niedziela, 23 lutego 2025

Potyczka pod Kleszczewem - 20 sierpnia 1914

Bitwa pod Gawaiten–Gumbinnen -19–20 sierpnia 1914

Potyczka pod Kleszczewem - 20 sierpnia 1914

Dowódca 1. Korpusu Rezerwowego, generał porucznik von Below, zamierzał rankiem 20 sierpnia kontynuować marsz w kierunku północno-wschodnim, aby włączyć się do bitwy XVII Korpusu Armijnego lub zaatakować silne rosyjskie oddziały zgłoszone w rejonie Gołdapi, jeśli miałyby one posuwać się na północ w kierunku prawego skrzydła XVII Korpusu Armijnego. Gdy batalion 1. Dywizji Rezerwowej, maszerując w kolumnie marszowej, po szesnastogodzinnym marszu dotarł około godziny 11 przed południem w pobliże Kleszowa, nadeszła wiadomość, że silne oddziały wroga znajdują się już na północny zachód od Gołdapi. Mimo to dywizja początkowo zamierzała obejść Gołdap, licząc na to, że Rosjanie nie zaatakują zbyt szybko, aby uderzyć na skrzydło rosyjskich sił walczących na południowy wschód od Gumbinnen. Nagle jednak padł rozkaz: „Nieprzyjacielscy strzelcy posuwają się na Jodzhuny.” Wkrótce zauważono, jak Rosjanie nadciągają w liniach strzeleckich. Oddziały przyspieszyły rozwinięcie się i samodzielnie przeszły z kolumny marszowej na prawą stronę. Pułki piechoty 72. Brygady Rezerwowej zaatakowały Rosjan po obu stronach szosy prowadzącej do Gołdapi, przy czym przeciwnik otworzył ogień krótko po godzinie 11 przed południem. Batalion strzelców podążał wzdłuż szosy jako rezerwa brygady w drugiej linii.Pomimo ogromnego wysiłku wymaganego od niewyszkolonych jeszcze rezerwistów, wszyscy byli gotowi do walki. Wkrótce rozpoczęła się pierwsza bitwa, w której uczestniczyli strzelcy. Widok, jaki się przed nimi roztaczał, był niezapomniany. Niemieckie oddziały posuwały się naprzód, Rosjanie również. Wszędzie rozbrzmiewał gwałtowny ogień piechoty, widać było eksplodujące szrapnele i słychać było wybuchające granaty. Ranni byli odprowadzani na tyły. Nawiązano kontakt z innymi oddziałami. Kapitan Ernst opisał swoje wrażenia następująco:„Przed naszymi oczami rozgrywał się pierwszy obraz bitwy w tej wojnie światowej, podczas gdy my, prawie w ogóle niepokojeni ogniem przeciwnika, leżeliśmy w naszym wąwozie niejako jako obserwatorzy. Od czasu do czasu żołnierze w polowych mundurach ruszali do przodu, podoficerowie na czele. Tu i ówdzie ktoś padał lub czołgał się ranny do tyłu. Pierwszą falę atakujących wspierała druga, łącząc się z nią w rowie przy drodze Kleszowen-Toczyły (Tautschillen), który był oczywiście łatwym celem dla rosyjskiej artylerii i dlatego został szybko opuszczony. Patrole strzelców donosiły, że bateria artyleryjska, która zadawała poważne straty naszym żołnierzom, była słabo osłaniana i mogła zostać łatwo zdobyta. Dlaczego więc odmówiono strzelcom pozwolenia na atak? Żołnierz frontowy nie zna przebiegu całej bitwy, widzi tylko jej niewielki fragment i może się jedynie domyślać, jakie czynniki kierują decyzjami wyższych dowódców.”Po stosunkowo krótkim czasie rosyjski atak został powstrzymany. Strzelcy nie byli zadowoleni z tego, że wciąż nie zostali wprowadzeni do pierwszej linii walki. W dalszym natarciu za prawym skrzydłem brygady kapitan Mellin dostrzegł, że lewa flanka wroga jest nieosłonięta, co stwarzało możliwość zaskakującego ataku. Poprosił dowództwo brygady o pozwolenie na wykonanie tego korzystnego manewru flankowego dla swojego batalionu strzelców, ale jego prośba została odrzucona. Batalion ruszył następnie o 14:15 na wschód od jeziora „Kleszczowskiego”, zajmując pozycję w drugiej linii. Kompanie sprawnie posuwały się naprzód, wykorzystując ukształtowanie terenu. W dalszym przebiegu walk udało się odepchnąć Rosjan, którzy ponieśli ciężkie straty. Cofający się przeciwnik nie był jednak ścigany. O godzinie 21:00 strzelcy zajęli biwak na zdobytym polu bitwy, w pobliżu płonącej wioski Jodszuhnen, nie mając jednak okazji do szczególnych osiągnięć. W międzyczasie Rosjanie również się wycofali, więc naprędce urządzono prowizoryczny obóz i starano się zasnąć tak dobrze, jak to było możliwe.  Batalion przeszedł swój chrzest bojowy i oddał pierwszą ofiarę dla ojczyzny – 1 poległego i 6 rannych. Wokół widać było łunę pożarów płonących wsi i gospodarstw. Wróg został pokonany, a Niemcy utrzymali pole bitwy jako zwycięzcy.

W jednostce walczącej dalej na lewym skrzydle dywizji został ranny również jej dowódca, generał porucznik von Förster.

Fragment książki: „Mit Tschako und Stahlhelm” Kriegsgeschichte des Ostpr. Reserve-Jäger-Bataillons Nr. 1., Berlin 1929.


Erich Ernest Lange - oficer szczycieńskiego - 1. (Wschodniopruskiego) Rezerwowego Batalionu Strzelców. Photogr. Atelier Ludenalt & Nickel Königsberg.

Erich Ernest Lange urodził się 13 marca 1890 roku w Czaplinku (powiat drawski). W 1911 roku wstąpił jako jednoroczny ochotnik do batalionu strzelców w Szczytnie. Jednoroczni ochotnicy, w zamian za pokrywanie części kosztów swojego umundurowania, wyposażenia i utrzymania, służyli krócej. Po zakończeniu służby mogli starać się o stopień oficera rezerwy.
Do Szczytna E. Lange wrócił 11 listopada 1915 roku. W 1917 roku walczył w Karpatach, a podczas służby dosłużył się stopnia porucznika. Został odznaczony Krzyżem Żelaznym. Mieszkał w Królewcu, gdzie pracował jako kupiec i kierownik sklepu. W latach trzydziestych był członkiem NSDAP oraz należał do Bund für Gotterkenntnis – skrajnie antysemickiej i prawicowej organizacji religijnej, założonej w 1937 roku przez Ericha i Mathilde Ludendorff.
Jego ojciec, Heinrich, był inżynierem budownictwa (Zivilingenieur) i zmarł w 1905 roku. Matka, Anna (z domu Kirschnick), zmarła w 1927 roku. Erich miał troje rodzeństwa: dwóch braci i siostrę. Młodszy brat Kurt, oficer w Feldartillerie Regiment 260, zginął 27 marca 1918 roku. Miesiąc wcześniej spędził urlop w domu, w Królewcu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz