czwartek, 9 lipca 2026

Butryn / Wuttrienen - Dekret Przywódcy Służby Pracy Rzeszy

W moich zbiorach znajduje się ciekawy album żeńskiej Służby Pracy Rzeszy z Butryn (Wuttrienen) na Warmii z 1937 roku. Zamieszczone w nim fotografie prezentowałem już wielokrotnie. Tym razem chciałbym przedstawić jeden z żartobliwych dokumentów, który również znajduje się w tym albumie.

Dekret Przywódcy Służby Pracy Rzeszy
W ramach nowej struktury obowiązku służby pracy wydaję następujące rozporządzenie:
Wszystkie obozy należy zmniejszyć do maksymalnie 4 dziewcząt, abyśmy uzyskali wymaganą liczbę obozów. W praktyce okazało się, że załoga składająca się z 40 dziewcząt pracuje za dużo. Należy to znieść, ponieważ musimy bezwzględnie dbać o to, aby u naszych dziewcząt nie wystąpiły żadne szkody służbowe [zdrowotne].
Ponadto należy ułatwić pracę kierowniczki obozu (Lagerführerin), ponieważ w przeciwnym razie przedwcześnie się ona zestarzeje i osiwieje, co nie wpływa korzystnie na jej urodę. Aby podołać pracy administracyjnej w nowych obozach i utrzymać w ryzie i porządku załogę składającą się z 4 dziewcząt, zarządzam, aby kierowniczka obozu miała do pomocy 3 asystentki. Żeby kierowniczka obozu nie musiała szarpać swoich cennych nerwów z powodu każdej błahostki, ustanawia się 4 starsze grupy (Kameradschaftsälteste), z których każda jest odpowiedzialna za jedną dziewczynę i musi stale towarzyszyć jej w drodze do pracy, pełnej niebezpieczeństw.
Nowy plan dnia zmienia się odpowiednio:
Wstawanie pod żadnym pozorem przed wschodem słońca. Budzenie musi odbywać się tak delikatnie i czule, jak to tylko możliwe, aby nerwy dziewcząt nie zostały przedwcześnie zrujnowane. Ogólnie rzecz biorąc, należy brać pod uwagę stan zdrowia dziewcząt w najwyższym stopniu, a dziewczętom o nieco słabszej i delikatniejszej konstytucji należy przynosić kawę ziarnistą prosto do łóżka, aby najpierw nabrały niezbędnego wewnętrznego ciepła, by móc niezłomnie stawić czoła niesprzyjającym warunkom atmosferycznym. Z tego powodu należy również zasadniczo odrzucić poranną gimnastykę, która niestety zadomowiła się w wielu obozach. Pod żadnym pozorem nie można dopuścić – co podpowiada już jasny, niezepsuty rozum – do dalszego szerzenia się tego głupiego nawyku.
Najpóźniej do godziny 10:00 dziewczęta mają zjeść śniadanie, po czym wzywa się sprzątaczki, aby posprzątały obóz i doprowadziły go do nienagannego, odpowiadającego służbie pracy stanu; jedynie łóżka sprężynowe ścielą same dziewczęta.
Obrzydliwy gong zostaje zastąpiony melodyjnym kurantem [grą dzwonków].
Gdy dziewczęta zostaną już w ten sposób pokrzepione, rozpoczyna się praca praktyczna. Zasadniczo należy brać pod uwagę wewnętrzne usposobienie i wrażliwość duchową dziewcząt i według tego dobierać dla nich gospodarstwa rolne i miejsca pracy. Pracuje się od godziny 11:00 do 14:00. O godzinie 13:00 jest obiad. Zasadniczo co 4 niedziele je się danie jednogarnkowe .
W sprawie przyjemnego zorganizowania popołudnia i wieczoru zostaną wydane osobne dekrety; w każdym razie główną zasadą będzie odpoczynek po wyczerpującej pracy przedpołudniowej, picie kawy i sen.
Szczególnie mocno należy naciskać na to, aby w obozie służby pracy w Butrynach każdego wieczoru stał wartownik, by niezłomnie odpierać ewentualne ataki jakichkolwiek złych elementów.

środa, 8 lipca 2026

Liceum Pedagogiczne dla Wychowawczyń Przedszkoli w Szczytnie

Ostatnio do moich zbiorów trafiły trzy nieznane mi wcześniej tarcze szkolne ze Szczytna. Tym razem chciałbym zaprezentować najciekawszą z nich – moim zdaniem najcenniejszą spośród wszystkich, które posiadam.
Szczytno – L.P.W.P., czyli Liceum Pedagogiczne dla Wychowawczyń Przedszkoli. Była to legendarna szczycieńska szkoła, mieszcząca się w budynku dawnej niemieckiej szkoły ludowej, usytuowanym obok ratusza przy ul. Kasprowicza 1.
Placówka początkowo funkcjonowała w Lidzbarku Warmińskim. Z dniem 1 września 1949 roku rozpoczęła działalność w Szczytnie. Jej pierwszą dyrektorką była Maria Korzon. Od 1950 roku szkołą kierowała pochodząca z Wileńszczyzny Sabina Mesojed. Kolejnymi dyrektorami byli Antoni Pyd oraz Stanisław Szymanowski.
1 stycznia 1956 roku placówkę przekształcono w Liceum Pedagogiczne nr 8 w Szczytnie i przeniesiono do wyremontowanego po zniszczeniach wojennych przedwojennego budynku Gimnazjum im. Hindenburga przy ul. Polskiej 18.
W połowie lat 60. przy liceum wybudowano przedszkole ćwiczeń. W późniejszym okresie w Szczytnie funkcjonowały aż trzy przedszkola ćwiczeń. Ostatni nabór do szkoły przeprowadzono w 1966 roku. Liceum zostało formalnie zlikwidowane 31 sierpnia 1970 roku, jednak ostatnich 37 maturzystów ukończyło naukę dopiero w 1971 roku.
Liceum nosiło od 1972 roku(?) imię Polskiej Partii Robotniczej. W całym okresie swojej działalności szkołę ukończyło około 4 tysięcy absolwentów z terenu całego województwa.
Tradycje L.P.W.P. były kontynuowane przez Studium Wychowania Przedszkolnego, którego dyrektorem był dr. Edward Pokojski, działające od 1973 roku ponownie w budynku przy ul. Kasprowicza 1, a następnie przez Kolegium Nauczycielskie, funkcjonujące w latach 1991–2008.

Poszukuję pamiątek związanych ze Szczytnem oraz powiatem szczycieńskim. Chętnie kupię stare fotografie, dokumenty, dyplomy, wycinki prasowe i starą prasę, legitymacje, znaczki, odznaki, proporczyki, tarcze szkolne oraz inne przedmioty związane z historią regionu.
Kontakt: witek15177@gmail.com lub poprzez Facebooka - Witold Olbryś.



Na tym i na młodszych zaproszeniach liceum nosi imię Polskiej Partii Robotniczej, natomiast w artykule prasowym z 1977 roku podano, że od pięciu lat jego patronem jest Polska Zjednoczona Partia Robotnicza.

Cukiernia „Pod Feldmarszałkiem von Hindenburgiem”

Firma (cukiernia) Richarda Reinera w Giżycku (Lötzen), została zarejestrowana 1 sierpnia 1910 roku, choć działała już od 2 października 1903 roku. Mieściła się przy ulicy Królewieckiej (Königsberger Straße, obecnie ul. Olsztyńska).
Na odwrocie jednej z pocztówek z widokiem tej cukierni, znajdującej się w moich zbiorach, zachował się interesujący wycinek prasowy, dzięki któremu możemy dowiedzieć się więcej o historii tego przedsiębiorstwa:
Uroczyste chwile w codzienności
Jak się dopiero teraz dowiadujemy, restauracja „Pod Feldmarszałkiem von Hindenburgiem” w Lötzen [Giżycku] na początku października mogła spoglądać wstecz na 35 lat swojego istnienia. Kiedy obecny właściciel, Pg. [towarzysz partyjny] Richard Reiner, otwierał ją 2 października 1903 roku, nie nosiła ona oczywiście jeszcze tej nazwy. W 1915 roku otrzymała ona od uwiecznionego w pamięci feldmarszałka generalnego von Hindenburga – jako jedyna restauracja w Niemczech – pozwolenie na jej używanie. Restauracja jest w swojej bliższej okolicy znana również z wartościowej kolekcji dokumentów z czasów wojny; znajduje się wśród nich wiele autografów i wpisów najznamienitszych [osobistości]. Właściciel, Richard Reiner, pochodzi z rodziny [...]-burskiej, która dom, w którym znajduje się cukiernia „Pod Feldmarszałkiem von Hindenburgiem”, posiada już od ponad stu [lat]. Wśród licznych telegramów z życzeniami znalazł [się także ten od] królewieckiego cukiernika[...]
Nauczyciele zawodu / mistrzowie [...] cenią sobie pieniste [...]
jak również, gdy ktoś pyta, kto zapewne [...]

Na odwrocie pocztówki znajduje się również autograf jej właściciela.





Grafiki Roberta Budzinskiego w Szczytnie

Dzisiaj miałem wyjątkową okazję zobaczyć dwie grafiki Roberta Budzynskiego z lat 20. XX wieku, wiszące w mazurskim domu na Bartnej Stronie, należącym niegdyś do zamożnych gospodarzy. Zostały one zakupione w Szczytnie, w sklepie papierniczym Brunona Kocha.
Z ogłoszeń prasowych wynika, że sklep ten handlował również dziełami sztuki, o czym mogłem się dziś przekonać na własne oczy – i to nie tylko za sprawą grafik Budzynskiego. 
To niesamowite, że na Mazurach wciąż przetrwały mazurskie domy pełne dawnych pamiątek.




wtorek, 7 lipca 2026

Szczytno - kamienica Lipki

Pocztówka przedstawia zrujnowany kamienicę Lipki, usytuowaną w pobliżu ratusza. O historii tego budynku pisałem zarówno w swojej książce, jak i wielokrotnie na blogu oraz na Facebooku.

Z wschodniego teatru działań wojennych
Patrol rowerowy Landsturmu przed domem zniszczonym przez pociski artyleryjskie.

Nr kryzysowy/wojenny 116 b
Wydawnictwo GUSTAV LIERSCH & Co.
BERLIN S.W. (Południowy Zachód)

Vom östlichen Kriegsschauplatz
Landsturmfahrer-Patrouille vor einem durch Granaten zerstörten Hause.

Kr. 116 b
Verlag von GUSTAV LIERSCH & Co.
BERLIN S.W.


niedziela, 28 czerwca 2026

Robert Budzinski do Gustava Drobnera

Kolejna korespondencja Roberta Budzinskiego, zapisana na noworocznej grafice jego autorstwa, skierowana do Gustava Drobnera z Lipska. Tym razem została wysłana 16 lutego 1921 roku już z Królewca, dokąd Budzinski przeniósł się po tym, jak Chojnice, w których wcześniej pracował jako nauczyciel, znalazły się w granicach odrodzonej Polski.

Wielce Szanowny Panie Droebner,
już od dłuższego czasu nie dawaliśmy o sobie znać. Mam wiele nowych rycin/obrazów, które chętnie Panu wyślę, a wśród nich kilka dobrych ekslibrisów. – U Pana znajduje się jednak jeszcze moja stara przesyłka, może moglibyśmy to ze sobą rozliczyć? Potrzebuję mianowicie 1/4 kilo czarnej farby miedziorytniczej, a także brązowej – czy mógłby Pan zlecić ich wysłanie do mnie? W Zielone Świątki jadę do Rzeszy, może moglibyśmy się wtedy spotkać!
Serdeczne pozdrowienia...


piątek, 26 czerwca 2026

Robert Budzinski do Gustava Drobnera

Kolejna ciekawa grafika oraz korespondencja Roberta Budzinskiego do Gustava Drobnera z Lipska, wysłana z Chojnic. Tym razem korespondencja jest krótka i nie wnosi nic szczególnie interesującego.

Obieg pocztowy: Konitz 21.08.1918 r.