Ciekawy fotoreportaż ze szczycieńskich koszar z lat 30. XX wieku, przedstawiający żołnierzy 2. Pułku Piechoty, oraz artykuł napisany w duchu narodowosocjalistycznym.
Żołnierze. Migawki z koszar w Szczytnie
Wykonał: Hübschmann
Bycie żołnierzem jest marzeniem chłopca i tęsknotą młodzieńca! Jak pieśni żołnierskie, najściślej splecione z pieśnią ludową i podobnie jak ona wynikające z duszy narodu, tak i obraz żołnierza pozostaje niezatartej pamięci. Są to wycinki z owej niezastąpionej szkoły wojskowej całego narodu niemieckiego, z której obca trucizna próbowała nas wykluczyć.
To nie miecz zagraża pokojowi, lecz brak broni. Bezbronny jest wiecznie pozbawiony pokoju!
Wola wolności Wodza (Führera) sprawiła, że z gruzów upadku po latach przygniatającego poniżenia narodziła się na nowo niemiecka Wehrmacht na ochronę i osłonę Ojczyzny. Każdy młody Niemiec może znowu z dumą i podniesioną głową, z gorącym sercem spełniać swój obowiązek honorowy oraz z pełnym oddaniem i entuzjazmem współtworzyć dzieło budowy w służbie narodu i Ojczyzny na rzecz zabezpieczenia pokoju.
Żołnierz ma chronić to, co zasiał rolnik, co zbudował mieszczanin i co wymyślił uczeniec. Musi być gotowy do działania i dzielny, wprawny w operowaniu bronią oraz zdyscyplinowany, komu powierzono ochronę granic swojego państwa.
W celowej pracy szkoła wojskowa wychowuje młodzież do zdrowia duchowego i sprawności fizycznej, do świeżości umysłu i walecznego koleżeństwa.
Jak wielki król pruski nazywał siebie pierwszym sługą państwa, tak nad niemieckim człowiekiem stoi prastare żołnierskie hasło: Ja służę! To krzepkie słowo męskiej postawy, które jest posłuszne dobrowolnemu obowiązkowi, ofiarnej gotowości do poświęcenia się dla dobra ogółu!
„Buntować się – to szlachetność niewolników. Waszą szlachetnością ma być posłuszeństwo!” – uczy niemiecki filozof dobrego żołnierza. I mówi także: „Bądźcie przyzwyczajeni do rozkazywania i w ten sam sposób do posłuszeństwa, z obu tak samo dumni!”. To jest ta władcza wola, która połączyła na dobre i na złe wiarę w Wodza i podążanie za nim tak, że jedno przesiąknęło drugim.
Tam na bałtyckiej wyspie Ösel [Oselia / Sarema], przy ostrzelanej plebanii zamku Zakonu Kawalerów Mieczowych, wznosi się nagrobek z czarnego granitu:
„Kto przysięga na pruski sztandar,
ten nie posiada już nic, co do niego należy.”
Słowo to wyraża bezwzględne żołnierstwo w oddaniu i ofierze, jak pokazał to Walter Flex wraz z tysiącami innych nieznanych bohaterów, gdy żył i ginął za Ojczyznę w potrzebie.
Tak rośnie młode pokolenie – jako nosiciel dziedzictwa przodków i wspaniałej tradycji, wzorując się na wielkich niemieckich autorytetach, by na ich barkach pomagać zabezpieczać przyszłość, pod którą szkoła wojskowa kładzie fundament.
W równoważeniu sprawności fizycznej i umysłowej szkoła ta jest tak wszechstronna, jak mało która na świecie. Czysto wojskową służbę urozmaicają wszelkiego rodzaju sporty, rozluźnienie po wysiłku w łagodnym rytmie gimnastyki. Wszystkie gałęzie lekkiej atletyki, bieg i skok, pływanie i zapasy wzmacniają i krzepią bojową gotowość oraz pewność siebie – wzorem ich mistrza, jakim jest Hirschfeld. Po takim systematycznym treningu krzepiący posiłek smakuje wyśmienicie jak przysmak z pańskiego stołu.
W radosnym zgiełku gier, sportu i rywalizacji hartują się ciała, aż staną się twarde i odporne do służby bojowej w pełnym rynsztunku marszowym. Lubiana skrzynia z piaskiem, której precyzyjna budowa wymaga dokładnego liczenia, zmysłu formy i artystycznego zacięcia gry, przekazuje teoretyczną wiedzę o mądrym wykorzystaniu terenu aż do praktycznego zastosowania na ojczystej ziemi.
W zależności od skłonności i uzdolnień wspiera się okazję do wszelkiego rodzaju zajęć rzemieślniczych. Nauka języków obcych, edukacja światopoglądowa i rozrywka muzyczna wzbogacają wyszkolenie. A godzina czyszczenia broni łączy kolegów z izby w dbałości o powierzoną broń i odzież, wychowując do czystości i zamiłowania do porządku, do niesienia pomocy i koleżeństwa.
Takie barwne obrazy, łączące powagę i radość ze szkoły rzemiosła wojennego, która oznacza wartościową szkołę życia dla mężczyzny, układają się w całość i pozostają wspomnieniem na całe życie. Jak nieśmiertelne pieśni żołnierskie, które – zrodzone na zakurzonych drogach i pod zielonymi koronami lasów – przebrzmiewają wciąż na nowo podczas bezkresnych marszów i przy płonących ogniskach tak długo, jak istnieć będą niemieccy ludzie.
H.
Zdjęcie 1 (po lewej):
Jako przeciwwagę dla musztry, marszów defiladowych itp., uprawia się gimnastykę i lekką atletykę. Pierwsza kompania podczas porannego sportu. W tle nowoczesny budynek koszar.
Zdjęcie 2 (w środku):
Trzecia kompania to kompania strzelecka. Korytarz i wejście na klatkę schodową ozdobione są trofeami myśliwskimi. Czegoś takiego nie było w koszarach przedwojennych. Żołnierze idą na służbę w pełnym rynsztunku bojowym.
Zdjęcie 3 (po prawej):
Poranna i popołudniowa kawa pije się w izbach. Nie należy ich porównywać z pomieszczeniami, które dawniej jako jedyne oprócz kantyny były do dyspozycji żołnierzy. Narty za łóżkiem i obrazy na ścianie nadają im prywatny charakter. Izby są zamieszkane zazwyczaj przez 3 do 4 ludzi. Warto zwrócić uwagę na dzbanuszek do kawy.
Środkowy rząd:
Zdjęcie 4 (po lewej):
Czyszczenie broni. Nadzorujący sierżant to dawny mistrz świata w pchnięciu kulą, Hirschfeld.
Zdjęcie 5 (w środku):
Każda kompania ma swoją salę lekcyjną; tutaj porucznik prowadzi dla czwartej kompanii zajęcia przy makiecie terenu, teoretycznym terenie ćwiczeń.
Zdjęcie 6 (po prawej):
Kapitan i dowódca kompanii boksuje ze swoimi żołnierzami i cieszy się, gdy czuje na własnej skórze, że ma dobrych uczniów. Lekcje muzyki powinny być śledzone z równie dużym zainteresowaniem.
Dolny rząd:
Zdjęcie 7 (po lewej):
Zupełnie niezmieniony, jak w dawnych czasach, jest apetyt żołnierzy. W trzech takich olbrzymich kotłach gotuje się parówki, do tego jest zupa grochowa. Jedzenie jest „naprawdę dobre i obfite”. Po prawej kucharze w białych fartuchach, po lewej intendent, który dba o apetyt żołnierzy w przepisowych granicach.
Zdjęcie 8 (w środku):
Żołnierze w wojskowej szkole zawodowej (Heeresfachschule). Przygotowanie do egzaminu, który uprawnia do średniego pionu urzędniczego. Szkolenie jest znakomite, są podzielone kursy w zależności od zainteresowań.
Zdjęcie 9 (po prawej):
Zainteresowani muzyką z drugiej kompanii ćwiczą w czytelni walca. Druga kompania to poza tym kompania sportowa, która występuje jako klub sportowy „Hindenburg”.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz