sobota, 18 lipca 2026

Szkoła Podstawowa nr 3 (4) im. Marii Konopnickiej w Szczytnie

W 1986 roku Andrzej Strabel, będąc na trzecim roku studiów w WSO w Szczytnie, zaprojektował i wykonał reprezentacyjną kompozycję z różnych gatunków drewna na ścianie otwartej w 1962 roku Szkoły Podstawowej nr 3 im. Marii Konopnickiej w Szczytnie. Uroczyste odsłonięcie medalionu z wizerunkiem patronki szkoły odbyło się z udziałem przedstawicieli władz oświatowych z Olsztyna oraz kierownictwa WSO w Szczytnie.
Od 2019 roku w budynku mieści się Sportowa Szkoła Podstawowa nr 4 im. Polskich Olimpijczyków w Szczytnie, w którym wcześniej funkcjonowało Gimnazjum nr 2 z Oddziałami Integracyjnymi im. Polskich Olimpijczyków.
Fotografie ze zbiorów: Andrzeja Strabela.






Metalowa wpinka pamiątkowa z wizerunkiem Marii Konopnickiej. Była noszona w Szczytnie, w szkole noszącej imię tej pisarki.

Krzyż Kriegerverein Hohenstein

Krzyż Kriegerverein Hohenstein (1883). Stowarzyszenie weteranów w Olsztynku założone zostało w 1883 roku (stąd data na dolnym ramieniu).


piątek, 17 lipca 2026

Wkraczanie 147. Pułku Piechoty do Berlina

Wkraczanie 147. Pułku Piechoty im. Hindenburga do Berlina w grudniu 1918 r.
II Batalion; dowódca: major Hindenburg. Adiutant batalionu: porucznik Peters(?).
Oficer ordynansowy podporucznik Källner.
Photo Kunst M. HAASE – Zakład fotografii artystycznej M. Haase.
Berlin W. 50, Neue Ansbacherstr. 18 – Adres atelier w Berlinie.

Einmarsch d. Inf. Regts. v. Hindenburg Nr. 147 im Dezbr. 1918 in Berlin.
II. Batl. ; Kdr. Major Hindenburg
Batls. Adj. Leutn. Peters(?).
Ord. Offz. Ltn. Källner.

W dniu wybuchu I wojny światowej 147. Pułk Piechoty stacjonował w Ełku i Giżycku. Wziął udział w bitwie pod Tannenbergiem.



XXX. Berlin.
10 do 26 grudnia 1918 r.

9 grudnia pułk opuszcza swoje przyjazne kwatery i maszeruje do Babenhausen, gdzie następnego dnia zostaje załadowany [do transportu]. Trasa prowadzi przez Aschaffenburg, Meiningen – dokąd w międzyczasie przewieziono doczesne szczątki jego niezapomnianego dowódcy, podpułkownika Beerbohma – oraz Halle do Jüterbogu, gdzie następuje rozładunek i marsz do kwater.

Sztab i I [batalion]: Woltersdorf, II [batalion]: Ruhlsdorf.
Następnie marsz jest kontynuowany:
13 grudnia do Gr. Beuthen (Wielki Bytym),
14 grudnia do Marienfelde,
15 grudnia do Tempelhof.

16 grudnia dywizja, a jako pierwszy pułk, stoi gotowa do wkroczenia na północnym krańcu Pola Tempelhofer (Tempelhofer Feld). Z radością witane i dekorowane Krzyżem Żelaznym są sztandary pułku, które powiewały przy jego pierwszych wielkich sukcesach kampanii wojennej, a które teraz, w ostatniej chwili, sprowadzono z Olsztyna. Entuzjastycznie witany przez ludność oraz wielu dawnych towarzyszy broni, którzy przelewali krew w szeregach pułku, a teraz leczyli rany lub zostali zwolnieni ze służby jako niezdolni do walki, pułk maszeruje przez południowy Berlin. Mijając zamek, mijając pomnik wielkiego cesarza, mijając Arsenał, który kryje trofea przyniesione przez armię pruską, prowadzoną przez stulecia od zwycięstwa do zwycięstwa przez swoich królów – gdzie przez długi czas stały również armaty zdobyte przez pułk pod Białą Piską, dopóki wyższa konieczność dziejowa nie sprawiła, że użyto ich do wyposażenia nowo formowanych oddziałów – mijając pomnik Wielkiego Króla, marsz kieruje się przez aleję, dawną drogę zwycięstwa wojsk pruskich, ku „Bramie Brandenburskiej”, z której bije hasło nowego rządu: „Pokój, Wolność, Chleb”. Tam, na Placu Paryskim, przedstawiciel rządu wita wojska. Na Placu Królewskim, przed pomnikiem Moltkego, dowódca dywizji, generał porucznik von Eberhardt, odbiera ostatnią defiladę pułku. Pułk maszeruje z dawna pruską sprężystością i dyscypliną. Następnie udaje się na dworzec Lehrter Bahnhof, gdzie po krótkiej przerwie obiadowej żołnierze wsiadają do podstawionych pociągów. Pułk kwateruje na północ od Berlina, w Mühlenbeck.
O wydarzeniach z Wigilii Bożego Narodzenia – tych najsmutniejszych wojennych świętach, jakie przeżył pułk – pułkownik Reinicke relacjonuje co następuje:
24.12.18 r. pułk został zaalarmowany w swoich kwaterach w Mühlenbeck i Schönerlinde w celu przetransportowania go do Berlina i obsadzenia uniwersytetu. Około godziny 10:30 rano pułk w łącznej sile 101 ludzi przybył na uniwersytet i tam dowiedział się, że pozostałe pułki dywizji (150. i 151.) zablokowały ulicę Breite Straße. Na uniwersytecie znajdowały się także oddziały Strzelców Gwardii oraz 5. Dywizji; wspólnie z nimi uniwersytet miał zostać przygotowany do obrony. Przyczyną zamieszek były żądania płacowe Ludowej Dywizji Marynarki, których nowy rząd nie chciał spełnić, aby się jej pozbyć. Marynarze, ostrzeliwani w zamku z artylerii, skapitulowali, jednak wycofali kapitulację, gdy tylko przerwano ogień. Naprzeciw oddziałom 150. i 151. pułku wysłano kobiety i dzieci, a gdy żołnierze z tego powodu zawahali się, zostali zaatakowani od tyłu przez samochody wyposażone w karabiny maszynowe, rozproszeni i rozbrojeni. Tylko jeden kapitan i 5 ludzi ze 150. Pułku Piechoty dotarło na uniwersytet i zdało relację z tego, co się wydarzyło.
W międzyczasie podjęto negocjacje, rząd ustąpił, wypłacił pieniądze i w ten sposób buntownicy zostali zaspokojeni. Pułk, nie wkraczając do akcji, powrócił wieczorem do swoich kwater.
Także i w tej sytuacji zachowanie oddziału było wzorowe, a oficerowie mieli pełne zaufanie, że żołnierze walczyliby tak samo wiernie jak dotychczas, gdyby wymagano ich zaangażowania.
XXXI. Powrót do garnizonu i przejście do nowej armii.
26 grudnia pułk został załadowany [do pociągów] w Berlinie i przybył 29 grudnia o godzinie 7:00 rano do Ełku.
Siebert Heinrich, Geschichte des Infanterie-Regiments Generalfeldmarschall von Hindenburg (2. Masurisches) Nr. 147 im Weltkriege, Oldenburg i. O. – Berlin: Druck und Verlag von Gerhard Stalling, 1927.

środa, 15 lipca 2026

Gustav Blaseio

Firma Gustava Blaseio, obejmująca sklep kolonialny i niewielką restaurację, została zarejestrowana w Giżycku (Lötzen) 25 października 1905 roku. Mieściła się przy rynku. W Giżycku sklep o podobnym profilu prowadził również brat Gustava – Robert Blaseio.
6 listopada 1934 roku, w drodze dziedziczenia, firma przeszła na wdowę po właścicielu, Emmę Blaseio z domu Grünheid, oraz ich dzieci: Ursulę Blaseio, urodzoną 19 lutego 1923 roku, i Helmuta Blaseio, urodzonego 8 marca 1926 roku. 29 stycznia 1941 roku firma zmieniła nazwę na Gustav Blaseio Nachfolger („Następca Gustava Blaseio”). Jej właścicielem został Gustav Platzek.




wtorek, 14 lipca 2026

Tarcze Szkoły Podstawowej nr 1 im. Henryka Sienkiewicza w Szczytnie

Szkoła Podstawowa nr 1 im. Henryka Sienkiewicza w Szczytnie. W 1999 roku została przekształcona w Gimnazjum nr 1 im. Henryka Sienkiewicza, a po reformie oświaty budynek przy ul. Jana Kasprowicza 1 stał się filią Szkoły Podstawowej nr 3 im. Marii Skłodowskiej-Curie w Szczytnie.

Więcej o szkołach działających na przestrzeni lat w budynku przy ul. Jana Kasprowicza 1 w Szczytnie napisałem tutaj:
1. Szczytno - szkoła ludowa
2. Liceum Pedagogiczne dla Wychowawczyń Przedszkoli w Szczytnie. 

Półmisek MAZUR-TOURIST

Mazur-Tourist ma swoje początki w okresie Polski Ludowej. Biuro było związane z rozwojem turystyki w województwie olsztyńskim, które w czasach PRL-u należało do najważniejszych regionów wypoczynkowych w kraju ze względu na liczne jeziora, lasy i walory przyrodnicze Mazur.
Działalność przedsiębiorstwa rozpoczęła się 3 czerwca 1959 roku jako przedsiębiorstwo turystyczne „Warszawa–Olsztyn”. Następnie, 29 czerwca 1974 roku, na mocy zarządzenia wojewody olsztyńskiego, zostało ono przekształcone w przedsiębiorstwo państwowe pod nazwą Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Turystyczne „Mazur-Tourist”.
Ważnym miejscem działalności Mazur-Tourist był Olsztyn, gdzie znajdowała się siedziba przedsiębiorstwa. Biuro mieściło się m.in. przy ulicy Staromiejskiej 6, a jego charakterystycznym elementem był znany mieszkańcom miasta szyld reklamowy przedstawiający statek pod żaglami oraz promieniste słońce.
W okresie PRL-u turystyka na Mazurach rozwijała się głównie wokół miejscowości wypoczynkowych i krajoznawczych, takich jak: Mikołajki, Giżycko, Ruciane-Nida, Mrągowo i Olsztyn.
Mazur-Tourist w okresie PRL-u był jednym z elementów państwowej organizacji turystyki. Po przemianach ustrojowych firma przeszła zmiany organizacyjne, a współczesne Biuro Podróży „Mazur-Tourist” Leszek Korejwo kontynuuje tradycje działalności turystycznej związanej z tą nazwą.





Źródło zdjęcia: 

sobota, 11 lipca 2026

Listy do Rudki

Prawie trzydzieści lat temu w jednym z domów w Rudce, w której mieszkam od urodzenia, odnaleziono pakiet listów Ernsta i Otto Gronckiego (ojca i syna?). Była to korespondencja wysyłana z frontu wschodniego, a także – jak w przypadku publikowanego tu listu – z uzdrowiska, gdzie po odniesieniu rany przechodził rekonwalescencję. Listy kierowane były do rodzinnego domu w Rudce, która wówczas nosiła nazwę Hamerudau.
Widziałem te listy już wkrótce po ich odkryciu. Przez lata od czasu do czasu o nich myślałem, aż kilka miesięcy temu cały zbiór tej korespondencji został mi podarowany, za co jestem niezwykle wdzięczny.
Listy są wprawdzie w kiepskim stanie, jednak będę je stopniowo skanował i w miarę możliwości odczytywał.
O rodzinie Gronckich z Rudki pisałem tutaj: 




Bad Ems [uzdrowiskowe miasto w zachodnich Niemczech, położone w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat, nad rzeką Lahn], dnia 14 stycznia 1945 r.
Droga Eriko!
Dziękuję za Twój miły list, który otrzymałem. U mnie wszystko w porządku i mam nadzieję, że u Ciebie również.
Jak widzę z Twojego listu, Ludwig Waigel poległ. Cała ta wojna z Rosją przynosi nam, Niemcom, wiele strat. Jednak ostateczne zwycięstwo (Endsieg) musi być przecież nasze.
Z moim urlopem nie bardzo chce się ułożyć, ponieważ moja szyna [ortopedyczna/gipsowa] nie leży jeszcze prawidłowo, wszystko przesuwa się z dnia na dzień.
Mieliśmy tutaj przez kilka dni śnieg i mróz, a dzisiaj jest iście wiosenna pogoda. Po południu byłem w kinie, wyświetlają „Do widzenia, Franciszko”
Na tym kończę w nadziei na rychłe spotkanie.
Pozdrawia Cię Twój ojciec Ernst

Dlaczego przegraliśmy plebiscyt w 1920 roku?

Dzisiaj przypada kolejna rocznica plebiscytu z 11 lipca 1920 roku na Warmii i Mazurach. W jego trakcie miejscowa ludność miała opowiedzieć się, czy chce należeć do Polski, czy do Niemiec. Plebiscyt okazał się całkowitą porażką strony polskiej, a na Mazurach agitację na rzecz Niemiec prowadzono nawet w języku polskim.
Nie ma tu większego znaczenia, że Niemcy dopuszczali się fałszerstw, zastraszania i pobić, że w głosowaniu brały udział osoby urodzone w regionie, ale już w nim niemieszkające, ani nawet to, że w dniu plebiscytu bolszewicy odnosili coraz większe sukcesy w wojnie z Polską. Tu nie chodziło o to, że Niemcy bali się przegranej, tylko o to, by w jak największej liczbie miejscowości oddano 100% głosów za Niemcami.
Trzeba przypomnieć, że plebiscyt był nawet nie pomysłem, a zajęciem ówczesnej prawicy i wyniknął z tego, że tych ziem nie udało się przyłączyć bez plebiscytu, ponieważ przedstawiciele mocarstw nie uwierzyli nam, że Mazurzy i Warmiacy są Polakami.
Piłsudczycy słusznie nie wiązali z plebiscytem większych nadziei. Polacy myśleli w kategoriach narodowych i życzeniowych. Uważali, że skoro miejscowa ludność jest pochodzenia polskiego i jeszcze do niedawna powszechnie mówiła po polsku, to – niezależnie od własnej świadomości – jest narodowości polskiej i powinna opowiedzieć się za Polską.
Skutkiem plebiscytu były prześladowania nielicznych Polaków oraz propolskich Mazurów i Warmiaków i gwałtowny wzrost niechęci do wszystkiego, co polskie. To właśnie wtedy pierwsi Mazurzy zaczęli zmieniać swoje nazwiska na niemieckie. Poprzez plebiscyt Polska się ośmieszyła. W Paryżu przekonywaliśmy, że miejscowa ludność jest polska i wystarczy dać jej możliwość swobodnego wypowiedzenia się, aby opowiedziała się za Polską. Co musieli pomyśleć politycy państw zachodnich, gdy poznali wyniki głosowania?
Po przegranym plebiscycie zaczęto naszą porażkę usprawiedliwiać. W PRL-u, po tym, gdy w 1945 roku Sowieci przekazali Polsce te ziemie, w zasadzie przyjęto narrację, że gdyby nie niemiecki terror i fałszerstwa, to plebiscyt zostałby przez Polskę wygrany.
Jak prawicowo-katolicka władza traktowała ewangelickich Mazurów, można było przekonać się na przykładzie przyznanej Polsce bez plebiscytu Działdowszczyzny. Sytuację Mazurów unormował tam dopiero polski wywiad wojskowy, który, wykorzystując ich, jednocześnie otoczył ich swoją opieką.
Niestety nie wyciągnęliśmy wniosków z tego plebiscytu i nadal bardzo często powtarzane są mity na temat przyczyn polskiej porażki. Wymienia się czynniki drugorzędne, zamiast otwarcie przyznać, że zwłaszcza Mazurzy nie chcieli mieć z Polską nic wspólnego.
Oczywiście powinniśmy zachować szacunek dla tych nielicznych Mazurów, którzy opowiadali się za Polską i widzieli w niej szansę na przetrwanie mazurskiej tożsamości. Jednak przykład zarówno Działdowszczyzny, jak i okresu PRL pokazał, że Polacy – choć w mniejszym stopniu niż Niemcy – również nie byli szczególnie zainteresowani zachowaniem tej odrębności.

Znalezisko z pchlego targu w Szczytnie: Przedwojenne zdjęcie i list z Wołynia do Jedwabna

Wizyta na dzisiejszym rynku (pchlim targu) w Szczytnie przyniosła mi niesamowite znalezisko. Trafiłem na pożółkłą kopertę listu poleconego z 1949 roku i schowane w niej przedwojenne zdjęcie ślubne z 1937 roku. Te dwa przedmioty idealnie pokazują, jak powojenne przesiedlenia połączyły Wołyń z naszym regionem. 

Zdjęcie przedstawia młodą parę w tradycyjnych strojach (panna młoda ma na sobie charakterystyczne, wielowarstwowe korale). Na rewersie fotografii, gdzie ktoś ołówkiem zapisał:
Ślub (...) dnia 12 Lipca 1937 [roku].
Józefa Czyczy(?) i Tatjany Czarnosuk.
Mieszkają w Młynkach.
Odbyło się wleselo.

Koperta listu poleconego wysłanego 12 lat później. ZSRR zdążyło już zająć Kresy, a polscy mieszkańcy tamtych stron zostali rozproszeni.
Nadawca: Katarzyna Lejnik, pisząca z Wołynia, który był już wtedy Ukraińską SRR (wieś Dibrowa, rejon lubaszowski). List nadano w urzędzie w Kamieniu Koszyrskim (stąd pieczęć R KAMEN-KACZIRSK).
Adresat: Stach Jarmoszuk. Powojenne przesiedlenia rzuciły go na Mazury – list zaadresowano do wsi i poczty Jedwabno (wtedy powiat nidzicki, województwo olsztyńskie).
31 stycznia 1949 r. – list przechodzi przez punkt sortowania we Lwowie (pieczęć LVOV BUREAU DES POSTES).2 lutego 1949 r. – przesyłka dociera do urzędu w Warszawie, skąd rusza dalej na Mazury, do Jedwabna.

Po II wojnie światowej w Jedwabnie osiedliły się rodziny pochodzące z Wołynia. W 2020 roku odsłonięto tu pomnik upamiętniający ofiary rzezi wołyńskiej.
Warto podkreślić, że gmina Jedwabno prowadzi bardzo rozsądną politykę historyczną. Dba o pamięć pomordowanych, a jednocześnie stara się nawiązywać z Ukraińcami – również z mieszkańcami miejscowości, z których pochodzą rodziny ocalałych z rzezi, dziś mieszkające w Jedwabnie – pozytywne i konstruktywne relacje.
Więcej na ten temat pisałem tutaj:
Warto również dodać, że już wkrótce nakładem Oficyny Wydawniczej „Retman” ukaże się książka Sławomira Ambroziaka poświęcona powojennym dziejom Jedwabna, w której historie i losy mieszkańców pochodzących z Wołynia zajmują szczególne miejsce.




piątek, 10 lipca 2026

Jezioro Zyzdrój koło Spychowa

Jezioro Zyzdrój koło Spychowa / Sysdroysee b. Puppen

 Verlag Buchhdlg. Max Zedler, Ortelsburg.

Obieg pocztowy: Bromberg 19.09.1917 r.
Adresatka: Szanowna Pani Hans Wüsten, Toruń, ul. Strobanda 17.
Nadawca: Lotnik Wüsten, FEA 13 [Flieger-Ersatz-Abteilung 13 – 13. Lotniczy Oddział Zapasowy w Bydgoszczy], 4. Kompania, 8. Drużyna, Bydgoszcz.
Moja słodka Myszko!
Po tym, jak na stacji przed Bydgoszczą wymieniliśmy naszą uszkodzoną lokomotywę, dotarliśmy tutaj szczęśliwie z dwugodzinnym opóźnieniem. Zgłosiłem się do kancelarii w sprawie mojego zwolnienia [z wojska] z tytułu reklamacji [reklamowania do pracy cywilnej/zwolnienia lekarskiego], które po tutejszym przybyciu zostanie zapewne zatwierdzone. Zapytam ich, jak wygląda sytuacja. Oby tylko nie cieszył się zbyt wcześnie. Nic nie spałem.
Serdeczne pozdrowienia i całus, Twój wierny Hans.

Jezioro Zyzdrój / Sysdroysee

 Verlag Buchhdlg. Max Zedler, Ortelsburg.

Obieg pocztowy: Thorn ... 1917 r.  
Adresatka: Do Sz. P. Hans Wüsten, u pana Herm[anna] Gröninga, Coesfeld, Westfalia, ul. Klasztorna 2/5
Drogi Hansie!
W ubiegłym tygodniu byłem w widocznej na odwrocie okolicy w Prusach Wschodnich. Mam z tego miejsca jeszcze 8 kart [pocztówek], które wyślę Ci w najbliższych dniach. Czy dostałeś więcej F.? Kup mi za tę cenę tyle, ile tylko zdołasz zdobyć. Także Ka. i B. Myślę o tym, by przyjechać pod koniec przyszłego tygodnia, ale z powodu mojej podróży do Rosji nie potrafię jeszcze podać dokładnego terminu.
Pozdrowienia dla wszystkich, dla Ciebie pozdrowienia i całus – Twój Hans.
Margines lewy: Napisz jeszcze raz.

Punkt rekrutacyjny 43. Pułku Piechoty

Punkt rekrutacyjny 43. Pułku Piechoty / Infanterie-Regiment Herzog Karl von Mecklenburg-Strelitz (6. Ostpreußisches) Nr. 43, Königsberg.
Obieg pocztowy:  Königsberg 26.12.1915 r.


Seminarium nauczycielskie w Szczytnie

Od lat 20. XIX wieku w Rozogach funkcjonowała preparanda, przekształcona później w seminarium nauczycielskie. Gdy jednak w latach 70. XIX wieku planowano budowę nowoczesnego gmachu seminarium, miejscowa gmina nie zdecydowała się udzielić temu przedsięwzięciu odpowiedniego wsparcia.
Szczytno natomiast udostępniło położoną przy ulicy Polskiej (przemianowanej później na Cesarską) działkę budowlaną o powierzchni 2,5 ha. Miasto odkupiło ją w 1873 roku od parafii za 100 talarów, a następnie przekazało Prowincjonalnemu Kolegium Szkół Ludowych. Jesienią 1882 roku rozpoczęto prace budowlane. Gmach, wzniesiony w stylu neorenesansowym, wybudował mistrz murarski Woywod.
1 października 1884 roku seminarium z Rozóg zostało przeniesione do Szczytna. Uroczyste otwarcie nowej siedziby odbyło się 22 października. Początkowo część seminarzystów była zakwaterowana w prywatnych mieszkaniach, ponieważ w internacie brakowało miejsc. Problem rozwiązano po przebudowie stojącego obok seminarium domu nauczycielskiego, w którym urządzono niewielki internat oraz umywalnię.
Pierwszym dyrektorem seminarium został Moldehn.
Budynek został zniszczony podczas I wojny światowej, a następnie odbudowany. W okresie międzywojennym mieściło się w nim Gimnazjum im. Hindenburga. W czasie II wojny światowej budynek ponownie uległ zniszczeniu. Po odbudowie odzyskał swoją funkcję oświatową. Obecnie mieści się w nim Zespół Szkół nr 2 im. Jędrzeja Śniadeckiego.


Gruss aus Ortelsburg, Ostpr. Seminar. 
Verlag C. Jaenike, Ortelsburg, Ostpr.
Obieg: Ortelsburg, 22..11.1903 r.

czwartek, 9 lipca 2026

Butryn / Wuttrienen - Dekret Przywódcy Służby Pracy Rzeszy

W moich zbiorach znajduje się ciekawy album żeńskiej Służby Pracy Rzeszy z Butryn (Wuttrienen) na Warmii z 1937 roku. Zamieszczone w nim fotografie prezentowałem już wielokrotnie. Tym razem chciałbym przedstawić jeden z żartobliwych dokumentów, który również znajduje się w tym albumie.

Dekret Przywódcy Służby Pracy Rzeszy
W ramach nowej struktury obowiązku służby pracy wydaję następujące rozporządzenie:
Wszystkie obozy należy zmniejszyć do maksymalnie 4 dziewcząt, abyśmy uzyskali wymaganą liczbę obozów. W praktyce okazało się, że załoga składająca się z 40 dziewcząt pracuje za dużo. Należy to znieść, ponieważ musimy bezwzględnie dbać o to, aby u naszych dziewcząt nie wystąpiły żadne szkody służbowe [zdrowotne].
Ponadto należy ułatwić pracę kierowniczki obozu (Lagerführerin), ponieważ w przeciwnym razie przedwcześnie się ona zestarzeje i osiwieje, co nie wpływa korzystnie na jej urodę. Aby podołać pracy administracyjnej w nowych obozach i utrzymać w ryzie i porządku załogę składającą się z 4 dziewcząt, zarządzam, aby kierowniczka obozu miała do pomocy 3 asystentki. Żeby kierowniczka obozu nie musiała szarpać swoich cennych nerwów z powodu każdej błahostki, ustanawia się 4 starsze grupy (Kameradschaftsälteste), z których każda jest odpowiedzialna za jedną dziewczynę i musi stale towarzyszyć jej w drodze do pracy, pełnej niebezpieczeństw.
Nowy plan dnia zmienia się odpowiednio:
Wstawanie pod żadnym pozorem przed wschodem słońca. Budzenie musi odbywać się tak delikatnie i czule, jak to tylko możliwe, aby nerwy dziewcząt nie zostały przedwcześnie zrujnowane. Ogólnie rzecz biorąc, należy brać pod uwagę stan zdrowia dziewcząt w najwyższym stopniu, a dziewczętom o nieco słabszej i delikatniejszej konstytucji należy przynosić kawę ziarnistą prosto do łóżka, aby najpierw nabrały niezbędnego wewnętrznego ciepła, by móc niezłomnie stawić czoła niesprzyjającym warunkom atmosferycznym. Z tego powodu należy również zasadniczo odrzucić poranną gimnastykę, która niestety zadomowiła się w wielu obozach. Pod żadnym pozorem nie można dopuścić – co podpowiada już jasny, niezepsuty rozum – do dalszego szerzenia się tego głupiego nawyku.
Najpóźniej do godziny 10:00 dziewczęta mają zjeść śniadanie, po czym wzywa się sprzątaczki, aby posprzątały obóz i doprowadziły go do nienagannego, odpowiadającego służbie pracy stanu; jedynie łóżka sprężynowe ścielą same dziewczęta.
Obrzydliwy gong zostaje zastąpiony melodyjnym kurantem [grą dzwonków].
Gdy dziewczęta zostaną już w ten sposób pokrzepione, rozpoczyna się praca praktyczna. Zasadniczo należy brać pod uwagę wewnętrzne usposobienie i wrażliwość duchową dziewcząt i według tego dobierać dla nich gospodarstwa rolne i miejsca pracy. Pracuje się od godziny 11:00 do 14:00. O godzinie 13:00 jest obiad. Zasadniczo co 4 niedziele je się danie jednogarnkowe .
W sprawie przyjemnego zorganizowania popołudnia i wieczoru zostaną wydane osobne dekrety; w każdym razie główną zasadą będzie odpoczynek po wyczerpującej pracy przedpołudniowej, picie kawy i sen.
Szczególnie mocno należy naciskać na to, aby w obozie służby pracy w Butrynach każdego wieczoru stał wartownik, by niezłomnie odpierać ewentualne ataki jakichkolwiek złych elementów.

środa, 8 lipca 2026

Liceum Pedagogiczne dla Wychowawczyń Przedszkoli w Szczytnie

Ostatnio do moich zbiorów trafiły trzy nieznane mi wcześniej tarcze szkolne ze Szczytna. Tym razem chciałbym zaprezentować najciekawszą z nich – moim zdaniem najcenniejszą spośród wszystkich, które posiadam.
Szczytno – L.P.W.P., czyli Liceum Pedagogiczne dla Wychowawczyń Przedszkoli. Była to legendarna szczycieńska szkoła, mieszcząca się w budynku dawnej niemieckiej szkoły ludowej, usytuowanym obok ratusza przy ul. Kasprowicza 1.
Placówka początkowo funkcjonowała w Lidzbarku Warmińskim. Z dniem 1 września 1949 roku rozpoczęła działalność w Szczytnie. Jej pierwszą dyrektorką była Maria Korzon. Od 1950 roku szkołą kierowała pochodząca z Wileńszczyzny Sabina Mesojed. Kolejnymi dyrektorami byli Antoni Pyd oraz Stanisław Szymanowski.
1 stycznia 1956 roku placówkę przekształcono w Liceum Pedagogiczne nr 8 w Szczytnie i przeniesiono do wyremontowanego po zniszczeniach wojennych przedwojennego budynku Gimnazjum im. Hindenburga przy ul. Polskiej 18.
W połowie lat 60. przy liceum wybudowano przedszkole ćwiczeń. W późniejszym okresie w Szczytnie funkcjonowały aż trzy przedszkola ćwiczeń. Ostatni nabór do szkoły przeprowadzono w 1966 roku. Liceum zostało formalnie zlikwidowane 31 sierpnia 1970 roku, jednak ostatnich 37 maturzystów ukończyło naukę dopiero w 1971 roku.
Liceum nosiło od 1972 roku(?) imię Polskiej Partii Robotniczej. W całym okresie swojej działalności szkołę ukończyło około 4 tysięcy absolwentów z terenu całego województwa.
Tradycje L.P.W.P. były kontynuowane przez Studium Wychowania Przedszkolnego, którego dyrektorem był dr.  Edmund Pokojski, działające od 1973 roku ponownie w budynku przy ul. Kasprowicza 1, a następnie przez Kolegium Nauczycielskie, funkcjonujące w latach 1991–2008.

Poszukuję pamiątek związanych ze Szczytnem oraz powiatem szczycieńskim. Chętnie kupię stare fotografie, dokumenty, dyplomy, wycinki prasowe i starą prasę, legitymacje, znaczki, odznaki, proporczyki, tarcze szkolne oraz inne przedmioty związane z historią regionu.
Kontakt: witek15177@gmail.com lub poprzez Facebooka - Witold Olbryś.



Na tym i na młodszych zaproszeniach liceum nosi imię Polskiej Partii Robotniczej, natomiast w artykule prasowym z 1977 roku podano, że od pięciu lat jego patronem jest Polska Zjednoczona Partia Robotnicza.

Cukiernia „Pod Feldmarszałkiem von Hindenburgiem”

Firma (cukiernia) Richarda Reinera w Giżycku (Lötzen), została zarejestrowana 1 sierpnia 1910 roku, choć działała już od 2 października 1903 roku. Mieściła się przy ulicy Królewieckiej (Königsberger Straße, obecnie ul. Olsztyńska).
Na odwrocie jednej z pocztówek z widokiem tej cukierni, znajdującej się w moich zbiorach, zachował się interesujący wycinek prasowy, dzięki któremu możemy dowiedzieć się więcej o historii tego przedsiębiorstwa:
Uroczyste chwile w codzienności
Jak się dopiero teraz dowiadujemy, restauracja „Pod Feldmarszałkiem von Hindenburgiem” w Lötzen [Giżycku] na początku października mogła spoglądać wstecz na 35 lat swojego istnienia. Kiedy obecny właściciel, Pg. [towarzysz partyjny] Richard Reiner, otwierał ją 2 października 1903 roku, nie nosiła ona oczywiście jeszcze tej nazwy. W 1915 roku otrzymała ona od uwiecznionego w pamięci feldmarszałka generalnego von Hindenburga – jako jedyna restauracja w Niemczech – pozwolenie na jej używanie. Restauracja jest w swojej bliższej okolicy znana również z wartościowej kolekcji dokumentów z czasów wojny; znajduje się wśród nich wiele autografów i wpisów najznamienitszych [osobistości]. Właściciel, Richard Reiner, pochodzi z rodziny [...]-burskiej, która dom, w którym znajduje się cukiernia „Pod Feldmarszałkiem von Hindenburgiem”, posiada już od ponad stu [lat]. Wśród licznych telegramów z życzeniami znalazł [się także ten od] królewieckiego cukiernika[...]
Nauczyciele zawodu / mistrzowie [...] cenią sobie pieniste [...]
jak również, gdy ktoś pyta, kto zapewne [...]

Na odwrocie pocztówki znajduje się również autograf jej właściciela.





Grafiki Roberta Budzinskiego w Szczytnie

Dzisiaj miałem wyjątkową okazję zobaczyć dwie grafiki Roberta Budzynskiego z lat 20. XX wieku, wiszące w mazurskim domu na Bartnej Stronie, należącym niegdyś do zamożnych gospodarzy. Zostały one zakupione w Szczytnie, w sklepie papierniczym Brunona Kocha.
Z ogłoszeń prasowych wynika, że sklep ten handlował również dziełami sztuki, o czym mogłem się dziś przekonać na własne oczy – i to nie tylko za sprawą grafik Budzynskiego. 
To niesamowite, że na Mazurach wciąż przetrwały mazurskie domy pełne dawnych pamiątek.




wtorek, 7 lipca 2026

Szczytno - kamienica Lipki

Pocztówka przedstawia zrujnowany kamienicę Lipki, usytuowaną w pobliżu ratusza. O historii tego budynku pisałem zarówno w swojej książce, jak i wielokrotnie na blogu oraz na Facebooku.

Z wschodniego teatru działań wojennych
Patrol rowerowy Landsturmu przed domem zniszczonym przez pociski artyleryjskie.

Nr kryzysowy/wojenny 116 b
Wydawnictwo GUSTAV LIERSCH & Co.
BERLIN S.W. (Południowy Zachód)

Vom östlichen Kriegsschauplatz
Landsturmfahrer-Patrouille vor einem durch Granaten zerstörten Hause.

Kr. 116 b
Verlag von GUSTAV LIERSCH & Co.
BERLIN S.W.