środa, 19 sierpnia 2026

Wschodniopruski chmiel

Pewien wschodniopruski plantator chmielu włożył do beli chmielu, który sam wyhodował i wystawił na sprzedaż na targu chmielowym w Olsztynie, kartkę ze swoim imieniem, nazwiskiem i miejscem zamieszkania. Chmiel został kupiony przez handlarza z Norymbergi i wysłany do Bawarii. Po dłuższym czasie plantator otrzymał zapytanie z Anglii, czy sprzedał chmiel wspomnianemu handlarzowi, co oczywiście musiał potwierdzić. Wschodniopruski chmiel trafił więc do Anglii jako „dobry bawarski”.
Że jednak wschodniopruski chmiel wraca również do Prus Wschodnich jako zagraniczny, dowodzi następujący przypadek: właściciel browaru z Barczewa stanowczo odmówił zakupu chmielu na targach w Olsztynie, twierdząc, że wschodniopruski chmiel do niczego w jego browarze się nie nadaje i koniecznie musi mieć chmiel południowoniemiecki. Zamówił więc towar w Fürth, otrzymał go niezwłocznie, a co znalazł przy opróżnianiu beli? ..... Adres swojego najbliższego sąsiada i przyjaciela, który sprzedał ten chmiel na naszym targu. — Kiedyż wreszcie skończą się uprzedzenia wobec produktów pozyskiwanych w ojczystym kraju?
Saale-Zeitung, dodatek do nr 256, 31.09,1880. 

Podejrzewam, że artykuł ten został zmyślony w celu zwiększenia sprzedaży lokalnego chmielu. 

W 1891 roku browar Egelsera w Barczewie, podczas licytacji sądowej, kupił Otto Gauer za 64 500 marek. W 1898 roku browar odkupił od niego Oskar Thieme za 87 000 marek. W latach 1935–1940 właścicielem był Theodor Thieme, a w latach 40. XX wieku Gertruda i Edyta Erna Thieme.
W okresie międzywojennym browar był już mocno przestarzały. Zachował się jego budynek przy ul. Klasztornej 5a, który obecnie pełni funkcję mieszkalną. Pochodzące z browaru zielone porcelanki należą do dość pospolitych.

Na zdjęciu porcelanki z browaru Thieme w Barczewie. 

wtorek, 18 sierpnia 2026

Pamiątki z Lenpolu

Niedawno otrzymałem od pana Daniela Filipowicza kilka pamiątek związanych ze szczycieńskim „Lenpolem”. Najbardziej ucieszyłem się z zachowanej w świetnym stanie gazety „Lenpol” – jednodniówki Północnych Zakładów Przemysłu Lniarskiego „Lenpol” z 1985 roku.
Powiększy ona moje zbiory szczycieńskiej prasy, ale przede wszystkim znacząco poszerzy wiedzę na temat historii zakładu. Jest to bowiem specjalne wydanie przygotowane z okazji 40-lecia „Lenpolu”. Swój urok ma również zakładowa papeteria.
Korzystając z okazji, jeszcze raz dziękuję panu Filipowiczowi za przekazanie mi tych pamiątek.
Jeżeli ktoś posiada podobne pamiątki związane ze Szczytnem lub regionem, chętnie je kupię lub przyjmę.
Kontakt: witek15177@gmail.com lub poprzez Facebooka.




Otto Engelbrecht i jego browar w Bartoszycach

Johann Otto Engelbrecht urodził się w 1843 r. i zmarł w 1916 r. W Bartoszycach prowadził browar oraz fabrykę wód mineralnych. Już w marcu 1870 r. reklamował sprzedaż piwa brunatnego i podwójnego w naczyniach i butelkach, oferując także rabaty dla odsprzedających. Rok później, 14 sierpnia 1871 r., został wpisany do rejestru firm Sądu Powiatowego w Bartoszycach jako właściciel firmy „Otto Engelbrecht”, określony jako piwowar, słodownik i fabrykant. W tym samym roku, na mocy umowy z 12 kwietnia, wyłączył z żoną Berthą Janowski wspólność majątkową, a jej obecny i przyszły majątek otrzymał charakter odrębnego majątku żony.
Engelbrecht był nie tylko przedsiębiorcą, ale również aktywnym uczestnikiem życia miasta. Został członkiem magistratu, a później otrzymał tytuł „Stadtältester”, czyli honorowego starszego miasta. W 1897 r. należał do założycieli spółki Gaswerk Bartenstein, która miała prowadzić miejską gazownię. W styczniu 1898 r. jego przedsiębiorstwo otrzymało oficjalną nazwę „Bartensteiner Bierbrauerei Otto Engelbrecht”, czyli „Browar Bartoszycki Otto Engelbrecht”.
Browar zaznaczył swoją obecność również poza Bartoszycami. Podczas Nordostdeutsche Gewerbeausstellung w Królewcu w 1895 r. posiadał własny pawilon na terenie wystawy w rejonie Hufenpark. Według opisu prasowego jego architektura nawiązywała kształtem do ogromnych beczek. W tym samym roku majątek ziemski Engelbrechta otrzymał nazwę „Erwinen”, pochodzącą od imienia jego najmłodszego syna Erwina. Wcześniej, w 1884 r., Engelbrecht kupił gospodarstwo w pobliżu Bartoszyc, a w 1889 r. nabył sąsiedni majątek Wilhelmsruh. Po kolejnych zakupach jego posiadłość obejmowała około 250 hektarów.
W 1910 r. browar został przekształcony w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością „Bartensteiner Brauerei, Gesellschaft mit beschränkter Haftung, vormals Otto Engelbrecht”. Pierwszymi dyrektorami spółki byli Max Lambert z Królewca oraz Hermann Berbe z Bartoszyc. Spółka przejęła dotychczasowe przedsiębiorstwo wraz z nieruchomościami, urządzeniami, siecią sprzedaży, a także zobowiązaniami i należnościami, ze skutkiem od 1 stycznia 1910 r. Kapitał zakładowy wynosił 450 tys. marek. 
Do spółki Engelbrecht wniósł swój dotychczasowy browar, otrzymując w zamian udziały. Wśród przejętych nieruchomości znajdowały się również obiekty w Królewcu, w tym nieruchomość przy Löbenichtsche Langgasse 48 oraz budynki magazynowe, piwnice i stajnie. Wartość nieruchomości oraz urządzeń browarniczych oszacowano na 370 tys. marek, z czego 137 tys. marek przypadało na nieruchomość w Królewcu.
Wkrótce nastąpiły zmiany w kierownictwie. Vincenz Lederer z Bartoszyc pełnił funkcję dyrektora zarządzającego, jednak w 1911 r. ustąpił ze stanowiska. Na mocy uchwały rady nadzorczej z 20 lipca 1911 r. Simon Zimmermann, piwowar z Bartoszyc, otrzymał prokurę i mógł reprezentować spółkę wspólnie z dyrektorem zarządzającym Hermannem Vorbeckiem z Bartoszyc. Informację tę wpisano do rejestru 29 lipca 1911 r.
Rodzina Engelbrechtów coraz silniej związana była z majątkiem Erwinen. W 1914 r. Otto Engelbrecht wraz z rodziną przeniósł się do niego z Bartoszyc. Otto Engelbrecht zmarł w 1916 r. Po jego śmierci majątek Erwinen przejął jego syn, dr Erwin Engelbrecht. Samo przedsiębiorstwo browarnicze funkcjonowało natomiast jeszcze przez wiele lat pod nazwą związaną z jego założycielem. Ostatecznie 3 maja 1929 r. firma „Bartensteiner Bierbrauerei Otto Engelbrecht” została wykreślona z rejestru handlowego jako wygasła.

Po browarze Otto Engelbrechta praktycznie nie zachowały się żadne pamiątki, zwłaszcza butelki czy porcelanki. Z zachowanych ogłoszeń wynika jednak, że browar sprzedawał również piwo butelkowane. Może ktoś z Was trafił na przedmioty związane z tym browarem i zechciałby się nimi pochwalić? 


Obsada szpuntu beczki z browaru Ottona Engelbrechta w Bartoszycach.


Piwo brunatne i podwójne w naczyniach i butelkach.
Bartoszyce, w marcu 1870 r.
Browar i fabryka wód mineralnych Ottona Engelbrechta.
Uwaga: odsprzedającym udziela się odpowiedniego rabatu. 


