Dominika Agata Myślak, Grzegorz Ojcewicz, Z Kresów po kresy. Rzecz o Stanisławie Żenczykowskim – szczycieńskim inspektorze szkolnym w latach 1945–1948. Szczytno 2025.
W ubiegłym roku ukazała się w Szczytnie ważna książka, którą niewiele osób u nas zauważyło. Jest to praca poświęcona Stanisławowi Kazimierzowi Żenczykowskiemu, który urodził się 21 lutego 1900 roku w Czaryżu, w powiecie włoszczowskim, w województwie kieleckim. Przed wojną pracował jako nauczyciel na Wołyniu. Do Szczytna, z którym związał się już do końca życia, trafił w wieku 45 lat, w czerwcu 1945 roku. Do 30 września 1948 roku pełnił funkcję inspektora szkolnego, a po bezpodstawnym usunięciu ze stanowiska od 1 października 1948 roku aż do przejścia na emeryturę w 1971 roku pracował jako nauczyciel – zwykły tylko z nazwy, bo w rzeczywistości był postacią wyjątkową. Jedną z przyczyn jego odwołania była przynależność do Stronnictwa Ludowego. W 1958 roku został zrehabilitowany, a władze przyznały, że zwolnienie było niesłuszne. Zmarł nagle 19 listopada 1979 roku w Szczytnie.
Najciekawszą częścią książki są wspomnienia Stanisława Żenczykowskiego, opisujące powojenne dzieje oświaty w Szczytnie i powiecie szczycieńskim. Dziś mogą one wywoływać uśmiech. Autor przytacza na przykład historię nauczyciela, który jeszcze w 1947 roku korzystał z przedwojennego podręcznika i z wielkim entuzjazmem wychwalał przed uczniami Józefa Piłsudskiego. Inny pedagog chwalił Austrię, a w jednej ze szkół inspektor zastał (katolickie) kapliczki w każdej klasie.
Wielką wartością publikacji są również starannie opracowane biogramy, dotyczące nie tylko szczycieńskich pionierów oświaty, lecz także wielu innych osób związanych z regionem.
Stanisław Żenczykowski był jedną z najbarwniejszych postaci powojennego Szczytna. Na prawym policzku nosił bliznę będącą pamiątką po cięciu bolszewicką szablą w 1920 roku. W późniejszych latach znany był mieszkańcom z charakterystycznych sumiastych wąsów.
W swoich wspomnieniach Żenczykowski pisze także o uruchomionym w 1945 roku na potrzeby pracowników administracji hotelu, który mieścił się w dwupiętrowym budynku przy ulicy Stalina. Redaktorzy książki najprawdopodobniej błędnie zidentyfikowali jego lokalizację, ponieważ ulica Stalina to dzisiejsza ulica Odrodzenia, a nie ulica Niepodległości.
Od siebie dodam, że to właśnie z inicjatywy Stanisława Żenczykowskiego powstało w 1969 roku Towarzystwo Przyjaciół Szczytna.
Warto również podkreślić, że Żenczykowski nie był zwolennikiem partii komunistycznej, ale zdawał sobie sprawę z konieczności funkcjonowania w ówczesnych realiach. Świadczy o tym między innymi jego wystąpienie z października 1948 roku z okazji Miesiąca Pogłębiania Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, podczas którego mówił o korzyściach, jakie Polska odnosi dzięki przyjaźni i sąsiedztwu ze Związkiem Radzieckim.
Omawiana książka jest pozycją bardzo wartościową i wręcz kluczową dla poznania oraz zrozumienia powojennej historii Szczytna. Niestety, do tej pory pozostała praktycznie niezauważona. Sam natrafiłem na nią zupełnie przypadkiem. Obecnie nie widziałem jej nigdzie w sprzedaży, jednak w całości można ją bezpłatnie pobrać z repozytorium Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
W ubiegłym roku ukazała się w Szczytnie ważna książka, którą niewiele osób u nas zauważyło. Jest to praca poświęcona Stanisławowi Kazimierzowi Żenczykowskiemu, który urodził się 21 lutego 1900 roku w Czaryżu, w powiecie włoszczowskim, w województwie kieleckim. Przed wojną pracował jako nauczyciel na Wołyniu. Do Szczytna, z którym związał się już do końca życia, trafił w wieku 45 lat, w czerwcu 1945 roku. Do 30 września 1948 roku pełnił funkcję inspektora szkolnego, a po bezpodstawnym usunięciu ze stanowiska od 1 października 1948 roku aż do przejścia na emeryturę w 1971 roku pracował jako nauczyciel – zwykły tylko z nazwy, bo w rzeczywistości był postacią wyjątkową. Jedną z przyczyn jego odwołania była przynależność do Stronnictwa Ludowego. W 1958 roku został zrehabilitowany, a władze przyznały, że zwolnienie było niesłuszne. Zmarł nagle 19 listopada 1979 roku w Szczytnie.
Najciekawszą częścią książki są wspomnienia Stanisława Żenczykowskiego, opisujące powojenne dzieje oświaty w Szczytnie i powiecie szczycieńskim. Dziś mogą one wywoływać uśmiech. Autor przytacza na przykład historię nauczyciela, który jeszcze w 1947 roku korzystał z przedwojennego podręcznika i z wielkim entuzjazmem wychwalał przed uczniami Józefa Piłsudskiego. Inny pedagog chwalił Austrię, a w jednej ze szkół inspektor zastał (katolickie) kapliczki w każdej klasie.
Wielką wartością publikacji są również starannie opracowane biogramy, dotyczące nie tylko szczycieńskich pionierów oświaty, lecz także wielu innych osób związanych z regionem.
Stanisław Żenczykowski był jedną z najbarwniejszych postaci powojennego Szczytna. Na prawym policzku nosił bliznę będącą pamiątką po cięciu bolszewicką szablą w 1920 roku. W późniejszych latach znany był mieszkańcom z charakterystycznych sumiastych wąsów.
W swoich wspomnieniach Żenczykowski pisze także o uruchomionym w 1945 roku na potrzeby pracowników administracji hotelu, który mieścił się w dwupiętrowym budynku przy ulicy Stalina. Redaktorzy książki najprawdopodobniej błędnie zidentyfikowali jego lokalizację, ponieważ ulica Stalina to dzisiejsza ulica Odrodzenia, a nie ulica Niepodległości.
Od siebie dodam, że to właśnie z inicjatywy Stanisława Żenczykowskiego powstało w 1969 roku Towarzystwo Przyjaciół Szczytna.
Warto również podkreślić, że Żenczykowski nie był zwolennikiem partii komunistycznej, ale zdawał sobie sprawę z konieczności funkcjonowania w ówczesnych realiach. Świadczy o tym między innymi jego wystąpienie z października 1948 roku z okazji Miesiąca Pogłębiania Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, podczas którego mówił o korzyściach, jakie Polska odnosi dzięki przyjaźni i sąsiedztwu ze Związkiem Radzieckim.
Omawiana książka jest pozycją bardzo wartościową i wręcz kluczową dla poznania oraz zrozumienia powojennej historii Szczytna. Niestety, do tej pory pozostała praktycznie niezauważona. Sam natrafiłem na nią zupełnie przypadkiem. Obecnie nie widziałem jej nigdzie w sprzedaży, jednak w całości można ją bezpłatnie pobrać z repozytorium Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz