wtorek, 30 grudnia 2025

Heinricha Sobottka z Kalinowa

Od kilku dni publikuję zdjęcia z zakupionego przeze mnie niedawno starego albumu fotograficznego, który należał do małżeństwa Heinricha i Gretchen (Margarethe Putensen) Sobottków. Wczoraj opublikowałem na Facebooku większość fotografii z tego albumu — tych wykonanych w głębi Niemiec. Dzięki pomocy czytelników udało się ustalić, że Sobottkowie mieszkali w Hamburgu. Ślub wzięli 23 maja 1933 roku, a przyjęcie weselne odbyło się w Bans Gesellschaftshaus w Hamburgu. Heinrich Sobottka był Mazurem i pochodził z Kalinowa w powiecie ełckim. Rodzina Sobottków posiadała w tej wsi kuźnię, której zdjęcia znajdują się w omawianym tu albumie.
W latach 1933–1934 państwo Sobottkowie odwiedzili rodzinną wieś Heinricha. Zdaje się, że dopiero wówczas Margarethe poznała swoich teściów oraz rodzeństwo męża — Fritza i Otto, którzy nie byli obecni na ślubie.
15 marca 1943 roku w Hamburgu zmarł Heinrich Putensen, inspektor pocztowy w stanie spoczynku, ojciec Margarethe Sobottki.
Niestety na razie nie wiemy, czym zajmował się Heinrich Sobottka, ale ze znajdujących się w albumie fotografii wynika, że nie był człowiekiem biednym. Należał raczej do niższej klasy średniej.
Mam w swoich zbiorach dziesiątki starych albumów fotograficznych, ale ten robi na mnie szczególne wrażenie. Ktoś kiedyś prowadził go bardzo starannie — udokumentował, dość skromnie, swój ślub i podróże, w tym przyjazd na Mazury — po czym wszystko się urwało. Zabrakło potomków? Album trafił na sprzedaż. Właśnie na tym polega urok i sens kolekcjonerstwa: przedłużamy pamięć o czyimś życiu.
Dodam, że sprzedawca, od którego kupiłem ten album, oferuje jeszcze jeden — należący prawdopodobnie do siostry Margarethe, Alice.


Gretchen (Margarethe Putensen) i Heinrich Sobottka.


Hamburg. Przejęcie weselne.


Kalinowo. Dom rodzinny Heinricha Sobottki.


Kalinowo. Rodzice Heinricha Sobottki.


Kalinowo. Rodzice i rodzeństwo  Heinricha Sobottki.


Kalinowo - kuźnia wiejska. 

niedziela, 28 grudnia 2025

Kalinowo - kuźnia wiejska

Kalinowo, powiat ełcki – kuźnia wiejska. Karta z albumu fotograficznego kobiety, która przyjechała na Mazury z głębi Niemiec i odwiedziła swoją rodzinną wieś. Rok 1933/34.


Swastyki i naziści

Muszę się do czegoś przyznać — nie mogę już tego dłużej ukrywać. Pewnie zaraz posypią się jakieś donosy do mojej pracy, ale trudno. Bardzo lubię zdjęcia ze swastykami i w ogóle takie, które przedstawiają zwyczajnych, prostych zwolenników nazizmu. Są dla mnie fascynujące. Ludzie uwiecznieni na tych fotografiach wierzyli, że są „lepszym sortem”, że tworzą nowy, lepszy świat, że wstają z kolan. 
Jeszcze długo — przynajmniej dopóki nie przydarzy się nam coś równie strasznego — będziemy się zastanawiać, jak doszło do tego szaleństwa. Patrząc na te zdjęcia, zastanawiam się, co te kobiety myślały o swoim nazizmie po wojnie, a jeszcze bardziej — pod koniec życia. Czy wszystko wyparły i funkcjonowały w lokalnych społecznościach jako szanowane matrony? A może, jeśli pochodziły z Prus Wschodnich, skupiły się przede wszystkim na utracie swojej małej ojczyzny i doznanych krzywdach? Wydaje mi się, że mechanizm wyparcia był czymś naturalnym, a głębsza refleksja należała raczej do wyjątków.
Dziś również widzimy ludzi spotykających się z politykami skrajnymi, nie stroniącymi od kłamstw czy zwykłego chamstwa. Ludzie nie wstydzą się zdjęć robionych podczas takich spotkań. Nie myślą o tym, że ktoś kiedyś spojrzy na te fotografie i zapyta, jak to było możliwe, że dali się uwieść szaleństwu — albo po prostu wykorzystać wyrachowaniu i cynizmowi. Pewne mechanizmy pozostają niezmienne; na szczęście jak dotąd występują w mniejszej skali niż w pierwszej połowie XX wieku.
Piszę o tym (tłumaczę się), bo — jak zwykle — pojawiły się liczne głosy oburzenia wobec opublikowania tego zdjęcia.


Dziewczęta z Bajd / Boyden (powiat iławski, gmina Zalewo), ze szkoły przywódczyń Bund Deutscher Mädel (żeńska sekcja nazistowskiej niemieckiej organizacji młodzieżowej Hitlerjugend). Rok 1936.

Szczytno - poczta

Poczta w Szczytnie przed I wojną światową. Pocztówka ukazała się nakładem nieznanego do tej pory nakładcy – znanego żydowskiego kupca Samuela Mendla.
Ze zbiorów M. Rawskiego.


Ortelsburg, O.-Pr. Postamt.


Verlag Sortimentslager S. Mendel, Ortelsburg.
Obieg: Ortelsburg, 8.09.1913 r.

sobota, 27 grudnia 2025

Podróż do Kalinowa

Do moich zbiorów właśnie trafił kolejny stary album fotograficzny. Wydaje mi się, że był on własnością kobiety, która opuściła Mazury i w 1933 roku przyjechała odwiedzić rodziców mieszkających w Kalinowie (powiat ełcki – wschodni kraniec Mazur). Album jest bardzo dobrze zachowany i wyróżnia się starannymi, ładnymi opisami zdjęć. Znajdują się w nim fotografie ze ślubu właścicielki oraz z wycieczek po Niemczech. Tylko część zdjęć została wykonana w Prusach Wschodnich.
Co dziwne, w całym albumie na żadnym zdjęciu nie ma ani jednej swastyki.


Nasza podróż do Kalinowa w latach 1933 i 1934.
Dom mieszkalny.
Rodzinne (rodzicielskie) gospodarstwo widziane od strony drogi wiejskiej.

Krwawiąca granica

 

Przed wojną, dla Niemców odwiedzających Prusy Wschodnie – zwłaszcza tych służących w różnych organizacjach paramilitarnych – jednym z obowiązkowych punktów patriotycznych wycieczek była „krwawiąca granica” oraz odwiedzenie jednego z przejść granicznych przy „polskim korytarzu”.
Czy ktoś rozpoznaje tę miejscowość?
Zdjęcie pochodzi z albumu fotograficznego dziewczyny służącej w Bajdach (Boyden) – powiat iławski, gmina Zalewo – w szkole przywódczyń Bund Deutscher Mädel (żeńskiej sekcji nazistowskiej niemieckiej organizacji młodzieżowej Hitlerjugend).
Rok 1936.

piątek, 26 grudnia 2025

Kaszarnia

Kaszarnia – dawny młyn Richarda Andersa. Widok z wieży kościoła ewangelickiego. 
Lata 50.?

Zdjęcie ze zbiorów M. Rawskiego. 


Rok 2014. 

środa, 24 grudnia 2025

Kto obchodzi święta Bożego Narodzenia?

Boże Narodzenie to dziwne święto. Obchodzą je wierzący, którzy często nie widzą, w co wierzą, a przynajmniej nie mają najmniejszego zamiaru przestrzegania zasad swojej rzekomej wiary. Obchodzą je także ateiści, a w przeszłości obchodzili je również komuniści czy naziści. Skoro kupił i wysłał kartkę świąteczną, obchodził je także szef komórki NSDAP w Rozogach.

 

Narodziny chłopca wojennego

21 lipca 1916 roku w Heidelbargu żydowskiemu małzeństwu Michaelowi Sigfriedowi Liebholdowi i Amalie  urodził się  syn Martin Rolf Otto. 
Małżeństwo Liebholdów zamówiło u mazurskiego (wschodniopruskiego) artysty Robera Budzinskiego grafikę ze sceną narodzin syna. Budzinski przedstawi ją w konwecji Bożego Narodzenia. Jednak dziecka nie otaczają zwierzęa, a postacie raczej wrogo nastawiaonych niemieckich żołnierzy oraz ich przeciwników, którrzy walcząc ze sobą nawet i na dziecko nie zwracają uwagi. Ne ma "cudu Bożego Narodzenia", chociaż jeden niemiecki żołnierz w rogu jest jakoś tak zamyslony i zasmucony.

Martin Rolf Otto Liebhold 14 stycznia 1934 roku przeprowadził się do Pforzheim. W 1937 roku wemigrował do USA. Zmarł 19 listopada 1999 roku w Scottsdale (Arizona). Ciekawe czy miał tę grafikę w Stanach Zjednoczonych, czy ją kiedykolwiek w dorosym zyciu widział i czy miala ona dla niego jakieś znaczenie. 

Ojciec  Michael Sigfried Liebhold urodził się 7 czrwca 1883 roku. Być może walczył w trakcie wojny. Był producentem cygar i więźniem obozu koncentracyjnego w Dachau. Zmarł  27 grudnia 1938 roku w Heidelbergu. 
Matka Amalie Liebhold z domu Marx urodziła się w 24 listopada 1893 roku,  zmarła 27 grudzień 1945 roku w Jerozolimie. Jednak na grafice imie matki jest inne niż w danych genealogicznych - jest ona podpisana jako Mally a nie Amailie.

Martin Liebhold urodził się w lipcu, trochę daleko od 24 grudnia. Jednak tak na prawdę nie wiemy kiedy urodził się Jezus. Nie znamy ani miesiąca ani roku. Za to zgadza się to, że zarówno Martin jak i Jezus byli Żydami. A borąc pod uwagę to co się stanie z Żydami ćwierć wieku po urodzeniu Martina, który jednak zagładę  przeżył,  i to jak II wojna światowa będzie się różnić od I, to ta grafika nabirera symblokicznego znaczenia. 

Michel Liebhold und Frau Mally geb. Marx zeigen die Geburt eines Kriegsjungen
MARTIN-ROLF-OTTO an.

Michel Liebhold i jego żona Mally z domu Marx ogłaszają narodziny wojennego chłopca
MARTINA ROLFA OTTA.

wtorek, 23 grudnia 2025

8. Ostpreußisches Infanterie-Regiment Nr. 45 Lyck

8. Wschodniopruski Pułk Piechoty nr 45 (Ełk). 
Fotograf: F. Gutzeit – założył zakład przy ul. Dworcowej (Bahnhofstrasse) w 1894 roku.

Historia ełckiej fotografii wciąż czeka na swoje opracowanie. Poniżej przedstawiono zapewne niepełny spis ełckich fotografów, opracowany na podstawie ogłoszeń prasowych, informacji zawartych na kartonikach fotograficznych oraz wpisu zamieszczonego na nieistniejącym już forum „Serce Mazur”.
Pierwszym znanym mi ełckim fotografem był G. Wolff, który w 1872 roku wykonywał również zdjęcia w Szczytnie.
E. Menzel – lata 70. XIX w.
Johannes Fahrun – ok. 1876 r.
Fahrun & Heidecker – druga połowa lat 80. XIX w.
von Swieykowski – jego następcą był Paul Goerner, który przynajmniej początkowo zachował w nazwie firmy nazwisko poprzednika.
Paul Goerner – lata 80. XIX w.; zakład przy ul. Dworcowej (Bahnhofstrasse 38), w pobliżu dworca. Następcą P. Goernera, działającym pod jego nazwiskiem, był Otto Kleiner.
Następca O. Kleinera był przed I wojną światową A. Dorn, Bahnhofstrasse 38. Prowadził również zakłady w Braniewie, Tylży i Heiligenbeil.
Emil Bensch
F. Gutzeit – założył zakład przy ul. Dworcowej (Bahnhofstrasse) w 1894 roku.
L. Schubert – zakład przy ul. Dworcowej (Bahnhofstrasse).
Alexander Sawicki – prowadził zakłady fotograficzne w Ełku (Falkstrasse 2) i Iławie; był synem Gustava Sawickiego, który prowadził zakłady kolejno w Gdańsku, od 1867 roku w Olsztynie oraz w Insterburgu.
F. Kondratzki
E. Bensch – zakład przy ul. Dworcowej, początek XX w.
Oscar Auschwitz
Eduard Piepereit
Emil Wiebe
Bruno Dardat
A. Zerkowski – lata 30. XX w.; zakład mieścił się w ratuszu.

Złożenie wieńca w krypcie Hindenburga

Dziewczęta z Bajd / Boyden (powiat iławski, gmina Zalewo), ze szkoły przywódczyń Bund Deutscher Mädel (żeńska sekcja nazistowskiej niemieckiej organizacji młodzieżowej Hitlerjugend). Złożenie wieńca w krypcie Hindenburga w Pomniku Bitwy pod Tannenbergiem (Tannenberg-Denkmal). Rok 1936. 



poniedziałek, 22 grudnia 2025

Spychowo - gospoda i sklep Martina Kuhla


Spychowo - cztery widoki: gospoda i sklep kolonialny Martina Kuhla, szkoła, kościół ewangelicki, jezioro. 
Martin Kuhla, Kolonialwaren, Feinkost Haus-u. Küchengeräte. Puppen, Ostpr. - Tel. 5.
Nord. Photo-Versand, Inh. C. Irmer, Kiel, v. d. Tannstr 24
Obieg: Puppen 17.7.1940 r.

Numer poczty polowej 27763 był w tym okresie przypisany do 321. Kolumny Batalionu Budowlanego (Kolonne Bau-Bataillon 321). Treść korespondencji ma charakter banalny i rutynowy. Nadawca – syn – pisze do rodziców, przesyła pozdrowienia oraz wspomina o ładnej okolicy. Z innych kartek wysyłanych przez tego żołnierza wynika, że w rejonie Spychowa jego jednostka wykonywała bliżej nieokreślone prace.

niedziela, 21 grudnia 2025

Landsturm-Bataillon Neuhaldensleben

Są osoby krytykujące publikowanie skanów pocztówek i zdjęć ze swoich zbiorów w Internecie. Ja jednak traktuję to bardzo poważnie. Taka publikacja jest okazją do przyjrzenia się dawnemu obiektowi i szansą na odkrycie czegoś nowego. Nierzadko dzieje się to przy współudziale czytelników. Zdecydowanie warto więc dzielić się swoimi zbiorami, mimo że nie wszyscy ludzie na to dzielenie w pełni zasługują — chociażby dlatego, że części odbiorców jest wszystko jedno, czy dany skan pochodzi ze zbiorów kolekcjonera, czy został mu „ukradziony” i opublikowany przez portal, który rzekomo dla dobra społeczeństwa wyszukuje skany, poświęca się i jeszcze z wielkim oddaniem „ożywia” je dla swoich odbiorców.
Mam to szczęście, że mogę do woli korzystać z równie dużego zbioru jak mój, czyli z kolekcji Mieczysława Rawskiego. Systematycznie tę jego kolekcję przeglądam i wręcz ją „demoluję”, wyciągając już ułożone i posegregowane kartki. Daje to olbrzymi materiał porównawczy, dzięki któremu udało mi się niejedną rzecz ustalić. Po ostatniej wizycie ponownie przywiozłem od niego spory pakiet pocztówek i zdjęć do zeskanowania. Gdy wczoraj je przeglądałem, w oczy rzuciła mi się kartka wysłana jako feldpost 1. kompanii Landsturm-Bataillon Neuhaldensleben. O tym batalionie pisałem niedawno dwukrotnie:
1. https://powiatszczycienskihistoria.blogspot.com/2025/11/na-granicy.html
2. https://powiatszczycienskihistoria.blogspot.com/2025/11/suchorowiec-1915-rok.html
Z opisu na awersie zdjęcia, przedstawiającego zapewne pluton 1. kompanii, wynika, że wykonano je w Neuhaldensleben. Nie jestem jednak pewien, w jakim kontekście w opisie pojawia się Szczytno (Ortelsburg), w którym batalion co najmniej od października 1914 roku stacjonował. Kartka została nadana w Wielbarku 6.10.1914 r. Tak jak w przypadku innych fotografii tego batalionu, autorem zdjęcia był Emil Brockhaus z Gardelegen.



sobota, 20 grudnia 2025

Korespondecja Roberta Budzinskiego do Ewalda Bohma



Drogi Panie Bohm!
Od 2 stycznia będę przez kilka dni w Berlinie. Czy moglibyśmy się wtedy spotkać? Chciałabym, za Pana pośrednictwem, narysować doktora Magnusa Hirschfelda. Proszę o odpowiedź na ten adres, jednak będę tu tylko do 27., a właściwie do 26. grudnia; następnie:
Landsberg nad Wartą,
ul. Bismarcka 1/2
(nauczycielka Erika Stern).
Z wyrazami szacunku
Królewiec (Prusy), ul. Rosenkranzallee 14, dnia 20.12.1929.

Eika Stern była kochanką i muzą Roberta Budzinskiego. 

Adresat korespondecji - Ewald Bernhard Bohm urodził się 24 czerwca 1903 roku w Grudziądzu, w ówczesnych Prusach Zachodnich. Był niemieckim psychologiem i dziennikarzem naukowym. Pochodził z rodziny żydowskiej; jego ojciec Jacob Bohm był bankierem, a matka Rosa Zachart portrecistką. Od 1922 roku studiował w Berlinie i Fryburgu Bryzgowijskim prawo oraz nauki polityczne. Równolegle interesował się historią, socjologią i etnologią. Później zmienił kierunek studiów na orientalistykę. W 1927 roku zdał egzamin z filologii japońskiej, planując karierę dyplomatyczną. Już we wczesnym okresie zetknął się z psychoanalizą i działalnością Instytutu Seksuologii Magnusa Hirschfelda. Uczestniczył w wykładach Wolfganga Köhlera i Maxa Wertheimera. Od 1929 roku pracował jako dziennikarz naukowy. Specjalizował się w medycynie popularnej i pedagogice. W 1930 roku rozpoczął prowadzenie kursów dla rodziców z zakresu nowoczesnej pedagogiki w Berlinie. Jako socjaldemokrata żydowskiego pochodzenia był zagrożony przez nazistów i w 1933 roku wyemigrował do Danii. W Kopenhadze poślubił duńską nauczycielkę i logopedkę Kirsten Mørch. W czasie II wojny światowej musiał ponownie uciekać, tym razem do Szwecji. Po wojnie wrócił do Danii i kontynuował pracę naukową. W 1953 roku jego książka o diagnostyce Rorschacha została uznana za rozprawę doktorską na ETH w Zurychu. Bohm odegrał kluczową rolę w popularyzacji testu Rorschacha w krajach niemieckojęzycznych. Zmarł 29 lutego 1980 roku w Wädenswil w Szwajcarii.

Występujący w tekście korespondencji - Magnus Hirschfeld urodził się 14 maja 1868 roku w Kołobrzegu w żydowskiej rodzinie lekarskiej. Studiował medycynę we Wrocławiu, Strasburgu i Berlinie, a dyplom uzyskał w 1892 roku. Już w czasie studiów zainteresował się problematyką seksualności człowieka. Zdecydowanie sprzeciwiał się stygmatyzowaniu homoseksualizmu jako „wynaturzenia”. Od 1896 roku mieszkał w Berlinie, gdzie rozpoczął badania nad homoseksualnością i dyskryminacją mniejszości seksualnych. W 1897 roku współzałożył Komitet Naukowo-Humanitarny, pierwszą organizację walczącą o prawa osób homoseksualnych. Komitet prowadził działalność naukową, edukacyjną i polityczną. Jego głównym celem było zniesienie paragrafu 175 penalizującego homoseksualizm. Hirschfeld wierzył, że wiedza naukowa może prowadzić do sprawiedliwości społecznej. Udało mu się pozyskać poparcie wielu wybitnych intelektualistów i polityków. W 1919 roku założył w Berlinie Instytut Nauk Seksualnych. Instytut był nowatorską placówką badawczą i leczniczą, znaną na całym świecie. Hirschfeld był także pionierem edukacji seksualnej i popularyzacji wiedzy o seksualności. Wystąpił w filmach poruszających temat homoseksualizmu, m.in. w „Inaczej niż inni”. Jego działalność spotykała się z ostrą wrogością środowisk konserwatywnych i nazistowskich. W 1932 roku wyemigrował z Niemiec i osiadł we Francji. Rok później naziści zniszczyli jego Instytut i spalili jego książki. Hirschfeld był twórcą terminu „transwestytyzm” i uważał to zjawisko za naturalne. Postrzegał seksualność jako biologicznie uwarunkowane spektrum. Zmarł 14 maja 1935 roku w Nicei jako jeden z najważniejszych prekursorów seksuologii.

150. Pułk Piechoty z Olsztyna

Dwie fotografie żołnierzy z 12. kompanii 150. Pułku Piechoty z Olsztyna. Lata 1910–1911.



Allenstein 30.01.1910 r.


Osiemnastego mieliśmy wracać do domu, ale do 25 września znów coś ‘musi zakwitnąć’ — czyli zostajemy.
12 kompania 150. Pułku Piechoty. 
Wiecznie pozostawieni w tyle – Rezerwa 1911.

Pozdrowienia ze Spychowa


Pozdrowienia ze Spychowa - cztery widoki: ulica, szkoła, jezioro i las. 
Gruss aus Puppen, Ostpr., Kr. Ortelsburg.


Verlag: E. Sperber, Fotowerkstätt, Ortelsburg.
Korespondencja ze Spychowa (Puppen) z dnia 12 lipca 1940 roku, nadana dzień później na poczcie w Szczytnie. Numer poczty polowej 27763 był w tym okresie przypisany do 321. Kolumny Batalionu Budowlanego (Kolonne Bau-Bataillon 321).
Treść korespondencji ma charakter banalny i rutynowy. Nadawca – syn – pisze do rodziców, przesyła pozdrowienia oraz wspomina o ładnej okolicy.

środa, 17 grudnia 2025

sobota, 13 grudnia 2025

Szczycieński ratusz

Szczytno do lat 30. XX wieku było pozbawione typowego ratusza. W trakcie I wojny światowej powstało kilka jego projektów, ale żaden nie został zrealizowany. Najbardziej znany jest ten przygotowany przez wiedeńskiego architekta Josefa Hoffmanna. Nie przypadł on jednak do gustu lokalnym decydentom. Z jakiegoś powodu nie zrealizowano również projektu najważniejszego szczycieńskiego architekta – Augusta Wieganda. Do tematu budowy ratusza wrócono po dojściu do władzy nazistów, za czasów burmistrza Bruno Armgardta. Nowy ratusz wzniesiono tu w latach 1936–1938, według projektu królewieckiego architekta Kurta Fricka.


Ratusz zaprojektowany przez Augusta Wieganda. Zrealizowano jedynie budowę stylistycznie spójnego z projektem ratusza budynku Eduarda Lipki, stojącego obok.


Za starym ratuszem widoczny jest już gmach nowego ratusza, którego wieża jest jeszcze w budowie. Rok 1938. Zdjęcie ze zbiorów M. Rawskiego.

Świeżo wybudowany ratusz, przed którym widoczne są jeszcze resztki gruzów jego poprzednika. Rok 1938. Zdjęcie ze zbiorów M. Rawskiego.


Rok 1938. Widoczny przed ratuszem pomnik upamiętniający mieszkańców powiatu szczycieńskiego poległych w trakcie wojen prowadzonych przez Prusy w XIX wieku zostanie wkrótce przeniesiony pod gmach Gimnazjum Hindenburga.


Nowy ratusz w Szczytnie został wzniesiony na fundamentach starego zamku krzyżackiego i wraz z resztą tego zamku, otoczoną starą fosą, stanowi nowy, urbanistyczny punkt centralny miasta. Nowy ratusz został oddany do użytku kilka miesięcy temu. Dzięki hojnemu rozplanowaniu bryły i artystycznemu dopracowaniu wszystkich detali, może być uważany za wzorcowy przykład nowoczesnego, a jednocześnie tradycyjnego budownictwa w Prusach Wschodnich. Szczególną wagę przyłożono również do artystycznego wystroju najważniejszych wnętrz, takich jak gabinet burmistrza, sala posiedzeń, klatka schodowa i sala ślubów. Burmistrz Armgardt powierzył planowanie i nadzór nad budową profesorowi Kurtowi Frickowi z Królewca. (Zdjęcie z budowy/wykonawcy)

Gmach zaprojektowany został tak, by nawiązywać do ideologii nazistowskiej. Całe założenie wkomponowano w zarys dawnego przedzamcza, a bryła budynku nawiązywała do broniącej germańsko-słowiańskiego pogranicza krzyżackiej warowni. Najważniejszym jego elementem była 46-metrowa wieża zegarowa, w której ulokowano gabinet burmistrza. Z niego można było wejść na balkon, pod którym znajdował się dużych rozmiarów orzeł ze swastyką. Wbrew miejskiej legendzie z tego balkonu nigdy nie przemawiał Adolf Hitler. Sam balkon jest jednak jednym z elementów świadczących o nazistowskim charakterze ratusza.
Budowa przebiegła sprawnie — dzięki burmistrzowi, który jako nazista potrafił w stolicy Rzeszy, wbrew początkowym oporom władz lokalnych, załatwić wsparcie dla tego projektu. Kamień węgielny wmurowano w fosie od strony południowej w lipcu 1936 roku. Kolejny wmurowano jesienią, podczas uroczystości rozpoczęcia nowego etapu budowy. Wówczas to na dziedzińcu zamkowym zjedzono jelenia. Roboty murarskie przy budowie gmachu zlecono szczycieńskim firmom: Willego Grzelli i Johanna Laskowskiego.


Szyby z przedstawieniami heraldycznymi oraz symbolami różnych rzemiosł i zawodów.



Na ratuszu znajdował się napis, który nie zachował się do dnia dzisiejszego, a w tłumaczeniu na język polski brzmiał: „Niesiemy kamienie do budowy w deszczu i wietrze, a budynek będzie się wznosił ku niebu, gdy my już dawno odejdziemy. Może nikt nas wtedy nie wspomni, kiedy wszystko zostanie ukończone; lecz potajemnie pochodnia będzie dla nas płonąć w każdą noc.”

W 1937 roku na wieży ratusza zawieszono dzwony wykonane w warsztacie w Bochum. Jeden z nich opatrzono inskrypcją zawierającą słowa autorstwa Feliksa Dahna:

„Niemiecki niech będzie twój duch, twoja pieśń, twoje słowo,
twój naród, twoja duma i najwyższa ostoja,
i niemieckie, co się pojawi i nadejdzie,
twoje serce aż do ostatniego uderzenia.”

Na drugim dzwonie znalazły się słowa Waltera Flexa:

„A jeśli niemiecka ziemia miałaby stać się domem dla Boga,
my wystawimy ostatniego młodzieńca i poświęcimy ostatnie serca.
Już raz daliśmy czerwone złoto i szare żelazo,
a gdy zabraknie ich ostatnich, można żyć z umierania”.
Można powiedzieć, że słowa inskrypcji z ratusza i zachowanych nadal dzwonów były do pewnego stopnia prorocze.


Dzwony z ratuszowej wieży. 

Dzwony były połączone ze znajdującym się na wieży zegarem. Dużą wagę przyłożono do wystroju wnętrz, które miały ukazywać związki Szczytna z łowiectwem i przemysłem drzewnym; dlatego ściany, sufity i podłogi wykończono drewnem.
W ratuszu znajdowało się około 90 pomieszczeń. Oprócz urzędników swoją siedzibę miała tam również policja bezpieczeństwa (Gestapo), a w piwnicy funkcjonowały między innymi więzienie oraz schron przeciwlotniczy. W południowo-zachodnim skrzydle, w którym obecnie mieści się muzeum, znajdowało się mieszkanie służbowe burmistrza.
Całkowity koszt budowy i wyposażenia wyniósł około 800 tys. marek, z czego 100 tys. stanowiła dotacja państwowa. W związku z wybuchem wojny ratusz nigdy nie został oficjalnie oddany do użytku.

Adolf-Hitler-Platz. Rok 1942. 

Gmach bez większego uszczerbku przetrwał II wojnę światową. Po wojnie stał się siedzibą nie tylko władz miejskich, lecz także powiatowych i gminnych. W pierwszych powojennych reportażach pisano o nim niepochlebnie. Do dzisiejszego dnia ratusz przeszedł stosunkowo niewielkie zmiany, głównie wewnątrz budynku. Najistotniejszą z nich była modernizacja sali konferencyjnej przeprowadzona w latach 1979–1980 pod nadzorem Eugeniusza Ozgi, który przyozdobił ją zaprojektowanymi przez siebie reliefami z gazobetonu. W 1991 roku ratusz wpisano do rejestru zabytków.


Fot. Pracownia fotograficzno-filmowa Liceum Mazursko-Warmińskiego w Szczytnie. 
Lat 40.


Wejście do ratusza. Żołnierz KBW ze Szczytna, lata 40.
W tym miejscu obecnie wykonuje się pamiątkowe fotografie ślubne.


Szczytno. Tzw. wieża Juranda – fragment zamku wzniesionego na miejscu dawnego zamku krzyżackiego. Fot. E. Czapliński, A. Stelmach, 1968.


Szczytno – ratusz, „Muzeum Mazurskie”. Fot. T. Andrzejczyk.


Szczycieński ratusz na rewersie lusterka z czasów PRL-u.


Szczytno, ul. 1 Maja. Zespół Pofajdoki. Fot. Henryk Beń.


Główny ołtarz przygotowany na Boże Ciało. Lata 80. Fot. Andrzej Rzepecki.




Szczycieński ratusz, który w wyobraźni odwiedzających miasto od czasów powojennych utożsamiany był z zamkiem, powszechnie kojarzono z Krzyżakami Henryka Sienkiewicza, a także z filmem nakręconym na ich podstawie przez Aleksandra Forda. To właśnie tutaj Jurand ze Spychowa miał stoczyć walkę z okrutnymi zakonnikami, którzy go oślepili, a w wieży ratusza miano przetrzymywać jego córkę Danusię. Można powiedzieć, że cierpienie tych fikcyjnych postaci literackich – upokorzonego i okaleczonego Juranda oraz jego córki Danusi – dawało Polakom moralne prawo do przejęcia i „oswojenia” miasta.
Szczytno zaczęto więc wiązać z Sienkiewiczem i jego powieścią na różne sposoby. Już w latach 40. działało tu kino „Grunwald”, a następnie kino „Jurand”, w miejscu którego dziś znajduje się Galeria „Jurand”. Imię Juranda nadano wieży ratuszowej, a czasem nawet cały ratusz nazywano „zamkiem Juranda”. Plac przed ratuszem oficjalnie otrzymał nazwę Placu Juranda. W ten sposób budynek ratusza – powstały pod wpływem ideologii nazistowskiej – został symbolicznie oswojony i mógł być bez przeszkód prezentowany m.in. na pocztówkach.
Do Maćka i Juranda odwoływał się również szczycieński browar, który warzył piwa o takich nazwach. Przetwórnia LAS produkowała natomiast miód pitny „Jurand”. Zorganizowano Bieg Juranda (obecnie Maraton Juranda), działa także Klub Biegacza „Jurand” Szczytno. Imionami „Danuśki” i „Jagienki” nazywano lokale gastronomiczne. Powstały również Spółdzielnia „Jurand” oraz osiedle Jurand, które z czasem zaczęto nazywać Jurandowem. Imię Henryka Sienkiewicza nosiła Szkoła Podstawowa, a później Gimnazjum nr 1 w Szczytnie. Co roku przyznawane są także powiatowe nagrody – statuetki i wyróżnienia „Juranda”.
Jak widać, tradycja Juranda w Szczytnie pozostaje wciąż żywa – choć dziś już niewielu czyta powieść, której był bohaterem. Obok Krzysztofa Klenczona Jurand ze Spychowa pozostaje jednym z najważniejszych elementów lokalnej tradycji.
Te literackie tradycje, związane z powieścią Sienkiewicza, znalazły również symboliczne potwierdzenie: w latach 2006–2018 w wieży ratuszowej, w gabinecie burmistrza, urzędowała Danuta Górska. To właśnie ona – „Danuśka” – podczas corocznego święta miasta, Dni i Nocy Szczytna, przekazywała klucze do miasta Jurandowi.
Warto także wspomnieć, że w 1909 roku, przy okazji podróży wypoczynkowej do Sopotu, Henryk Sienkiewicz – wraz z mecenasem Antonim Osuchowskim – odwiedził w Szczytnie Kazimierza Jaroszyka, redaktora „Mazura”. Z kolei w 1961 roku, na lewo od wejścia na dziedziniec ratuszowy, ustawiono pomnik autora Krzyżaków. Autorem popiersia pisarza był profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – Jacek Puget.



Stojący przed ratuszem pomnik Henryka Sienkiewicza. 

Zwiedzając ratusz i jego otoczenie, warto zwrócić uwagę na detale. Nad wejściem na dziedziniec znajduje się kamienny herb Szczytna. Kuty herb miasta można zobaczyć nad wejściem do samego ratusza. Natomiast samo wejście zdobi sgraffito z niemieckimi motywami stylizowanych liści dębu, wiewiórek i gołębi. Podwójne, przeszklone drzwi ozdobione są kratownicą z kutego żelaza.






Trzeba też spojrzeć na ogromne okno, składające się z 24 prostokątnych przeszkleń, które doświetla całą klatkę schodową – od parteru po dwa kolejne piętra. Do naszych czasów zachowało się dwanaście szyb z przedstawieniami heraldycznymi oraz symbolami różnych rzemiosł i zawodów. Brakuje głownie tych zawierających symbolikę nazistowską.


Rok 2014


Dni i Noce Szczytna 2014 r.