Sprzedaż piwa bawarskiego rozpoczęta.
Browar Piwa Bawarskiego w Bartoszycach.
Otto Engelbrecht.
Ortelsburger Kreisblatt. Rok 1876. 


BARTENSTEINER BIER-BRAUEREI.
Ze zbiorów Stowarzyszenia ROSENTHAL z Bartoszyc.
Prawdopodobnie jest to butelka pochodząca z omawianego tu browaru.

Mazury: Ruciane i jezioro Guzianka

Bardzo popularna pocztówka z korespondencją żołnierza z okresu I wojny światowej.

Obieg pocztowy: Rudczanny, 1 marca 1916 r.
Adresat: Panna A. Friedrich w Elsterbergu w powiecie Vogtland, ul. Reichenbacher 13. Królestwo Saksonii.
Nadawca : Muszkieter (szeregowy) Rupert Thiel. Punkt rekrutacyjny 1. Batalionu, 1. Batalion Zapasowy 149 Pułku Piechoty (6. Zachodniopruskiego) - Piła.

Ruciane, dnia 1 marca 1916 r.
Droga Panienko!
Znowu jestem tutaj w domu na parę dni. Jest tutaj całkiem ładnie. Bardzo chciałbym usłyszeć od Pani parę słodkich słów, jednak słyszę od Pani bardzo mało, droga Panienko. Proszę do mnie szybko napisać, jak również pozdrowić Pani miłe przyjaciółki oraz ludzi z lazaretu, jeśli jeszcze tam są. Proszę.
1000 pozdrowień i całusów... Twój Richard Thiel.

Wydawca: Stengel & Co., G.m.b.H., Dresden 51406.


RAD z okolic Olsztynka

Wracam do tematu obozu RAD-u (Służby Pracy Rzeszy), którego niepodpisane zdjęcia znajdują się w niedawno kupionym przeze mnie albumie fotograficznym.
Fotografie związane z RAD-em zostały wywołane w Olszynku. W wystroju obozu pojawia się motyw pomnika tannberdzkiego, który również widoczny jest na fotografiach. Wszystko to wskazuje, że obóz mógł znajdować się w okolicach Olszynka lub w samym mieście.
Publikuję tutaj te fotografie z albumu, które dają jakąś szansę na identyfikację miejsca. Na jednym ze zdjęć widoczna jest tabliczka z nazwami miejscowości(?) i strzałkami. Może ktoś z Was potrafi je odczytać i rozpoznać?




poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Migawki z koszar w Szczytnie

Ciekawy fotoreportaż ze szczycieńskich koszar z lat 30. XX wieku, przedstawiający żołnierzy 2. Pułku Piechoty, oraz artykuł napisany w duchu narodowosocjalistycznym.


