W południe wspinamy się wraz z burmistrzem Szczytna [Bruno Armgardtem] na wysoką wieżę jego ratusza. W tym budynku, na miejscu, gdzie niegdyś stała stara krzyżacka warownia, wzniesiono symboliczną twierdzę niemczyzny. Z wysokiej wieży wzrok wędruje daleko po niemieckiej ziemi, obejmując to, co niemiecka kultura osiągnęła w wielowiekowej walce z tą ziemią. Pod nami leży miasteczko Szczytno, które w dużej mierze zostało zniszczone przez Rosjan, a następnie odbudowane. Widzimy wydłużony, czworokątny rynek w jego charakterystycznej dla Prus Wschodnich, podłużnej formie. Tętniące życiem targowisko wypełnia rozległy plac.
Następnie burmistrz sam częstuje nas „Bärenfangiem” (pułapka na niedźwiedzie) – słynnym napojem narodowym Szczytna, sporządzonym z czystego miodu i spirytusu. To trunek tylko dla twardych mężczyzn, którzy mocno stoją na nogach i łatwo się nie poddają. Ale kto przybywa do Szczytna, powinien spróbować tego niebezpiecznego boskiego trunku, którego nazwa sławi się nie mniej niż gdański Machandel (jałowcówka) czy likier Lachs.
Westfälische neueste Nachrichten : NS-Volksblatt für Westfalen,1938 r.