Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lange Erich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lange Erich. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2026

Strzelcy i narty

Szczycieńscy strzelcy byli prekursorami używania nart w wojsku niemieckim.

Pierwsze dostawy nart dla armii miały miejsce w latach 1891 i 1892. W tamtym czasie firma M. Schneider-Berlin dostarczyła narty do wszystkich szkół kadetów i szkół wojennych, a także do: 1. Batalionu Strzelców w Szczytnie (Ortelsburg), Batalionu Strzelców] w Jeleniej Górze (Hirschberg), [Batalionu Strzelców] w Colmar, oraz 82. Pułku Piechoty w Goslar.”
Wurzener Tageblatt : nr 26, 31.01.1941, s. 3.


Na zdjęciu Erich Lange – oficer 1. Rezerwowego Batalionu Wschodniopruskich Strzelców. Karpaty, styczeń 1917 roku.

niedziela, 9 listopada 2025

Freiwilligen Volkswehr-Regiment Königsberg

Fragment książeczki żołdu Ericha Lange, oficera 1. (Wschodniopruskiego) Rezerwowego Batalionu Strzelców. Z dokumentu tego można odczytać, że już po zakończeniu wojny służył on w Freiwilligen Volkswehr-Regiment Königsberg – III batalionie Ochotniczego Pułku Obrony Ludowej z Królewca. Z innego źródła wiadomo, że z wojska został zwolniony 28 marca 1920 roku.


Freiwilligen Volkswehr-Regiment był jednostką typu Freikorps, utworzoną po wojnie i przeznaczoną do ochrony granic oraz zwalczania rewolucji, nierzadko w sposób krwawy. Służyli w niej żołnierze wracający z frontu oraz mężczyźni z rocznika 1901, którzy nie zostali jeszcze powołani w trakcie wojny. W ramach Wschodniopruskiego Korpusu Ochotniczego utworzono nawet jednostkę kobiecą.

Szczycieńscy Strzelcy w żadną rewolucję się nie angażowali – byli to „zdrowi” nacjonaliści i chętnie wstępowali do Freikorpsów. W lutym 1919 roku z weteranów batalionu strzelców utworzono w Szczytnie Yorckschen Freikorps. W okresie międzywojennym weterani strzelców nie uznawali demokracji ani Republiki Weimarskiej.

Zdjęcia i różnego rodzaju przedmioty związane z Korpusem Ochotniczym są bardzo rzadkie – to pamiątki z okresu przejściowego. 15 marca 1919 roku Wschodniopruski Korpus Ochotniczy został włączony do Reichswehry.

sobota, 8 listopada 2025

Erich Ernst Lange

Siedem lat temu kupiłem album fotograficzny oraz wiele luźnych zdjęć i dokumentów związanych z oficerem zapasowego batalionu szczycieńskich strzelców — Erichem Ernstem Lange. Część tych przedmiotów prezentowałem na Facebooku, blogu oraz w różnych publikacjach drukowanych. To niezwykle interesująca, choć niestety mocno niekompletna spuścizna. Na jej podstawie można prowadzić badania nad historią pierwotnego właściciela i jego rodziny, dziejami 1. Rezerwowego Batalionu Strzelców, a także nad historią fotografii — nie tylko tej szczycieńskiej. Materiały te obejmują okres od końca XIX wieku aż po II wojnę światową, choć ich największa część dotyczy I wojny światowej. Po siedmiu latach od zakupu chciałbym do nich powrócić i poddać je dokładniejszej analizie.
Erich Ernst Lange urodził się 13 marca 1890 roku w Czaplinku (powiat drawski). W 1911 roku wstąpił jako jednoroczny ochotnik do szczycieńskiego batalionu strzelców. Jednoroczni ochotnicy, w zamian za pokrycie kosztów swojego umundurowania oraz częściowo wyposażenia i utrzymania, odbywali krótszą służbę wojskową. Po jej zakończeniu mogli ubiegać się o stopień oficera rezerwy. Po wybuchu wojny E. Lange został powołany do służby jako oficer 2. Jäger-Ersatz-Bataillon Nr. 1. W 1917 roku walczył w Karpatach. Dosłużył się stopnia porucznika i został odznaczony Krzyżem Żelaznym. Mieszkał w Królewcu, z zawodu był kupcem i pracował jako kierownik sklepu. W latach trzydziestych należał do NSDAP. Był także członkiem Bund für Gotterkenntnis – skrajnie antysemickiej i prawicowej organizacji religijnej założonej w 1937 roku przez Ericha i Mathilde Ludendorff.
Ojciec Ericha, Heinrich, był inżynierem budownictwa (Zivilingenieur) i zmarł w 1905 roku. Matka, Anna z domu Kirschnick, zmarła w 1927 roku. Erich miał troje rodzeństwa – dwóch braci i siostrę. Młodszy brat, Kurt, był oficerem w Feldartillerie-Regiment 260. Zginął 27 marca 1918 roku, miesiąc po tym, jak przebywał w domu w Królewcu na urlopie. W archiwum Ericha zachowały się jego zdjęcia i dokumenty, w tym list dowódcy do matki, informujący o śmierci syna.

Opublikowana tu fotografia, wysłana jako pocztówka, została wykonana w Szczytnie, w atelier braci Otto i Fritza Krauskopfów. Przedstawia Ericha Lange jako jednorocznego ochotnika szczycieńskich strzelców, o czym świadczą naramienniki obszyte grubą, białą nicią. U boku ma bagnet wyjściowy M71.
Na odwrocie zdjęcia znajduje się banalna korespondencja skierowana do matki (Pani Anna Lange, Königsberg i/Pr., Wilhelmstraße 13c), która w tłumaczeniu na język polski brzmi mniej więcej tak:
Kochana Mamuniu,
Jak Ci się podobam? Serdeczne pozdrowienia i kilka słów przesyła Ci Twój syn Erich.
Pozdrów wszystkich pozostałych. Mam nadzieję, że paczka już dotarła. 
Wiele pozdrowień i pocałunków, do zobaczenia!!
Obieg: Ortelsburg, 29.10.1911. 
Użyty na pocztówce znaczek posiada perforację „R C(?)”. Dziurkowanie stosowano w firmach i urzędach, aby zabezpieczyć znaczki przed kradzieżą przez pracowników.


niedziela, 12 października 2025

Otto i Fritz Krauskopf

Otto Krauskopf z Królewca (adres: Königsberg Pr., Steindamm Nr. 64) prowadził przed I wojną światową filię swojego atelier fotograficznego w Szczytnie. Mieściła się ona na rogu ulic Cesarskiej (obecnie Polskiej) i Jägerstraße (obecnie Leyka). Zdjęcia wykonywał w Szczytnie w niedziele i poniedziałki. Jego zachowane fotografie wykonane w terenie przedstawiają szczycieńskich strzelców, którzy stanowili jego główną grupę klientów. O. Krauskopf był również nakładcą nielicznych pocztówek z widokami Szczytna. W ogłoszeniu z 1914 roku, informującym, że 26 sierpnia zdał przed Izbą Rzemieślniczą w Królewcu egzamin mistrzowski jako fotograf, podano, że wówczas mieszkał w Szczytnie. Dzień później egzamin mistrzowski zdał także jego brat, Fritz Krauskopf z Królewca. Zachowały się naklejone na kartoniki fotografie sygnowane jako „Gebr. Krauskopf, Ortelsburg Ostpr.” (Bracia Krauskopf, Szczytno, Prusy Wschodnie) oraz sygnowane w ten sam sposób przez samego Otto. W czasie wojny i po jej zakończeniu bracia nie prowadzili już atelier w Szczytnie, jednak Fritz Krauskopf nadal wydawał pocztówki przedstawiające widoki miasta, a sporadycznie także Wielbarka i Pasymia. Zdjęcia do nich wykonywał osobiście. W okresie międzywojennym F. Krauskopf był jednym z najważniejszych fotografów i wydawców pocztówek w Prusach Wschodnich. Urodził się 7 listopada 1882 roku w Kętrzynie jako najstarszy syn Ludwiga Krauskopfa i Luise Auguste Rogall. W 1908 roku otworzył swoje pierwsze atelier fotograficzne w nadmorskim Cranz. Później mieściła się tam już tylko filia, natomiast główny zakład funkcjonował w centrum Królewca, przy Steindamm 64. Przez pewien czas, wspólnie z bratem Otto, prowadził także atelier w Szczytnie. W trakcie wojny został powołany do wojska i został ranny. Po odzyskaniu zdrowia działał jako fotograf wojenny, towarzysząc armii. Część wykonanych wówczas zdjęć ukazała się w serii pocztówek zatytułowanej „Der Krieg im Osten” W okresie międzywojennym należał do najważniejszych fotografów i wydawców pocztówek w Prusach Wschodnich. Dokumentował nie tylko Królewiec i Cranz, lecz także wiele innych miejsc w regionie. Szczególną sławę przyniosły mu fotografie przedstawiające płonący i zniszczony Królewiec po alianckich nalotach oraz życie mieszkańców wśród ruin miasta. Pod koniec 1945 roku jego rodzinie udało się opuścić Królewiec, natomiast on sam – zapewne z powodu złego stanu zdrowia – pozostał w mieście, gdzie zmarł w grudniu tego roku.  O jego młodszym bracie, Otto, brak jest informacji. Z zachowanych pocztówek wynika, że w okresie międzywojennym działał w Rauschen, o ile nie występuje tu zbieżność imienia i nazwiska.

Atelier fotograficzne bracia Krauskopf, Szczytno, Prusy Wschodnie.
Fotografia przedstawia jednorocznego ochotnika szczycieńskich strzelców.


Otto Krauskopf, Szczytno, Prusy Wschodnie.
Negatyw (klisza) zostaje zachowany do ponownych zamówień.
Powiększenia z każdego zdjęcia.
Specjalność: zdjęcia dzieci, zdjęcia migawkowe (spontaniczne, w ruchu) i zdjęcia wnętrz.


Gebr. Krauskopf, Ortelsburg und Ostseebad Cranz. 
Obieg: Ortelsburg, 29.10.1914. 
Jednoroczny ochotnik szczycieńskich strzelców - Erich Ernest Lange.

Moim stałym adresem jest obecnie Królewiec, Prusy Wschodnie, Steindamm nr 64.
Zdjęcia wykonuję osobiście w Szczytnie, w każdy poniedziałek i niedzielę.
Otto Krauskopf, fotograf.

Otto Krauskopf Atelier für Photographie Ortelsburg.
Fotografia pochodzi z albumu Ericha Ernsta Lange, który odbywał w Szczytnie służbę wojskową jako jednoroczny ochotnik.


Otto Krauskopf Atelier für Photographie Ortelsburg.
Obieg: Szczytno, 30.12.1913. 
Ze zbiorów M. Rawskiego.

Szczytno, szpital.
Veralag: Otto Krauskopf, Ortelsburg.
Ze zbiorów M. Rwskiego. 


Verlag Fritz Kranskopf, Königsberg i. Pr., Ostseebad Cranz.
Lichtdruck-Großbetrieb. Akt.-Ges. Fernspr. Nr. 58. spr
Fotografia ta została wykorzystana do wykonania pocztówki w technice światłodruku.


Wojna na Wschodzie, Szczytno. Zniszczony sklep z kawą.
Verlag Fritz Kranskopf, Königsberg i. Pr., Ostseebad Cranz.
Lichtdruck-Großbetrieb. Akt.-Ges. Fernspr. Nr. 58.


Szczytno. Nad Jeziorem Domowym Małym. 
Photographie und Verlag von Fritz Krauskopf, Königsberg Pr. Steindamm 64.
Obieg: Ortelsburg 21.06.1937.
Ze zbiorow M. Rawskiego. 


Pasym
Photographie Fritz Krauskopf, Königsberg Pr. Steindamm 64.
Obieg: Pasenheim, 13.03.1939.
Ze zbiorów M. Rawskiego.

niedziela, 17 sierpnia 2025

Na szczycieńskim dworcu

Te trzy fotografie wykonano na szczycieńskim dworcu kolejowym na przestrzeni niespełna czterdziestu lat. Pierwsza powstała w trakcie I wojny światowej i pochodzi z albumu fotograficznego oficera 1. (Wschodniopruskiego) Rezerwowego Batalionu StrzelcówEricha Ernsta LangegoDruga, z 1934 roku, przedstawia żołnierzy 2. Pułku Piechoty z KętrzynaTrzecia ukazuje żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 40.

Okres I wojny światowej. 


3 lutego1934 rok. Żołnierze z 2 Inf. Reg. z Kętrzyna (Rastenburga).


KBW, lata 40. XX w. 

piątek, 11 kwietnia 2025

O naramiannikach szczycieńskich strzelców

1. (Wschodniopruski / ) Batalion Strzelców im. Grafa Yorcka von Wartenburga.

Wschodniopruscy strzelcy, stacjonujący od 1 kwietnia 1890 roku w Szczytnie, stanowili małą i elitarną jednostkę (wydzielony batalion). Zachowało się po nich niewiele elementów umundurowania i wyposażenia. W tej notce chciałbym przyjrzeć się pnaramiannikom z ich mundurów. Na naramiennikach wschodniopruskich strzelców widniała cyfra „1”. Naramienniki szeregowca miały kolor czerwony. Te noszone przez jednorocznych ochotników były obszyte biało-czarną nicią. Naramienniki oficerskie również miały czerwone tło. Na mundurach polowych, ze względu na lepsze maskowanie, kolor czerwony zastąpiono zielonym (feldgrau).


R. Bauwerker, Ortelsburg.


Czerwony naramiennik na niebieskim tle, które było oznaką przynależności do I. Korpusu w Królewcu. Od 1912 roku szczycieńscy strzelcy będą wchodzić w skład XX. Korpusu.

Jednoroczny ochotnik szczycieńskich strzelców. 
Gebr. Krauskopf, Ortelsburg Ostpr. 

Erich Ernest Lange - jako jednoroczny ochotnik szczycieńskich strzelców. Szczytno - 1911 r. 
Fot. Gebr. Krauskopf Ortelsburg und Ostseebad Cranz.

Szczycieńscy strzelcy w mundurach polowych.

Erich Ernest Lange - oficer szczycieńskiego, rezerwowego batalionu strzelców. Photogr. Atelier Ludenalt & Nickel Königsberg.

Naramienniki z munduru polowego (płaszcza) 
należącego do lejtnanta szczycieńskich strzelców - Ulricha Roecknera.

Naramienniki z munduru (kurtki i płaszcza) 
należącego do lejtnanta szczycieńskich strzelców - Ulricha Roecknera.

Naramiennik na płaszczu należącym do lejtnanta szczycieńskich strzelców - Ulricha Roecknera.

poniedziałek, 24 lutego 2025

Odwrót w kierunku Wisły

W nocy nadszedł rozkaz, że batalion miał wycofać się do Darkehmen o godzinie 4:00 rano. Do Darkehmen? – Wycofać się? – Dlaczego? – Przecież zwyciężyliśmy. Dlaczego nie ścigamy pokonanego wroga, jak to jest zwykle przyjęte? W XVII Korpusie, dalej na lewo, nie wszystko poszło tak gładko jak u nas – ale nawet jeśli, to przecież moglibyśmy pomóc przywrócić porządek. Na prawo przed nami, na flankach przeciwnika, stoi przecież jeszcze 3. Dywizja Rezerwowa. Cóż, dowództwo zapewne wie, co robi; lepiej niż my. I tak strzelcy o godzinie 4:00 rano wyruszyli w stosunkowo dobrych nastrojach do Darkehmen. Po drodze, gdy większość oddziału była już w marszu, jeden z piechurów siedział oparty o drzewo i wydawało się, że śpi. Jeden ze strzelców, żartując, zawołał do niego z kolumny marszowej: „Chodź z nami, kamracie, Kozacy są już tuż za nami!”. Dotknął go, by podkreślić swoje słowa. Żołnierz jednak nie obudził się – był martwy. W Darkehmen panował przygnębiający widok. Większość ludności już uciekła, spodziewano się rychłego nadejścia Rosjan. Batalion otrzymał początkowo rozkaz bronienia koszar do ostatka. Później dostał zadanie osłony artylerii i zabezpieczenia pozycji na wschodzie. Już cicho mówiono o kolejnej drodze powrotnej. – Wówczas niebo, choć świeciło słońce i nie było chmur, ciemniało. Stopniowo malała jasność, a na zewnątrz zapanował dziwny chłód. Wszystko w przyrodzie nabrało blado-niebieskiego zabarwienia. Powietrze wydawało się szaro-niebieskie. Nastrój stał się niepokojący. Dopiero stopniowo zaczęto się dowiadywać, że miało miejsce zaćmienie słońca. Niektórzy z pewnością traktowali to w milczeniu jako złowieszczy znak dla nadchodzących wydarzeń. Wieczorem kontynuowano marsz powrotny. W Großbeinuhnen strzelcy rozbili obóz. Rosjanie najwyraźniej tylko słabą kawalerią powoli ich ścigali. Po krótkim nocnym odpoczynku ruszyli dalej w kierunku Kryłowa (Nordenburg). Dla licznych chorych żołnierzy sprowadzono wozy. W Posegnick batalion zakwaterował się w lokalnych kwaterach i miał tam dzień odpoczynku 23 sierpnia. Po przetrwanych trudach myśliwi szczególnie cieszyli się z dobrych kwater. Jako wyraz wdzięczności za okazaną gościnność, starszy sierżant Bogt zadedykował rodzinie gospodarza kwatery, właściciela majątku Posegnick, następujący wiersz:

Z podstępem i zazdrością ze wszystkich stron

Wróg rzuca się na nasz niemiecki naród.

Ale mocni i prości jak nigdy w innych czasach,

Stanęliśmy razem za niemieckim prawem.

Z radością i dumą podeszliśmy do sztandaru.

Z wściekłością patrzyliśmy na naszą ludzką nędzę.

Z zimną ręką zerwał nas z każdego złudzenia

Pierwszy dramat na polu bitwy, gorzki poważny los i śmierć.

Ale raz jeszcze ujrzeliśmy pokój,

Cieszyliśmy się z dobrodziejstw, spokoju i błogosławieństw pokoju

W waszym domu, jak spojrzenie w sen.

Dziękujemy! Żegnajcie! Nie możemy się zmęczyć.

Nie boimy się podstępu ani liczby wrogów.

Bronimy niemieckiego prawa niemiecką stalą.

24 sierpnia 1. Korpus Rezerwowy kontynuował marsz z przednią i tylną strażą, podczas gdy kawaleria prowadziła zwiad na południe. Z przodu i z tyłu należało liczyć się z wrogiem. Wieczorem myśliwi zakwaterowali się w Łabędnik (Groß Schwansfeld). Im dalej cofano się na zachód, tym bardziej niepokojące stawały się nastroje. Coraz bardziej stanowczo pojawiały się pogłoski, że trzeba będzie wycofać się za Wisłę. Nizina Wisły miałaby zostać zalana. Liczono na to, że w ten sposób uda się najlepiej powstrzymać rosyjski „walec parowy” w marszu na Berlin. „A nasze ukochane Prusy Wschodnie, ojczyzna największej części strzelców, mają zostać porzucone i oddane na łaskę i niełaskę rosyjskich hord? – Czy naprawdę nie ma innego wyjścia? –”

Tymczasem na miejsce generała pułkownika von Prittwitza 22 sierpnia mianowano generała piechoty von Hindenburga na naczelnego dowódcę 8. Armii, a generała majora Ludendorffa na szefa sztabu generalnego. Rosyjska Armia Narewska pod dowództwem generała Samsonowa tymczasem powoli posuwała się na północ, w głąb Prus Wschodnich. Armia Niemna, której południowe skrzydło toczyło walki ze strzelcami w okolicach Gołdapi, została zaskoczona niemieckim odwrotem. Poniosła ciężkie straty i początkowo ledwie odważyła się ruszyć w pościg, dzięki czemu 8. Armii udało się oderwać od przeciwnika.

Fragment książki: „Mit Tschako und Stahlhelm” Kriegsgeschichte des Ostpr. Reserve-Jäger-Bataillons Nr. 1., Berlin 1929.


KÖNIGLICH PREUSSISCHES RESERVE-JÄGER BATAILLON Nr. 1.

niedziela, 23 lutego 2025

Potyczka pod Kleszczewem - 20 sierpnia 1914

Bitwa pod Gawaiten–Gumbinnen -19–20 sierpnia 1914

Potyczka pod Kleszczewem - 20 sierpnia 1914

Dowódca 1. Korpusu Rezerwowego, generał porucznik von Below, zamierzał rankiem 20 sierpnia kontynuować marsz w kierunku północno-wschodnim, aby włączyć się do bitwy XVII Korpusu Armijnego lub zaatakować silne rosyjskie oddziały zgłoszone w rejonie Gołdapi, jeśli miałyby one posuwać się na północ w kierunku prawego skrzydła XVII Korpusu Armijnego. Gdy batalion 1. Dywizji Rezerwowej, maszerując w kolumnie marszowej, po szesnastogodzinnym marszu dotarł około godziny 11 przed południem w pobliże Kleszowa, nadeszła wiadomość, że silne oddziały wroga znajdują się już na północny zachód od Gołdapi. Mimo to dywizja początkowo zamierzała obejść Gołdap, licząc na to, że Rosjanie nie zaatakują zbyt szybko, aby uderzyć na skrzydło rosyjskich sił walczących na południowy wschód od Gumbinnen. Nagle jednak padł rozkaz: „Nieprzyjacielscy strzelcy posuwają się na Jodzhuny.” Wkrótce zauważono, jak Rosjanie nadciągają w liniach strzeleckich. Oddziały przyspieszyły rozwinięcie się i samodzielnie przeszły z kolumny marszowej na prawą stronę. Pułki piechoty 72. Brygady Rezerwowej zaatakowały Rosjan po obu stronach szosy prowadzącej do Gołdapi, przy czym przeciwnik otworzył ogień krótko po godzinie 11 przed południem. Batalion strzelców podążał wzdłuż szosy jako rezerwa brygady w drugiej linii.Pomimo ogromnego wysiłku wymaganego od niewyszkolonych jeszcze rezerwistów, wszyscy byli gotowi do walki. Wkrótce rozpoczęła się pierwsza bitwa, w której uczestniczyli strzelcy. Widok, jaki się przed nimi roztaczał, był niezapomniany. Niemieckie oddziały posuwały się naprzód, Rosjanie również. Wszędzie rozbrzmiewał gwałtowny ogień piechoty, widać było eksplodujące szrapnele i słychać było wybuchające granaty. Ranni byli odprowadzani na tyły. Nawiązano kontakt z innymi oddziałami. Kapitan Ernst opisał swoje wrażenia następująco:„Przed naszymi oczami rozgrywał się pierwszy obraz bitwy w tej wojnie światowej, podczas gdy my, prawie w ogóle niepokojeni ogniem przeciwnika, leżeliśmy w naszym wąwozie niejako jako obserwatorzy. Od czasu do czasu żołnierze w polowych mundurach ruszali do przodu, podoficerowie na czele. Tu i ówdzie ktoś padał lub czołgał się ranny do tyłu. Pierwszą falę atakujących wspierała druga, łącząc się z nią w rowie przy drodze Kleszowen-Toczyły (Tautschillen), który był oczywiście łatwym celem dla rosyjskiej artylerii i dlatego został szybko opuszczony. Patrole strzelców donosiły, że bateria artyleryjska, która zadawała poważne straty naszym żołnierzom, była słabo osłaniana i mogła zostać łatwo zdobyta. Dlaczego więc odmówiono strzelcom pozwolenia na atak? Żołnierz frontowy nie zna przebiegu całej bitwy, widzi tylko jej niewielki fragment i może się jedynie domyślać, jakie czynniki kierują decyzjami wyższych dowódców.”Po stosunkowo krótkim czasie rosyjski atak został powstrzymany. Strzelcy nie byli zadowoleni z tego, że wciąż nie zostali wprowadzeni do pierwszej linii walki. W dalszym natarciu za prawym skrzydłem brygady kapitan Mellin dostrzegł, że lewa flanka wroga jest nieosłonięta, co stwarzało możliwość zaskakującego ataku. Poprosił dowództwo brygady o pozwolenie na wykonanie tego korzystnego manewru flankowego dla swojego batalionu strzelców, ale jego prośba została odrzucona. Batalion ruszył następnie o 14:15 na wschód od jeziora „Kleszczowskiego”, zajmując pozycję w drugiej linii. Kompanie sprawnie posuwały się naprzód, wykorzystując ukształtowanie terenu. W dalszym przebiegu walk udało się odepchnąć Rosjan, którzy ponieśli ciężkie straty. Cofający się przeciwnik nie był jednak ścigany. O godzinie 21:00 strzelcy zajęli biwak na zdobytym polu bitwy, w pobliżu płonącej wioski Jodszuhnen, nie mając jednak okazji do szczególnych osiągnięć. W międzyczasie Rosjanie również się wycofali, więc naprędce urządzono prowizoryczny obóz i starano się zasnąć tak dobrze, jak to było możliwe.  Batalion przeszedł swój chrzest bojowy i oddał pierwszą ofiarę dla ojczyzny – 1 poległego i 6 rannych. Wokół widać było łunę pożarów płonących wsi i gospodarstw. Wróg został pokonany, a Niemcy utrzymali pole bitwy jako zwycięzcy.

W jednostce walczącej dalej na lewym skrzydle dywizji został ranny również jej dowódca, generał porucznik von Förster.

Fragment książki: „Mit Tschako und Stahlhelm” Kriegsgeschichte des Ostpr. Reserve-Jäger-Bataillons Nr. 1., Berlin 1929.


Erich Ernest Lange - oficer szczycieńskiego - 1. (Wschodniopruskiego) Rezerwowego Batalionu Strzelców. Photogr. Atelier Ludenalt & Nickel Königsberg.

Erich Ernest Lange urodził się 13 marca 1890 roku w Czaplinku (powiat drawski). W 1911 roku wstąpił jako jednoroczny ochotnik do batalionu strzelców w Szczytnie. Jednoroczni ochotnicy, w zamian za pokrywanie części kosztów swojego umundurowania, wyposażenia i utrzymania, służyli krócej. Po zakończeniu służby mogli starać się o stopień oficera rezerwy.
Do Szczytna E. Lange wrócił 11 listopada 1915 roku. W 1917 roku walczył w Karpatach, a podczas służby dosłużył się stopnia porucznika. Został odznaczony Krzyżem Żelaznym. Mieszkał w Królewcu, gdzie pracował jako kupiec i kierownik sklepu. W latach trzydziestych był członkiem NSDAP oraz należał do Bund für Gotterkenntnis – skrajnie antysemickiej i prawicowej organizacji religijnej, założonej w 1937 roku przez Ericha i Mathilde Ludendorff.
Jego ojciec, Heinrich, był inżynierem budownictwa (Zivilingenieur) i zmarł w 1905 roku. Matka, Anna (z domu Kirschnick), zmarła w 1927 roku. Erich miał troje rodzeństwa: dwóch braci i siostrę. Młodszy brat Kurt, oficer w Feldartillerie Regiment 260, zginął 27 marca 1918 roku. Miesiąc wcześniej spędził urlop w domu, w Królewcu.