Po raz kolejny szczycieńska policja udowadnia, że nie ma najmniejszego pojęcia o amunicji. Nie przeszkadza jej to jednak w wypowiadaniu się na ten temat. W Tygodniku Szczytno można przeczytać, że 25 lutego znaleziono w Olszynach amunicję rzekomo pochodzącą od niemieckiego Mausera.
Na zdjęciu widoczna jest jednak amunicja do rosyjskiego karabinu Mosin, a nie niemieckiego Mausera. Być może pochodzi nawet z I wojny światowej. Jeżeli tak, to po dezaktywacji, wraz ze skrzynką, powinna trafić do szczycieńskiego muzeum. Niestety zostanie jednak zniszczona, a za zniszczenie zabytku – bo według części archeologów jest to zabytek, choć osobiście się z tym nie zgadzam – nikt nie poniesie odpowiedzialności.
Przypomnę, że szczycieńska policja już wcześniej popełniała podobne błędy. Znalezioną w taśmach pierwszowojenną amunicję do karabinu Mosin – a dokładniej do karabinu maszynowego Maxim – nazwała amunicją do nigdy nieistniejącego karabinu maszynowego „Mauser” z II wojny światowej, podając przy tym nieistniejący kaliber, mimo że na denku nabojów widniała data. Innym razem rosyjska tzw. „szklanka” od szrapnela z I wojny światowej została określona jako niemiecki pocisk przeciwpancerny z II wojny światowej. Zdarzyło się też, że ćwiczebny (i całkowicie nieszkodliwy) pocisk od RPG, o którego przeznaczeniu policja nie miała pojęcia, miał rzekomo pochodzić z czasów II wojny światowej – choć tego typu pociski zaczęto produkować dopiero po jej zakończeniu.
Owszem, policjanci to nie specjaliści. Ale skoro nie mają podstawowej wiedzy w tym zakresie, to dlaczego wciąż zabierają głos? Chcą dodać powagi swoim komunikatom i notatkom? Efekt jest odwrotny – a może być nawet tragiczny, jeśli ktoś uzna, że wie lepiej niż policja i zbagatelizuje jej słuszne ostrzeżenia dotyczące niebezpiecznych znalezisk.
Myślałem, że po tym, jak opisałem w prasie poprzednie kompromitujące przypadki, szczycieńska policja dostała zakaz wypowiadania się na ten temat. Jednak się myliłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz