Podstawowe informacje o tym pastorze możemy znaleźć w Słowniku duchownych ewangelickich na Mazurach w XIX w. autorstwa Grzegorza Jasińskiego.
Karl Bercio był osobą bardzo znaną w Szczytnie. Urodził się 8 kwietnia 1838 roku w Kurkach. Był synem karczmarza oraz przyrodnim bratem Hermana Pelki – radcy Konsystorza i dyrektora seminarium polskiego w Królewcu. W 1859 roku ukończył gimnazjum w Olsztynku. W trakcie studiów w Królewcu był chwalony za postępy w nauce języka polskiego oraz wygłaszane tam próbne kazania. W latach 1863–1867 był nauczycielem gimnazjalnym w Kętrzynie. W 1864 roku obronił doktorat z filologii. Ze względu na bardzo dobrą opinię w kętrzyńskim gimnazjum oraz posiadany tytuł doktora od razu został powołany na proboszcza w mieście powiatowym. 18 sierpnia 1868 roku został ordynowany na proboszcza w Szczytnie. Od roku 1871/72 pełnił obowiązki superintendenta diecezji szczycieńskiej. Oficjalnie superintendentem został 31 lipca 1874 roku. W 1886 roku objął opiekę nad szczycieńskim garnizonem oraz założył prywatną szkołę dla dziewcząt. W 1869 roku powołał Towarzystwo Opiekuńcze dla Szczytna i Bartnej Strony, które zajmowało się zaopatrywaniem w odzież potrzebujących oraz wyszukiwaniem dla nich domów opieki. Z publikowanych (wyłącznie w języku polskim) ogłoszeń w szczycieńskim tygodniku urzędowym wynika, że stał na czele towarzystwa ubezpieczeniowego od pożaru, które najprawdopodobniej założył w 1873 roku. 1 kwietnia 1903 roku przeszedł na emeryturę i zamieszkał w Sopocie, gdzie 24 lutego 1905 roku, podczas spaceru, zmarł na atak serca. Tam też został pochowany. K. Bercio cieszył się dobrą opinią zarówno wśród władz, jak i wiernych. Wysoko oceniano jego pracę jako duchownego, superintendenta oraz inspektora szkolnego. Miał pięcioro dzieci.
Ten bardzo zasłużony dla miasta duchowny miał być „wynalazcą” kabiny prysznicowej. Mianowicie kazał wyciąć otwór w rogu wozowni. Obok stała napełniana wodą beczka. Podczas gdy nagi proboszcz stał w wozowni jego woźnica przechylał beczkę i wylewał wodę, która stopniowo przesiąkała. Z historii tej możemy dowiedzieć się, że K. Bercio przywiązywał dużą wagę do higieny, co zapewne w tamtym czasie nie było zbyt powszechne. Zdaje się, że K. Bercio miał zamiłowanie do różnych wynalazków. Gdy przekazywał probostwo swojemu następcy Mensingowi, pochwalił się mu specjalną pułapką na złodziei owoców z pastorskiego sadu. Na dwumetrowym płocie oddzielającym cmentarz od terenu plebanii zamontował on trzy druty kolczaste. Jednak przyglądający się całej sytuacji syn pastora, śmiejąc się, szybko pokazał mu, jak to zabezpieczenie jest nieskuteczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz