sobota, 21 marca 2026

Zdjęcia przedstawiające milicjantów

Od zdjęć niemieckich żołnierzy jeszcze większe emocje i agresję budzą publikowane przeze mnie na Facebooku fotografie milicjantów — słuchaczy i kadry Wyższej Szkoły Oficerskiej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych im. gen. Franciszka Jóźwiaka-„Witolda” w Szczytnie. Tu już ewidentnie wkracza polityka, której osobiście na swojej stronie staram się unikać.
Przyznam, że jeśli chodzi o te komentarze, często miałem dylemat, co z nimi robić. Z oczywistych względów krytyka Milicji Obywatelskiej jest uzasadniona. Nie jest to tak odległa historia jak w przypadku niemieckich żołnierzy i wciąż żyje wielu ludzi, którzy byli w nią zaangażowani lub przez milicję skrzywdzeni.
Niestety w wielu przypadkach publikowane u mnie komentarze są przejawem prymitywnego antykomunizmu, często stymulowanego przez współczesne środowiska prawicowe. Prawda jest taka, że w latach 60. i 70. zdecydowana większość społeczeństwa nie była antykomunistyczna. Dla wielu ludzi możliwość jawnego sprzeciwu wobec systemu była czymś niewyobrażalnym — a jeśli już ktoś się na to decydował, bywał postrzegany jak szaleniec. Dziś, gdy antykomunizm nie wymaga żadnego wysiłku ani ryzyka, stał się masowy. Warto zauważyć, że czym innym były lata powojenne, a czym innym okres środkowego PRL-u, gdy społeczeństwo było w dużej mierze pogodzone ze swoim losem i próbowało się w systemie urządzić. Bardziej zaradni wstępowali do milicji, dzięki czemu — w odróżnieniu od reszty społeczeństwa — mogli żyć na nieco wyższym poziomie. Nie była to motywacja szczególnie szlachetna.
Oczywiście, obok zapewniania porządku i ścigania przestępstw, milicja zajmowała się także ochroną władzy komunistycznej oraz zwalczaniem osób otwarcie sprzeciwiających się systemowi. Czym jednak jeszcze kilka lat temu zajmowały się — w innej skali — służby w Polsce?
Co ciekawe, niektórzy wykładowcy i absolwenci szczycieńskiej szkoły po 1989 roku zapomnieli o swoich legitymacjach PZPR i przeszli na drugą, prawicowo-kościelną stronę. Mając doświadczenia z różnymi byłymi milicjantami, zdecydowanie wolę osoby o poglądach lewicowych lub liberalnych. Ci co przeszli na prawicową stronę, to często zwykłe kanalie. Uważam też, że lepsi są zwykli, opurtunistyczni ludzie służący systemowi niż różnego rodzaju współcześni radykałowie i fanatycy. Przykładem może być polski wywiad, który po zmianie systemu podjął współpracę z Amerykanami.
Przy okazji taka ciekawostka: znam historię pewnego oficera z jednostki wojskowej w Lipowcu, który przez długi czas nie chciał wstąpić do partii, co powodowało dla niego trudności. W końcu jednak się złamał i wstąpił. Dziś jest fanatycznym zwolennikiem PiS-u. Dodam, że to nie jest zły człowiek. Może ktoś z sympatyków prawicy wyjaśni, czy ta osoba jest „komuchem”?
Szkoła oficerska Milicji Obywatelskiej jest niezwykle ważnym elementem historii Szczytna. Jej pracownicy — niezależnie od oceny moralnej — obok inżynierów z Unimy/Unitry stanowili lokalną elitę intelektualną miasta, które mimo niewielkiej liczby mieszkańców pozostaje ośrodkiem akademickim. Jaką „dziurą” byłoby Szczytno bez tej szkoły? Jej wykładowcy nie zajmowali się ściganiem przeciwników systemu w mieście. Żyli tutaj i nierzadko pozytywnie wpływali na rozwój lokalny, czego przykładem była działalność Gabriela Stanka, bez którego nie powstałaby dzisiejsza Szkoła Podstawowa nr 6. A co najważniejsze, tego wszystkiego nie byłoby, gdyby Niemcy nie wybudowali w Szczytnie koszar.
Nie chodzi o ich wybielanie, ale o zauważenie, że nie była to „ubecja”. Zresztą z różnych relacji wynika, że zwykli milicjanci nie darzyli bezpieki sympatią, podobnie jak kadra szkoły nie zawsze utrzymywała dobre relacje z milicjantami z miejscowej komendy.
Szkoła i jej kadra były elementem tamtego systemu — i jeśli zachodziła taka potrzeba, słuchaczy kierowano do tłumienia „zamieszek” (nie mam pewności, czy dotyczyło to wyłącznie lat 60., czy także późniejszych okresów). Pracownicy, tacy jak legendarny w Szczytnie Stanisław Gołota, łączyli działalność zawodową z propagandą, m.in. poprzez aktywność filatelistyczną. Gdyby nie ich pozycja i funkcje, taka działalność nie miałaby takiej skali.
Nie bez powodu Szczytno bywało określane mianem „czerwonego miasta”. Wielu jego mieszkańców ma lub miało w rodzinach osoby związane ze szkołą milicyjną. O ile historia samej uczelni jest dość dobrze znana, o tyle jej wpływ na miasto pozostaje niedoceniony i wciąż wymaga solidnego opracowania.
Wykładowcy szkoły nie byli prostymi „komuchami”. Często dobrze orientowali się w nieoficjalnej historii Polski, dostrzegali absurdy systemu i ziewali na partyjnych zebraniach. Jednocześnie uważali, że system jest trwały, a walka z nim bezsensowna. Przede wszystkim chcieli żyć w miarę wygodnie. 
Przykładanie dzisiejszej miary do tamtych czasów, gdy zostaliśmy ukształtowani przez szkołę i politykę historyczną, oddala nas od ich zrozumienia.
Antykomunizm przed „Solidarnością” był czymś rzakim i bez wątpienia szlachetnym. Większość społeczeństwa starała się po prostu funkcjonować w ówczesnych realich. Ludzie brali udział w pochodach pierwszomajowych, nauczyciele i uczniowie przygotowywali stosowne akademie i konkursy, uczyliśmy się języka rosyjskiego, przenikaliśmy ówczesną propagandą, czego pozostałości można obserwować obecnie, o dziwo często wśród tak zwanych przedstawicieli „środowisk patriotycznych”, a niektórzy wstępowali do milicji, dzięki czemu można było nie tylko dostać szybciej mieszkanie, ale też i znaleźć ładniejszą żonę, zwłaszcza jeśli było się oficerem.
Nie ma więc sensu wyzywać widocznych na zdjęciach milicjantów. Trzeba te fotografie, jak każde źródło historyczne, opisać i — uwzględniając realia epoki — zrozumieć. Nie można pozwolić, by współczesny, często prymitywny i politycznie stymulowany antykomunizm wpływał na nasze postrzeganie historii. Jestem przekonany, że rodzice i dziadkowie większości tych współczesnych komentujących u mnie antykomunistów nawet nie myśleliby o buncie wobec tamtego systemu, a nierzadko potrafili się w nim jakoś urządzić.
W związku z powyższym, pod publikowanymi przeze mnie zdjęciami milicjantów wprowadzam politykę zerowej tolerancji i za wszelkie prymitywne komentarze będę bez ostrzeżenia banował. Krytyka milicji nie jest tu zakazana, jest wręcz wskazana — ale powinna być rzeczowa i pozbawiona prymitywnych inwektyw. Jednocześnie przypominam, że będę wdzięczny za pomoc w opisie publikowanych przeze mnie zdjęć oraz za wszelkie uwagi, również te krytyczne, które pozwolą zrozumieć i uchwycić klimat tamtych lat.


Fot. Szczytno - promocja oficerska. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz