sobota, 11 lipca 2026

Dlaczego przegraliśmy plebiscyt w 1920 roku?

Dzisiaj przypada kolejna rocznica plebiscytu z 11 lipca 1920 roku na Warmii i Mazurach. W jego trakcie miejscowa ludność miała opowiedzieć się, czy chce należeć do Polski, czy do Niemiec. Plebiscyt okazał się całkowitą porażką strony polskiej, a na Mazurach agitację na rzecz Niemiec prowadzono nawet w języku polskim.
Nie ma tu większego znaczenia, że Niemcy dopuszczali się fałszerstw, zastraszania i pobić, że w głosowaniu brały udział osoby urodzone w regionie, ale już w nim niemieszkające, ani nawet to, że w dniu plebiscytu bolszewicy odnosili coraz większe sukcesy w wojnie z Polską. Tu nie chodziło o to, że Niemcy bali się przegranej, tylko o to, by w jak największej liczbie miejscowości oddano 100% głosów za Niemcami.
Trzeba przypomnieć, że plebiscyt był nawet nie pomysłem, a zajęciem ówczesnej prawicy i wyniknął z tego, że tych ziem nie udało się przyłączyć bez plebiscytu, ponieważ przedstawiciele mocarstw nie uwierzyli nam, że Mazurzy i Warmiacy są Polakami.
Piłsudczycy słusznie nie wiązali z plebiscytem większych nadziei. Polacy myśleli w kategoriach narodowych i życzeniowych. Uważali, że skoro miejscowa ludność jest pochodzenia polskiego i jeszcze do niedawna powszechnie mówiła po polsku, to – niezależnie od własnej świadomości – jest narodowości polskiej i powinna opowiedzieć się za Polską.
Skutkiem plebiscytu były prześladowania nielicznych Polaków oraz propolskich Mazurów i Warmiaków i gwałtowny wzrost niechęci do wszystkiego, co polskie. To właśnie wtedy pierwsi Mazurzy zaczęli zmieniać swoje nazwiska na niemieckie. Poprzez plebiscyt Polska się ośmieszyła. W Paryżu przekonywaliśmy, że miejscowa ludność jest polska i wystarczy dać jej możliwość swobodnego wypowiedzenia się, aby opowiedziała się za Polską. Co musieli pomyśleć politycy państw zachodnich, gdy poznali wyniki głosowania?
Po przegranym plebiscycie zaczęto naszą porażkę usprawiedliwiać. W PRL-u, po tym, gdy w 1945 roku Sowieci przekazali Polsce te ziemie, w zasadzie przyjęto narrację, że gdyby nie niemiecki terror i fałszerstwa, to plebiscyt zostałby przez Polskę wygrany.
Jak prawicowo-katolicka władza traktowała ewangelickich Mazurów, można było przekonać się na przykładzie przyznanej Polsce bez plebiscytu Działdowszczyzny. Sytuację Mazurów unormował tam dopiero polski wywiad wojskowy, który, wykorzystując ich, jednocześnie otoczył ich swoją opieką.
Niestety nie wyciągnęliśmy wniosków z tego plebiscytu i nadal bardzo często powtarzane są mity na temat przyczyn polskiej porażki. Wymienia się czynniki drugorzędne, zamiast otwarcie przyznać, że zwłaszcza Mazurzy nie chcieli mieć z Polską nic wspólnego.
Oczywiście powinniśmy zachować szacunek dla tych nielicznych Mazurów, którzy opowiadali się za Polską i widzieli w niej szansę na przetrwanie mazurskiej tożsamości. Jednak przykład zarówno Działdowszczyzny, jak i okresu PRL pokazał, że Polacy – choć w mniejszym stopniu niż Niemcy – również nie byli szczególnie zainteresowani zachowaniem tej odrębności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz