negatywne komentarze na temat zdjęć niemieckich żołnierzy. Widocznie ich autorzy skupiają się obecnie na sprawach ukraińskich, a sił do walki na dwa fronty im brakuje.
Jako kolekcjoner do choroby przyznaję się bez bicia, a jako nauczyciel odniosę się do tych naiwnych komentarzy.
Zacznę od tego, że prawie 20 lat temu, gdy zaczynałem kolekcjonować, śmieszyło mnie, że ktoś zbiera stare butelki czy porcelanowe korki do nich. Na szczęście szybko zrozumiałem, że przedmioty te są ważnymi pamiątkami po dawnym życiu gospodarczym. Co istotne, od jakiegoś czasu stały się one godne obecności nawet w dużych państwowych muzeach. Obecnie butelki i porcelanki są ważną częścią moich zbiorów.
Co do zdjęć kobiet — nieważne, kogo przedstawiają — to pomimo że poza postaciami nie zawsze widać na nich coś szczególnie istotnego, są one świadectwem dawnej, analogowej fotografii amatorskiej i rzemieślniczej. Pokazują jej ówczesne możliwości, ówczesną modę, a także po prostu ludzi, którzy niegdyś tu żyli. Dla mnie niemal każda fotografia, nawet nieostra, źle skadrowana czy amatorska, jest godna zainteresowania i zachowania. Nie szkoda mi na nią nawet koperty za kilkadziesiąt groszy, w której przechowuję zdjęcia znajdujące się w moich zbiorach.
Na koniec o wieszakach, które faktycznie są przedmiotami banalnymi. Warto jednak zwrócić uwagę, że są to jedne z nielicznych pamiątek z czasów niemieckich, które na ziemiach poniemieckich zachowały się do naszych czasów stosunkowo masowo. Ich „niemieckość” nie raziła, bo były schowane w ciemnych szafach. Pełniły i nadal często pełnią praktyczną funkcję. Jednak wieszaki są również świadectwem dawnego handlu i jego odmiennej od dzisiejszej kultury.
Często sklepy z konfekcją prowadzone były przez Żydów, którzy niejednokrotnie nie przeżyli czasów nazistowskich. Trafiają się również wieszaki należące do aryjskich „następców" żydowskich kupców. U nas dobrym tego przykładem są wieszaki po Żydzie Robercie Neumannie i jego niemieckim „następcy” Hansie Henningu. Po obu pozostały drewniane wieszaki malowane białą farbą z czarnymi napisami. Ten typ w Szczytnie był stosowany wyłącznie przez tych dwóch kupców. Pozostali mieli wieszaki z czarnymi napisami umieszczonymi bezpośrednio na drewnie. Wieszaki Neumanna są bardzo rzadkie, natomiast te Henninga — niesłychanie popularne.
Jako kolekcjoner do choroby przyznaję się bez bicia, a jako nauczyciel odniosę się do tych naiwnych komentarzy.
Zacznę od tego, że prawie 20 lat temu, gdy zaczynałem kolekcjonować, śmieszyło mnie, że ktoś zbiera stare butelki czy porcelanowe korki do nich. Na szczęście szybko zrozumiałem, że przedmioty te są ważnymi pamiątkami po dawnym życiu gospodarczym. Co istotne, od jakiegoś czasu stały się one godne obecności nawet w dużych państwowych muzeach. Obecnie butelki i porcelanki są ważną częścią moich zbiorów.
Co do zdjęć kobiet — nieważne, kogo przedstawiają — to pomimo że poza postaciami nie zawsze widać na nich coś szczególnie istotnego, są one świadectwem dawnej, analogowej fotografii amatorskiej i rzemieślniczej. Pokazują jej ówczesne możliwości, ówczesną modę, a także po prostu ludzi, którzy niegdyś tu żyli. Dla mnie niemal każda fotografia, nawet nieostra, źle skadrowana czy amatorska, jest godna zainteresowania i zachowania. Nie szkoda mi na nią nawet koperty za kilkadziesiąt groszy, w której przechowuję zdjęcia znajdujące się w moich zbiorach.
Na koniec o wieszakach, które faktycznie są przedmiotami banalnymi. Warto jednak zwrócić uwagę, że są to jedne z nielicznych pamiątek z czasów niemieckich, które na ziemiach poniemieckich zachowały się do naszych czasów stosunkowo masowo. Ich „niemieckość” nie raziła, bo były schowane w ciemnych szafach. Pełniły i nadal często pełnią praktyczną funkcję. Jednak wieszaki są również świadectwem dawnego handlu i jego odmiennej od dzisiejszej kultury.
Często sklepy z konfekcją prowadzone były przez Żydów, którzy niejednokrotnie nie przeżyli czasów nazistowskich. Trafiają się również wieszaki należące do aryjskich „następców" żydowskich kupców. U nas dobrym tego przykładem są wieszaki po Żydzie Robercie Neumannie i jego niemieckim „następcy” Hansie Henningu. Po obu pozostały drewniane wieszaki malowane białą farbą z czarnymi napisami. Ten typ w Szczytnie był stosowany wyłącznie przez tych dwóch kupców. Pozostali mieli wieszaki z czarnymi napisami umieszczonymi bezpośrednio na drewnie. Wieszaki Neumanna są bardzo rzadkie, natomiast te Henninga — niesłychanie popularne.
Mam więc w tych przedmiotach pamiątki po społeczności żydowskiej, czyli po świecie, który w Europie już nie istnieje. Z tego powodu podobne przedmioty możemy zobaczyć na przykład w Muzeum POLIN czy w wielu innych placówkach muzealnych.
Podsumowując: nawet z pozoru banalne przedmioty są warte zachowania, jeżeli umieści się je w odpowiednim kontekście historycznym, a ich opis uzupełni o historię związanych z nimi osób czy procesów historycznych. Natomiast kolekcjonerstwo to nie tylko zbieranie przedmiotów spektakularnych, ale również tych z pozoru banalnych.
Jeżeli ktoś posiada przedwojenne lub powojenne pamiątki — zdjęcia, wieszaki, tabliczki, butelki, gazety i wycinki prasowe, dyplomy i inne tego typu przedmioty — i chciałby mi je sprzedać lub przekazać, proszę o kontakt: witoldo125@toen.pl lub poprzez Facebooka: Witold Olbryś.






.jpg)




.jpg)
.jpg)