Żołnierze. Migawki z koszar w Szczytnie 
Wykonał: Hübschmann
Bycie żołnierzem jest marzeniem chłopca i tęsknotą młodzieńca! Jak pieśni żołnierskie, najściślej splecione z pieśnią ludową i podobnie jak ona wynikające z duszy narodu, tak i obraz żołnierza pozostaje niezatartej pamięci. Są to wycinki z owej niezastąpionej szkoły wojskowej całego narodu niemieckiego, z której obca trucizna próbowała nas wykluczyć.
To nie miecz zagraża pokojowi, lecz brak broni. Bezbronny jest wiecznie pozbawiony pokoju!
Wola wolności Wodza (Führera) sprawiła, że z gruzów upadku po latach przygniatającego poniżenia narodziła się na nowo niemiecka Wehrmacht na ochronę i osłonę Ojczyzny. Każdy młody Niemiec może znowu z dumą i podniesioną głową, z gorącym sercem spełniać swój obowiązek honorowy oraz z pełnym oddaniem i entuzjazmem współtworzyć dzieło budowy w służbie narodu i Ojczyzny na rzecz zabezpieczenia pokoju.
Żołnierz ma chronić to, co zasiał rolnik, co zbudował mieszczanin i co wymyślił uczeniec. Musi być gotowy do działania i dzielny, wprawny w operowaniu bronią oraz zdyscyplinowany, komu powierzono ochronę granic swojego państwa.
W celowej pracy szkoła wojskowa wychowuje młodzież do zdrowia duchowego i sprawności fizycznej, do świeżości umysłu i walecznego koleżeństwa.
Jak wielki król pruski nazywał siebie pierwszym sługą państwa, tak nad niemieckim człowiekiem stoi prastare żołnierskie hasło: Ja służę! To krzepkie słowo męskiej postawy, które jest posłuszne dobrowolnemu obowiązkowi, ofiarnej gotowości do poświęcenia się dla dobra ogółu!
„Buntować się – to szlachetność niewolników. Waszą szlachetnością ma być posłuszeństwo!” – uczy niemiecki filozof dobrego żołnierza. I mówi także: „Bądźcie przyzwyczajeni do rozkazywania i w ten sam sposób do posłuszeństwa, z obu tak samo dumni!”. To jest ta władcza wola, która połączyła na dobre i na złe wiarę w Wodza i podążanie za nim tak, że jedno przesiąknęło drugim.
Tam na bałtyckiej wyspie Ösel [Oselia / Sarema], przy ostrzelanej plebanii zamku Zakonu Kawalerów Mieczowych, wznosi się nagrobek z czarnego granitu:
„Kto przysięga na pruski sztandar,
ten nie posiada już nic, co do niego należy.”
Słowo to wyraża bezwzględne żołnierstwo w oddaniu i ofierze, jak pokazał to Walter Flex wraz z tysiącami innych nieznanych bohaterów, gdy żył i ginął za Ojczyznę w potrzebie.
Tak rośnie młode pokolenie – jako nosiciel dziedzictwa przodków i wspaniałej tradycji, wzorując się na wielkich niemieckich autorytetach, by na ich barkach pomagać zabezpieczać przyszłość, pod którą szkoła wojskowa kładzie fundament.
W równoważeniu sprawności fizycznej i umysłowej szkoła ta jest tak wszechstronna, jak mało która na świecie. Czysto wojskową służbę urozmaicają wszelkiego rodzaju sporty, rozluźnienie po wysiłku w łagodnym rytmie gimnastyki. Wszystkie gałęzie lekkiej atletyki, bieg i skok, pływanie i zapasy wzmacniają i krzepią bojową gotowość oraz pewność siebie – wzorem ich mistrza, jakim jest Hirschfeld. Po takim systematycznym treningu krzepiący posiłek smakuje wyśmienicie jak przysmak z pańskiego stołu.
W radosnym zgiełku gier, sportu i rywalizacji hartują się ciała, aż staną się twarde i odporne do służby bojowej w pełnym rynsztunku marszowym. Lubiana skrzynia z piaskiem, której precyzyjna budowa wymaga dokładnego liczenia, zmysłu formy i artystycznego zacięcia gry, przekazuje teoretyczną wiedzę o mądrym wykorzystaniu terenu aż do praktycznego zastosowania na ojczystej ziemi.
W zależności od skłonności i uzdolnień wspiera się okazję do wszelkiego rodzaju zajęć rzemieślniczych. Nauka języków obcych, edukacja światopoglądowa i rozrywka muzyczna wzbogacają wyszkolenie. A godzina czyszczenia broni łączy kolegów z izby w dbałości o powierzoną broń i odzież, wychowując do czystości i zamiłowania do porządku, do niesienia pomocy i koleżeństwa.
Takie barwne obrazy, łączące powagę i radość ze szkoły rzemiosła wojennego, która oznacza wartościową szkołę życia dla mężczyzny, układają się w całość i pozostają wspomnieniem na całe życie. Jak nieśmiertelne pieśni żołnierskie, które – zrodzone na zakurzonych drogach i pod zielonymi koronami lasów – przebrzmiewają wciąż na nowo podczas bezkresnych marszów i przy płonących ogniskach tak długo, jak istnieć będą niemieccy ludzie.
H.

Zdjęcie 1 (po lewej):
Jako przeciwwagę dla musztry, marszów defiladowych itp., uprawia się gimnastykę i lekką atletykę. Pierwsza kompania podczas porannego sportu. W tle nowoczesny budynek koszar.
Zdjęcie 2 (w środku):
Trzecia kompania to kompania strzelecka. Korytarz i wejście na klatkę schodową ozdobione są trofeami myśliwskimi. Czegoś takiego nie było w koszarach przedwojennych. Żołnierze idą na służbę w pełnym rynsztunku bojowym.
Zdjęcie 3 (po prawej):
Poranna i popołudniowa kawa pije się w izbach. Nie należy ich porównywać z pomieszczeniami, które dawniej jako jedyne oprócz kantyny były do dyspozycji żołnierzy. Narty za łóżkiem i obrazy na ścianie nadają im prywatny charakter. Izby są zamieszkane zazwyczaj przez 3 do 4 ludzi. Warto zwrócić uwagę na dzbanuszek do kawy.
Środkowy rząd:
Zdjęcie 4 (po lewej):
Czyszczenie broni. Nadzorujący sierżant to dawny mistrz świata w pchnięciu kulą, Hirschfeld.
Zdjęcie 5 (w środku):
Każda kompania ma swoją salę lekcyjną; tutaj porucznik prowadzi dla czwartej kompanii zajęcia przy makiecie terenu, teoretycznym terenie ćwiczeń.
Zdjęcie 6 (po prawej):
Kapitan i dowódca kompanii boksuje ze swoimi żołnierzami i cieszy się, gdy czuje na własnej skórze, że ma dobrych uczniów. Lekcje muzyki powinny być śledzone z równie dużym zainteresowaniem.
Dolny rząd:
Zdjęcie 7 (po lewej):
Zupełnie niezmieniony, jak w dawnych czasach, jest apetyt żołnierzy. W trzech takich olbrzymich kotłach gotuje się parówki, do tego jest zupa grochowa. Jedzenie jest „naprawdę dobre i obfite”. Po prawej kucharze w białych fartuchach, po lewej intendent, który dba o apetyt żołnierzy w przepisowych granicach.
Zdjęcie 8 (w środku):
Żołnierze w wojskowej szkole zawodowej (Heeresfachschule). Przygotowanie do egzaminu, który uprawnia do średniego pionu urzędniczego. Szkolenie jest znakomite, są podzielone kursy w zależności od zainteresowań.
Zdjęcie 9 (po prawej):
Zainteresowani muzyką z drugiej kompanii ćwiczą w czytelni walca. Druga kompania to poza tym kompania sportowa, która występuje jako klub sportowy „Hindenburg”.

M. Barschall – królewieckie krawiectwo i guziki urzędnicze

Firma M. Barschall została założona w Królewcu w 1858 roku. Zajmowała się eleganckim krawiectwem męskim, szyciem mundurów wojskowych i cywilnych, liberii oraz odzieży myśliwskiej. W ofercie znajdowały się także płaszcze przeciwdeszczowe i wyposażenie mundurowe.
Początki firmy sięgają spółki Tiedemann und Barschall. W 1865 roku, po wystąpieniu Johanna Ferdinanda Tiedemanna, jej majątek i zobowiązania przejął Marcus Barschall, który rozpoczął działalność na własny rachunek pod nazwą M. Barschall.
Firma rozwijała się przez kolejne dekady. W 1887 roku została wpisana do rejestru handlowego w Olsztynie, a w 1891 roku Marcus Barschall wraz z Fritzem Sachsem założył w Królewcu spółkę jawną Sachs & Co. W 1904 roku prokurę firmy M. Barschall otrzymał Ludwig Barschall, a rok później – Rosalie Barschall z domu Gugenheim.
Po śmierci Marcusa Barschalla w 1907 roku działalność firmy przejął Ludwig Barschall, zachowując jej dotychczasową nazwę. Jeszcze w 1914 roku firma działała przy Junkerstraße 16. Z zachowanego ogłoszenia sądowego wiemy, że dochodziła wówczas należności za sprzedany klientowi płaszcz.
M. Barschall podkreślała w reklamach, że jest dostawcą Cesarsko-Niemieckiej Poczty Rzeszy, Królewskiego Prezydium Policji oraz innych wysokich urzędów. Firma specjalizowała się więc nie tylko w modzie, ale również w odzieży służbowej i mundurach.

Poszukuję innych niż pokazane tutaj guzików sygnowanych M. Barschall, Königsberg, a także innych guzików związanych z Prusami Wschodnimi.






Sukna na płaszcze oficerskie poszukiwane do zakupu. 
Surówka bawełniana (surowa tkanina) poszukiwana do zakupu za okazaniem przydziału (kwitu zakupowego).
Oferty wraz z próbkami należy kierować do: 
M. Barschall, Królewiec/Prusy
Rok 1916.